Poznań: Msza żałobna w środę o godz. 14

    Poznań: Msza żałobna w środę o godz. 14

    CYT

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    W tym samym miejscu, gdzie pięć lat temu ponad sto tysięcy poznaniaków modliło się po śmierci Jana Pawła II, w środę odprawiona zostanie msza święta w intencji ofiar katastrofy w Smoleńsku. Uroczystościom pod Poznańskimi Krzyżami przewodniczyć będzie arcybiskup Stanisław Gądecki, metropolita poznański i wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.
    Eucharystia rozpocznie się o godzinie 14 na placu Mickiewicza. Zostanie odprawiona na prośbę Senatów Akademickich Publicznych Uczelni Wyższych Poznania, które godzinę wcześniej zbiorą się w Auli Uniwersyteckiej UAM, by uczcić pamięć tragicznie zmarłych w katastrofie.

    Na nabożeństwo, w którym będą uczestniczyć profesorowie i studenci wyższych uczelni, zaproszeni są wszyscy mieszkańcy Poznania. W związku z tą mszą świętą poznaniacy muszą się liczyć z ewentualnymi utrudnieniami w ruchu drogowym i tramwajowym. Jeśli wierni nie zmieszczą się na placu Mickiewicza, to pobliskie ulice mogą być wyłączone z ruchu.

    W czwartek, o godz. 20 msza za ojczyznę zostanie odprawiona w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela, przy ulicy Fredry. Po niej wierni przejdą pod pomnik katyński.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ważność Mszy (NOM)

    acc (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Całkowicie nieważne i pozbawione znaczenia

    Święcenia biskupie według obrzędu z 1968 roku
    "Pozostawcie skorupę, ale usuńcie jej zawartość".
    (Włodzimierz I. Lenin)

    W latach 60-tych...rozwiń całość

    Całkowicie nieważne i pozbawione znaczenia

    Święcenia biskupie według obrzędu z 1968 roku
    "Pozostawcie skorupę, ale usuńcie jej zawartość".
    (Włodzimierz I. Lenin)

    W latach 60-tych katolicy, którzy byli zaskoczeni posoborowymi zmianami w liturgii zaczęli się martwić czy sakramenty sprawowane wedle zreformowanych obrzędów są ważne. Przełomowym momentem dla Stanów Zjednoczonych był 1967 rok, kiedy Patryk Henryk Omlor ogłosił pierwsze wydanie swego studium: "Problem ważności mszy anglojęzycznej" (Questioning the Validity of Masses using the All-English Canon). Książka ta, jeszcze przed ogłoszeniem nowego porządku Mszy w 1969 roku (Novus Ordo), zelektryzowała słabe wówczas szeregi tradycjonalistów.

    W miarę jak modernistyczni "reformatorzy" przerabiali obrzędy kolejnych sakramentów – bierzmowania, pokuty i ostatniego namaszczenia – tradycjonaliści poddawali w wątpliwość ważność tych sakramentów poszukując kapłanów sprawujących tradycyjną Mszę świętą i korzystających ze starych obrzędów.

    Kapłaństwo było jedynym sakramentem, który nie wzbudzał wątpliwości tradycjonalistów, co było oczywiste, gdyż nie było powołań. Skoro wielu świeckich nigdy nawet nie widziało jak przebiegają święcenia, to jeszcze mniej wiedziało co sprawia, że święcenia są ważne. Dlatego problem jak i czy zmiany w liturgii zagroziły ważności święceń kapłańskich pozostawał zgoła nie rozpatrzony.

    Zetknąłem się z tą kwestią na pierwszym roku studiów (1975-1976) w seminarium Bractwa Św. Piusa X, w Ecône, w Szwajcarii. Zwróciłem się do arcybiskupa Marcelego Lefebvre'a z pytaniem: czy moi konserwatywni przyjaciele z dawnego seminarium duchownego mogliby współpracować z Bractwem po święceniach. Arcybiskup zasadniczo wyraził zgodę, ale zauważył, że mogą wpierw potrzebować warunkowego wyświęcenia, ponieważ Paweł VI zmienił ryt święceń.

    Arcybiskup wyjaśnił, że nowa forma (istotna treść) obrzędu święceń stała się wątpliwa z powodu usunięcia z niej jednego słowa. Nowa forma święceń biskupich – zdaniem arcybiskupa – była całkowicie inna i przez to nieważna. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Msza Święta Wszechczasów

    acc (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Reforma Piusa V (1570)

    Reformatorzy protestanccy tępili dawną liturgię jakoby ogniem i mieczem. W niej bowiem wyrażały się prawdy owe (rzeczywista obecność Zbawiciela w chwale, ofiara...rozwiń całość

    Reforma Piusa V (1570)

    Reformatorzy protestanccy tępili dawną liturgię jakoby ogniem i mieczem. W niej bowiem wyrażały się prawdy owe (rzeczywista obecność Zbawiciela w chwale, ofiara eucharystyczna itd.), które odrzucali. Stąd zastąpili ją nowym nabożeństwem komunii, które uwydatniało nowe zasady; liturgia ta wszakże naturalnie zerwała zupełnie z wszelkim historycznym rozwojem rytuału. W przeciwieństwie do liturgicznej anarchii, wytworzonej wskutek powstania tych nowych nabożeństw, Sobór Trydencki (1545–1563) pragnął, aby msza rzymska wszędzie odprawiała się w jednolity sposób. Średniowieczne zwyczaje miejscowe dosyć były już długo istniały; rozkwitnąć były zdołały i nawet bardzo wybujały, a ich rozmaitość powodowała zamieszania. Byłoby lepiej zdaniem soboru dla katolików rzymskich (1), powrócić do dawniejszej i więcej prostej formy rytu rzymskiego. Na XVIII sesji (16 lutego 1562) sobór wyznaczył komisję do zbadania mszału: miała go poprawić i przywrócić do dawniejszej formy. Pod koniec soboru komisja jeszcze nie była ukończyła swej pracy; stąd dalsze zarządzenia pozostawiły się papieżowi (Piusowi IV 1559–1565). Do komisji należał kard. Bernardyn Scotti, Tomasz Goldwell, ostatni katolicki biskup z St. Asaph (obydwaj byli Teatynami), dalej kard. Wilhelm Sirlet, Juliusz Poggi i inni. Spełnili swoje zadanie bardzo dobrze. Nie mieli układać nowego mszału, jeno istniejący przywrócić do dawniejszego kształtu "stosownie do zwyczaju i rytu świętych Ojców Kościoła"; a w tym celu mieli czerpać z najlepszych rękopisów i innych dokumentów. Pius IV umarł, nim dzieło całe zostało wykończone; wykończyło się za Piusa V (1565–1572). Dnia 14 lipca 1570 papież opublikował mszał poprawiony bullą Quo primum, jeszcze dzisiaj drukowaną na samym początku tej księgi liturgicznej. Mszał miał napis: Missale Romanum ex decreto ss. Concilii Tridentini restitutum. Bulla nakazuje, tego mszału używać wyłącznie wszędzie, gdzie się zachowuje ryt rzymski; nie pozwala używać żadnego innego, bez względu na jego znaczenie. "Wszystkie obrządki z innych mszałów, chociażby dawne i dotąd zachowywane, należy na przyszłość porzucić i zupełnie usunąć, mszę zaś ma się śpiewać albo odmawiać wedle rytu, sposobu i wzoru w niniejszym mszale; przy odprawianiu mszy nikt niechaj się nie poważy ani dodawać ani odmawiać innych ceremonii i modlitw niż te, które tutaj w nim są zawarte". Tym samym nastąpił kres ostateczny dla średniowiecznych obrządków pochodnych. Papież wszakże zgodził się na bardzo ważny wyjątek. Bulla pozwalała na zachowanie i przestrzeganie dalsze obrządku, któryby mógł wykazać prawo przedawnienia na mocy przynajmniej dwustu lat. Przez ten przywilej zachowało się kilka zwyczajów odmiennych. Mało diecezji zachowało i zachowuje jeszcze jak np. Lyon swe miejscowe właściwości liturgiczne; podobnie uczyniły to i czynią niektóre zakony jak Dominikanie, Karmelici i Kartuzi. Znacznie ważniejszym wszakże, że ten właśnie wyjątek i przywilej zachował to, co pozostało z rzeczywiście niezależnych rytów w Mediolanie i Toledo. Chodziło, rozmyślnie to przypominamy, o obrządki, które w zupełnie innym pozostawały stosunku do rytu rzymskiego aniżeli odmiany np. rytu z Salisbury (Sarum); były rytami odrębnymi, a żałować by należało, gdyby były zaginęły i zniknęłyzwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo