Południowa Wielkopolska zalana, deszcz może padać jeszcze...

    Południowa Wielkopolska zalana, deszcz może padać jeszcze długo...

    Agnieszka Smogulecka, Małgorzata Krupa, EMA, SK

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Ponad sto razy interweniowali wielkopolscy strażacy w nocy z środy na czwartek. Najgorzej było w powiatach rawickim (gdzie odnotowano 40 podtopień) oraz krotoszyńskim, kę-pińskim i gostyńskim. Sytuacja może się powtórzyć: deszcz ciągle będzie padał, zwłaszcza we wschodniej i południowej części województwa.
    - O ile w punkcie pomiarowym w Pile odnotowano 8 mm deszczu, to w Miłkowie na Prośnie spadło aż 60 mm - mówi Magdalena Muszyńska-Karbowska z IMiGW w Poznaniu.

    - Woda zalewała piwnice, pomieszczenia gospodarcze, a nawet mieszkania i firmy - mówi Sławomir Brandt z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu. - W czasie opadów trudne chwile przeżywali kierowcy. Woda płynęła w koleinach, przelewała się przez jezdnie.

    Kłopoty pojawiły się między innymi na krajowej "ósemce" oraz "jedenastce" w pobliżu Baranowa. Przez pewien czas nieprzejezdne były drogi powiatowe w Siedlcu i Babkowicach (powiat gostyński). W tych miejscach wody na jezdni było po kolana. Na trasie z Drogoszewa do Zalesia powstała wyrwa na jezdni.

    - Uszkodzony fragment został zabezpieczony w ten sposób, że ruch mógł się tam nadal odbywać - zapewnia aspirant Robert Tomiak, dyżurny operacyjny Komendy Powiatowej PSP w Gostyniu. Podobnie było ze słupem niskiego napięcia, spod którego woda wymyła grunt. O awarii strażacy natychmiast powiadomili energetykę.

    Najbardziej ucierpieli mieszkańcy dwóch gmin powiatu krotoszyńskiego: Kobylina i Zdun. Konieczna była mobilizacja kilkudziesięciu jednostek ochotniczych straży pożarnych i strażaków zawodowych.
    - W Bestwinie trzeba było zbudować zaporę z worków z piaskiem, spływała tu woda z pobliskiego Baszkowa - opowiada jeden ze zdunowskich strażaków. Na szczęście w najbardziej zagrożonym gospodarstwie znajdowało się sporo piasku, właściciele mieli też foliowe worki, zbudowanie wału poszło więc dość sprawnie.

    W Długołęce i Zalesiu Małym w niektórych miejscach woda sięgała pod kolana. - Były miejsca gdzie pracowało kilka pomp, a wydawało się, że przez 2 godziny woda nie opadła nawet o centymetr - komentują świadkowie. Mariusz Przybył, komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Krotoszynie. dodaje: - W gospodarstwie w Zalesiu Małym woda wdarła się do mieszkania. Zniszczyła podłogę, część mebli i wyposażenia.

    W Mszczyczynie w gminie Dolsk straż pracowała jeszcze wczoraj. Do miejscowego stawu napływała woda z całej wsi. Zalana została piwnica w domu obok, zagrożone były mieszkania. Problem polegał na tym, że staw miał zablokowany przepust. - Akcja trwała 15 godzin. Przez ten czas udrożniono przepust, a strażacy wypompowywali wodę ze zbiornika i piwnic - mówi Cezary Kobierski, rzecznik śremskiej straży.

    W Masłowie oraz Długołęce woda wdarła się do pomieszczeń gospodarczych, w których znajdowały się zwierzęta. W miejscowości Mroczeń (powiat kępiński) zalany został zakład tapicerski. Uszkodzony został towar w warsztacie oraz trzy samochody stojące na podwórzu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo