Sąd: Sześciu mieszkańców Gniezna skazanych

    Sąd: Sześciu mieszkańców Gniezna skazanych

    Barbara Sadłowska

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Wczoraj poznański Sąd Okręgowy skazał sześciu mieszkańców Gniezna, oskarżonych o to, że jako zorganizowana grupa przestępcza utrzymywali się z cudzej prostytucji.
    Z niektórych zarzutów sąd ich uniewinnił, inne nieco złagodził. Oskarżonym, którzy zawinili tym, że zdarzało im się zawozić dziewczyny do klientów, zawiesił wykonanie kary, a grzywny zaliczył za dni spędzone w areszcie. Najsurowiej potraktował Grzegorza Sz., pseudonim "Chińczyk".Za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, sutenerstwo i zmuszanie do prostytucji oraz inne przestępstwa został skazany na 4 lata i 10 miesięcy. Co jednak najważniejsze: musi zwrócić pieniądze, które zarobił na kobietach - łącznie 413 tysięcy złotych.

    Do 2005 roku Grzegorz Sz. miał "kupić" do swojej agencji towarzyskiej w Gnieźnie co najmniej 15 kobiet, głównie z Ukrainy i Białorusi. Zmuszał je do pracy, by zwróciły koszty zakupu, przejazdu i utrzymania. Płaciły mu połowę stawki otrzymanej od klienta. Dla sądu okolicznością łagodzącą dla tego oskarżonego były zeznania kobiet, według których szef lepiej je traktował niż inni w branży. Wraz z Grzegorzem Sz. na ławie oskarżonych zasiedli jego koledzy, pracownicy, a nawet teść, który dorabiał sobie przy agencji jako pracownik gospodarczy. Niektórych z nich, którym prokuratura udowodniła, że zarabiali na nierządzie, sąd zobowiązał do zwrotu pieniędzy, ale już dużo skromniejszych - od 1,6 do 14 tysięcy złotych.

    Mimo, iż barmani i koledzy Grzegorza Sz. mówili, że zakład dbał o renomę - o czym miało świadczyć to, że przychodzili do niego nawet policjanci, prokuratura ustaliła, że właściciel zawyżał rachunki pijanym gościom, a jednemu z nich, który chciał zapłacić kartą, ubyło z konta 20 tysięcy złotych. Białostocka prokuratura, która prowadziła postępowanie ustaliła, że dziewczyny przyjeżdżały do Polski, zwabione ofertami dla barmanek czy krawcowych. Dopiero na miejscu dowiadywały się, na czym polega praca w agencji "Chińczyka". Jedna z nich uciekła okazją i poprosiła o pomoc w konsulacie w Białymstoku.

    Wczorajszy wyrok jest nieprawomocny.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo