Prokuratura: Nie będzie kolejnych podejrzanych w sprawie...

    Prokuratura: Nie będzie kolejnych podejrzanych w sprawie katastrofy CASY

    Zdjęcie autora materiału

    Głos Wielkopolski

    To już jest przesądzone. Nie będzie kolejnych podejrzanych w sprawie katastrofy CASY. Jak zdołaliśmy ustalić poznańska Wojskowa Prokuratura Okręgowa nie zamierza w najbliższym czasie stawiać zarzutów następnym żołnierzom. Wygląda więc na to, że ustalenia śledczych nie pokrywają się ze stanowiskiem szefa Ministerstwa Obrony Narodowej - Bogdana Klicha. Ten bowiem przed dwoma laty zdymisjonował pięciu żołnierzy.
    Minister Klich uznał wówczas, że ich działania przyczyniły się do tragedii pod Mirosławcem. Tymczasem poznańska prokuratura do tej pory ma "jedynie" dwóch podejrzanych. Może to oznaczać, że zgromadzone przez nią materiały nie są na tyle mocne, by wskazywać na winę innych osób.

    Podejrzanymi są obecnie Leszek L., były dowódca krakowskiej eskadry, z której pochodzili piloci CASY oraz Adam B., były kontroler z lotniska w Mirosławcu. Wina tego pierwszego ma polegać na wyznaczeniu niewłaściwych pilotów do obsługi feralnego lotu. Adam B. miał z kolei popełnić błędy podczas naprowadzania samolotu na pas startowy.

    Ale zarzuty stawiane dwóm podejrzanym oficerom nie są największego kalibru. Prokuratura wskazując na ich zaniedbania uznała, że rzekome błędy popełnili nieumyślnie. Pod koniec marca odbyły się przesłuchania podejrzanych. - Obaj złożyli obszerne wyjaśnienia i nie przyznają się do winy. Weryfikujemy teraz ich wersje wydarzeń - mówi ppłk Sławomir Schewe, rzecznik prasowy Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

    Ppłk Schewe pytany o to, czy śledztwo zakończy się aktem oskarżenia czy też umorzeniem, stwierdził, że możliwe są oba scenariusze. Prokuratorzy na razie czekają na uzupełnienie opinii biegłych wyjaśniających przyczyny katastrofy.

    To bardzo istotny dokument - od jego treści zależeć będzie dalszy los śledztwa. W dokumencie pojawiło się wiele technicznych sformułowań i śledczy poprosili o ich doprecyzowanie. Uzupełniona opinia powinna w ciągu kilku tygodni trafić na biurko prokuratura prowadzącego śledztwo.

    Obaj podejrzani, których niedawno przesłuchiwała prokuratura, są już cywilami. Minister Klich stwierdził, że po dwuletnim okresie przebywania w rezerwie kadrowej, powinni ściągnąć mundur. Pozostała trójka zdymisjonowanych wcześniej żołnierzy pozostała w armii. Stało się tak między innymi dlatego, że nie usłyszeli prokuratorskich zarzutów.

    Przypomnijmy, że do katastrofy wojskowej CASY doszło w styczniu 2008 roku podMirosławcem. W tej tragedii zginęli wszyscy przebywający na jej pokładzie, czyli załoga i pasażerowie, wśród których byli wysocy rangą polscy oficerowie. Wśród 20 tragicznie zmarłych żołnierzy znalazł się także pochodzący z Poznania Michał Smyczyński. Pełnił funkcję drugiego pilota wojskowego samolotu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo