Poznań: Na Ławicy oblewali wodą i okładali rózgami

    Poznań: Na Ławicy oblewali wodą i okładali rózgami

    Mateusz Pilarczyk

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    W Boże Narodzenie chodzą kolędnicy, a na Wielkanoc po Ławicy latają żandary. Nie śpiewają, ale grają. Leją wodą i trzepią tyłki. Tradycja ta znana głównie z terenów wiejskich przetrwała w Poznaniu próbę czasu. Dziś jest atrakcją nie tylko dla dzieci, ale i mieszkańców innych dzielnicy miasta.
    - Szukasz żandarów? Szkoda cię chłopie. Skórę ci przetrzepią. Trzeba uważać - przestrzega pan Zdzisław, wieloletni mieszkaniec Ławicy, który po chwili wskazuję ulicę, którą akurat obchodzą żandary. - Tam gdzieś latają - mówi. Okolice ulicy Złotowskiej to tak zwana stara Ławica. Mimo coraz bardziej zwartej zabudowy miejskiej widać tam jeszcze pozostałości starej wsi, która dopiero w 1940 roku została włączona do granic administracyjnych miasta.


    Dom odwiedzony przez żandary nietrudno zauważyć. Wokół posesji stoi gromadka dzieci, które czekają, aż osobliwy pochód skończy przerwę i zacznie odwiedzać kolejne domy, aby życzyć ich gospodarzom szczęścia i urodzaju. - Teraz już dzieciaków jest mniej, ale dawniej cała chmara biegała za nimi. Oni się wracali. My po wodę. Oni leli nas. My ich. To było po prostu taki teatr. Tradycja umiera z pokoleniem - wspomina Piotr Święch mieszkający przy ulicy Perzyckiej. - Poklepią trochę po tyłku. Pokropią kropidłem. Podziękują za przyjęcie i idą dalej - dodaje.

    - Chodzimy już prawie sto lat. Odpędzamy złe duchy z domów. Ludzie dają nam podarunki. Słodycze, nie słodycze. Jakieś drobne pieniążki. Po prostu musimy podtrzymywać tradycję z roku na rok - mówi żandar przebrany za dziada. Na sznurku trzyma misia z przypiętym do stroju dzwonkiem, którego dźwięk zapowiada nadejście żandarów. Oprócz nich w grupie jest jeszcze kominiarz, policjant, ksiądz, grajek, baba i kolejnych dwóch dziadów. Datki zebrane podczas drugiego święta idą na upiększenie bądź naprawę strojów na kolejny rok. - Nie są nachalni. Taki fajny, sympatyczny akcent świąt. Oderwanie od siedzenia przy stole - mówi Magdalena Paupa z ulicy Ławica.

    Ławickie żandary z roku na rok na rok stają się coraz bardziej popularne. Osoby z innych dzielnic Poznania w lany poniedziałek wsiadają w samochody i krążą po uliczkach Ławicy w poszukiwaniu przebierańców. Wszyscy pasażerowie z niekrytym zdziwieniem i z bezpiecznej odległości obserwują dziwny pochód, który jak od stu lat zakończy się na kominie pobliskiej piekarni.



    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ...

    Teodor (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 3

    Cyt.: "Wokół posesji stoi gromadka dzieci, które czekają, aż osobliwy pochód skończy przerwę i zacznie odwiedzać kolejne domy, aby życzyć ich gospodarzą szczęścia i urodzaju."

    "życzyć...rozwiń całość

    Cyt.: "Wokół posesji stoi gromadka dzieci, które czekają, aż osobliwy pochód skończy przerwę i zacznie odwiedzać kolejne domy, aby życzyć ich gospodarzą szczęścia i urodzaju."

    "życzyć gospodarzą"... a czego "życzyć dziennikarzą"?zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo