Jaaaarocin! Czaaaaaadu!!!

    Jaaaarocin! Czaaaaaadu!!!

    Agnieszka Świderska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Najlepsza muzyka i najlepsze (bo najtańsze) wina - to w Jarocinie nie zmieni się nigdy. Czwarty już "nowy" festiwal też taki był, ale był też... inny. Bardziej przypominał muzyczną podróż, niż przystanek. Do pociągu, którego stacje po raz pierwszy wyznaczył nowy maszynista festiwalu Michał Wiraszko, wsiadło w tym roku prawie 10 tysięcy fanów.
    Piątek. Na scenie gra legendarny Kryzys. Robert Brylewski w meloniku i czarnych spodniach ze srebrnymi lampasami śpiewa o chorej ambicji. Z boku sceny stoi Ona, niewysoka, w czarnej sukience, z delikatnym uśmiechem na twarzy. Cała zasłuchana. Za pół godziny wejdzie na tą samą scenę, by powalić na kolana cały Jarocin. Renata Przemyk, bo to o niej mowa, stworzyła jeden z najlepszych koncertów tegorocznego Jarocina. Stworzyła go całą sobą: jej głos miał siłę ognia, miał odcień czerwieni, którą miała za plecami jako tło do swojej muzyki.
    - W czasie koncertu płynęła ta sama dobra energia, którą czułam tu kilkanaście lat temu. To było niesamowite i dlatego bardzo chciałabym tu znów wrócić - komentowała na gorąco Renata Przemyk.
    Nie tylko ona wyzwoliła energię tamtego Jarocina, by połączyć ją z tym nowym. W sobotę "Zakazanymi Piosenkami" zrobiły to Strachy na Lachy. Ten koncert również przejdzie do historii tego festiwalu. Nie tylko dlatego, że już sam repertuar jest częścią legendy: wygrzebane przez Grabaża i na nowo przywrócone światu i muzyce piosenki Rejestracji, Siekiery, Braku, Bikini czy WC, okazały się bowiem czymś więcej niż tylko podróżą sentymentalną dla starych załogantów i lekcją historii dla młodych. Mieli w tym swój udział goście Strachów: Renata Przemyk, Tomek Budzyński czy Spięty z Lao Che.
    - I publiczność, która bardzo nam pomagała - mówi Grabaż.
    Dla takiej publiczności byli gotowi zagrać nawet to, czego nie było w programie: "Idzie wojna" Siekiery wykonana została przez Budzego (kiedyś wokalisty Siekiery) i Grabaża. Kilka tysięcy ludzi w irokezach i dredach, glanach i trampkach nigdy im tego nie zapomni.
    Trzeci i ostatni dzień festiwalu to czekanie na Kult, którego koncert w takim miejscu mógł być tylko jeden - kultowy. O godzinie 14, kiedy zaczęli swoją próbę, lista utworów nie była jeszcze ułożona. Miała dopiero powstać w jednym z hotelowych pokoi.
    - Mam nadzieję, że nie będziecie się za nas wstydzić - mówił Kazik Staszewski na kilka godzin przed występem, który miał się rozpocząć po zamknięciu tego wydania naszej gazety.
    Były koncerty najlepsze, były też... niedokończone. W pierwszy dzień festiwalu na bis nie wyszła Kasia Nosowska, bo zabrakło na to czasu. Jeszcze mniej miało go w sobotę Lao Che, którego koncert składał się zaledwie z sześciu lub siedmiu kawałków. Gdyby to zależało od publiczności, koncert Lao Che nie skończyłby się nigdy. Napięty program festiwalu, a zwłaszcza godziny występów zagranicznych artystów, był jednak bezlitosny, czego publiczność do końca zrozumieć nie chciała. I trudno się jej dziwić. Niewykluczone, że za rok koncerty takich zespołów jak Lao Che będą już bardziej pełnowymiarowe, a na bisy każdy będzie miał swoje pięć minut.
    Swoje duże pięć minut mieli z pewnością na tym Jarocinie zagraniczni artyści. O ile piątkowy pop-rockowy koncert Bretta Andersona starzy punkowcy przyjęli wręcz ze zgorszeniem, to już sobotni koncert Asian Dub Foundation okazał się strzałem w dziesiątkę. Dobrze przyjęty przez jarocińską publiczność został mroczny Peter Murphy (ex Bauhaus) i gniewny The Subways. Serce Jarocina było jednak po tej polskiej stronie i trudno będzie znaleźć taką zagraniczną gwiazdę festiwalu, którą publiczność pokocha bardziej niż Renatę Przemyk, Strachy na Lachy czy Kult.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jarocin - żywa legenda

    Aguś (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 11

    I taki właśnie Jarocin kocham najbardziej! Możecie mówić i pisać co chcecie, ale nie ma lepszegp festiwalu w tym kraju. I mam tu na myśli nie tylko tych, którzy są na scenie, ale także, a może...rozwiń całość

    I taki właśnie Jarocin kocham najbardziej! Możecie mówić i pisać co chcecie, ale nie ma lepszegp festiwalu w tym kraju. I mam tu na myśli nie tylko tych, którzy są na scenie, ale także, a może przede wszystkich tych, którzy stoją i bawią się pod nią. Takiej publiczności nigdzie indziej nie znajdziecie. Jeżeli nie wierzycie, przyjedźcie za rok do Jarocina. zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo