Nasza sonda: Co czeka teraz Kolejorza?

    Nasza sonda: Co czeka teraz Kolejorza?

    RED

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Nasza sonda wśród poznańskich dziennikarzy sportowych
    Marcin Pawlicki
    Polska Agencja Prasowa

    "Mistrza już mamy, na Ligę Mistrzów czekamy" - śpiewali kibice po zakończeniu meczu z Zagłębiem Lubin i ja podpisuję się pod tym hasłem dwoma rękoma. Samo zdobycie długo wyczekiwanego "majstra", nie da Lechowi znaczącego kopa finansowego. Te kilkanaście milionów złotych różnych premii od Ekstraklasy, sponsorów i telewizji to tylko dodatek do kwoty, jaką można wyciągnąć z gry w Champions League.

    UEFA podaje nam rękę. O Ligę Mistrzów nie trzeba już się bić z Ajaxem, Tottenhamem, Sevillą czy Werderem, ale z mistrzem Bułgarii, Izraela, Danii czy Austrii. Łatwiej już może nie być, choć życie pokazało, że można odpaść nawet z Estończykami. Kolejorz już dwa razy ocierał się o Ligę Mistrzów, gdy ta dopiero raczkowała. Więc może w myśl starej zasady: "do trzech razy sztuka"?

    Maciej Henszel
    Przegląd Sportowy

    Aby wejść do raju, czyli Ligi Mistrzów i sięgnąć po 7 mln euro, trzeba zaryzykować. Szczególnie, kiedy traci się na pewno Roberta Lewandowskiego i być może także Sławomira Peszkę. Sam trener Zieliński mówi, że obaj stanowili 70 procent wartości ofensywnej zespołu. Teraz trzeba będzie ich zastąpić, a przynajmniej Lewandowskiego. Dlatego absolutnym priorytetem dla Lecha powinno być poszukiwanie klasowych napastników. Potrzeba ich co najmniej dwóch.

    I tutaj właśnie potrzebne jest ryzyko, czyli sięgnięcie do kieszeni i wyciągnięcie z niej kilku milionów euro. Innego wyjścia nie ma. Choć zgadzam się z tym, żeby nie przepłacać za graczy z krajowego podwórka. Jeśli Ruch będzie upierał się przy cenie z kosmosu za Artura Sobiecha, to lepiej postawić na obcokrajowców. Czasu jest mało, bo trzeba jeszcze nowych graczy wkomponować do zespołu.

    Rafał Wąsowicz
    Echo Dnia

    Dla przyszłości Kolejorza niezwykle ważne będą najbliższe 4 miesiące. Kluczowa sprawa to wypełnienie luki po Robercie Lewandowskim, a być może także po Sławomirze Peszce. Zatrudnić trzeba koniecznie zawodników, którzy nie będą mieli problemów z wkomponowaniem się w zgrany kolektyw, jakim jest ekipa z Bułgarskiej. Takich, którzy nie będą uzupełnieniem, a wzmocnieniem drużyny. Kolejną palącą sprawą jest stadion. Tutaj klub liczy na wydatną pomoc miasta.

    UEFA ponoć może wyrazić warunkową zgodę na rozegranie spotkań na częściowo modernizowanym stadionie, ale tylko do III rundy kwalifikacyjnej. Co dalej? Decydujący mecz musi być rozegrany na Bułgarskiej, bo inaczej Lech straci wielki atut. Jeśli Lech zakwalifikuje się do fazy grupowej LM, zarobi olbrzymie pieniądze, a to z kolei może być początkiem dominacji Kolejorza na długie lata.

    Krzysztof Ratajczak
    Radio Merkury

    Gratulacje dla piłkarzy poznańskiego Lecha nadal płyną i słusznie, bo zdobyli mistrzostwo Polski zasłużenie i w najbardziej odpowiednim momencie. Lecz tylko markowa drużyna zapełni wspaniały nowy stadion i spowoduje, że przy Bułgarskiej nastanie nowa era. Trzeba więc zmontować taką ekipę, która da polskiej piłce po latach przerwy awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Jak się nie uda (to tylko sport) - to przynajmniej powinny być występy grupowe w Lidze Europy.

    Co jest do tego potrzebne? Wzmocnienia! Na pewno za Lewandowskiego musi przyjść napastnik ograny w europejskich pucharach, który wskoczy do składu od razu i nie wystraszy się rywali. Może więc Rodionow ?! Artur Sobiech - tak, ale trzeba go wprowadzać tak umiejętnie jak "Lewego". Zakup Jacka Kiełba jest dobrym ruchem. Na więcej nie liczę, bo w Lechu ostatnio nie stawiano na ilość, a na jakość.

    Andrzej Grupa
    Wielkopolski Sport oraz Interia

    Choć chciałbym się mylić, to uważam, że Lechowi Jacka Zielińskiego łatwiej będzie obronić mistrzostwo Polski, niż odnieść sukcesy w europejskich pucharach. Inaczej mówiąc - na dziś nie widzę Lecha w Lidze Mistrzów. Po pierwsze - trudno będzie zastąpić Lewandowskiego, który stanowił potężną siłę w ofensywie i miał to coś, co rzadko spotyka się u polskich napastników, czyli wyjątkowy instynkt pod bramką rywali.

    Po drugie - wydaje mi się, że trener Jacek Zieliński nie ma takiej zdolności motywowania piłkarzy przed najważniejszymi meczami jaką miał Franciszek Smuda. Choć mimo wszystko wierzę, że np. na kluczowy mecz z Anderlechtem lechici wyjdą z przeświadczeniem, że są lepsi od rywali. Tak jak przed starciami z Deportivo La Coruna czy Nancy. Za to w ekstraklasie Lech znów z powodzeniem będzie walczył o mistrzostwo.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jak to co? Kolegium.

    Piotr (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 4

    Kolejorz musi teraz zapłacić odszkodowanie za "imprezkę". To go czeka w najbliższej przyszłości.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Odszedł Lewandowski odejdzie Peszko

    blacha (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 9

    ... po kiego się męczyli żeby mieć mistrza i coś ugrać w LM skoro i tak sprzedają najlepszych zawodników. Później będzie wstyd i lament, że nie tak miało być. Tak jest ze wszystkimi klubami w tym...rozwiń całość

    ... po kiego się męczyli żeby mieć mistrza i coś ugrać w LM skoro i tak sprzedają najlepszych zawodników. Później będzie wstyd i lament, że nie tak miało być. Tak jest ze wszystkimi klubami w tym kraju. Kuźnia talentów, zarobić parę złotych i sprzedać dalej. Tak w kółko od lat.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo