Miejski schron dla artystów

    Miejski schron dla artystów

    Jacek Sobczyński

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Jeszcze kilka lat temu podwórko przy ul. Św. Marcin 30 nie różniło się niczym od reszty. Brud, dzieci, uganiające się za piłką i kolejny dogorywający obiekt - w tym przypadku kino Muza. Dziś przeżywające swoją drugą młodość kino spowodowało, że każdego wieczora podwórze tętni życiem. A już niedługo kulturalnych rozrywek może być pod adresem Św. Marcin 30 jeszcze więcej.
    Kilka tygodni temu jako pierwsi poinformowaliśmy o przeprowadzce klubu Głośna Samotność do kamienicy, w której znajduje się kino Muza. Lokal (pod nieco zmienioną nazwą) będzie mieścił się nad kinem od września. Jeszcze wyżej zamieszka para najsłynniejszych poznańskich kinomanów - Maria i Bogdan Kalinowscy. Reszta mieszkań w kamienicy jest, póki co, zajęta przez innych lokatorów. Czy możliwe jest jednak, że w dalszej przyszłości podwórko ma szanse zamienić się w pierwszy poznański zaułek kulturalny?


    - O ile wiem, projekt artystycznego zagospodarowania podwórka złożyła Estrada Poznańska. W tym momencie wszystkie pomieszczenia znajdowałyby się właśnie pod jej egidą - informuje Jarosław Pucek, prezes poznańskiego ZKZL.

    - Chciałbym, żeby to była prawda. Na razie jesteśmy w fazie wstępnego przygotowania projektu. Pomysł jest dobry - skoro istnieją już plany zagospodarowania Domu Tramwajarza, to może warto byłoby zrobić coś także z kamienicą przy Św. Marcinie 30 - twierdzi Tomasz Karczewski, kierownik Estrady Poznańskiej.

    W kamienicy znajduje się obecnie kilka zajętych mieszkań i jeden, znajdujący się bezpośrednio na podwórzu lokal nieużywany. Być może po dogadaniu się z właścicielami uda się przekształcić ponure podwórko w kolorowy zaułek pełen sztuki?

    - Stworzenie takiego miejsca wymaga pójścia na wiele kompromisów i przekonania do siebie okolicznych mieszkańców. Mamy nadzieję szybko się z nimi zaprzyjaźnić - uważa Agata Elsner z Głośnej Samotności.

    Gdyby jednak udało się stworzyć podwórze, mieszczące w sobie instytucje z różnych gałęzi sztuki (kino, księgarnia, teatr, galeria), byłoby to pierwsze tego typu miejsce w Polsce. Legendarny zaułek przy ulicy Ruskiej 51 we Wrocławiu w szczytowym okresie swojej działalności mieścił aż 14 lokali "artystycznych", jednak były to tylko kluby. Również kluby z Jadłodajnią Filozoficzną na czele stanowiły większość kultowego (i nieistniejącego już) warszawskiego zagłębia rozrywkowego przy ulicy Dobrej. A co na podwórku przy ul. Św. Marcin najchętniej widzieliby sprawcy całego kulturalnego zamieszania?
    - Może klub bluesowy? Pomysł jest realny, zwłaszcza, jeśli zaangażowane jest w niego kilka stowarzyszeń - mówi Anna Litewka z Muzy.

    - Ważna jest siła kolektywu. Kiedy pojawia się grupa i robi sporo zamieszania, z którego na dodatek coś wychodzi, wówczas inaczej patrzy się na ich działalność. Ja najchętniej zobaczyłbym w kamienicy przestrzeń warsztatową dla młodych artystów - uważa Tomasz Gęstwicki z Głośnej Samotności.
    - A później można pomyśleć o artystycznym zagospodarowaniu całej ulicy Św. Marcin. Szkoda, gdyby miały na niej być tylko banki - rozmarza się jego "klubowa" koleżanka, Natalia Dolata.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo