Szybkostrzelna broń Titusa z Acid Drinkers

    Szybkostrzelna broń Titusa z Acid Drinkers

    Marcin Kostaszuk

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    O tym, jak wygląda "tommy gun" wiedzą wszyscy wielbiciele klasycznego kina gangsterskiego - tak nazywała się najpopularniejsza broń palna czasów prohibicji, którą wysłannicy Ala Capone zabierali na "negocjacje" z konkurencją.
    Podobny szyld - Tommy Gunn - dla swojego nowego projektu przyjął wokalista, basista i lider Acid Drinkers Tomasz "Titus" Pukacki. Jego amunicja - choć muzyczna - jest równie ostra.

    - Szykuję coś na koniec roku... Ale jeszcze nic nie mogę więcej powiedzieć - mówił rok temu w wywiadzie dla "Głosu" Titus. W grudniu tajemnica się wyjaśniła - wspólnie z gitarzystą Tomaszem Olszewskim i perkusistą Marcinem Leitgeberem naczelny Acid sformował nowy zespół. Nie jest to zatem jego przedsięwzięcie czysto solowe: we wkładce do albumu "La Peneratica Swavolya" (zapewne czysta hiszpańszczyzna toto nie jest ...) znajdziemy informację, iż wszystkie utwory zostały napisane, zaaranżowane i wykonane przez zespół. Od razu pojawia się pytanie - czemu Titus nie nagrał ich z Acid Drinkers?

    Odpowiedź staje się jasna z każdym kolejnym utworem. Macierzysty zespół Titusa przeszedł przez 20 lat długą drogę, na której było miejsce i na klasykę metalu i na eksperymenty z elektroniką, przybliżające zespół choćby do stylistyki Fear Factory. Każdy jednak, kto przez te lata miał okazję zamienić kilka słów z Titusem wiedział, że w Acidach nie może on do końca ustalić muzycznego kierunku zgodnego ze swoimi własnymi preferencjami, wśród których na pierwszym miejscu pojawiała się postać Lemmy'ego Kilmistera i jego grupy Motörhead.

    Właśnie zespół nieśmiertelnego (50 lat na scenie!) Lemmy'ego wydaje się patronować poczynaniom Titusa i jego kompanii, choć granica między inspiracją, a naśladownictwem nie jest przez niego naruszana. Szybki, nieomal punkowy rytm, wyrazisty bas lidera, sporo gitarowych solówek - to podstawa. Przyprawy to oczywiście niepodrabialna maniera, z jaką śpiewa Titus, ale też wstawki niespotykanych w hard-rockowej i metalowej konwencji instrumentów (na przykład australijska tuba didgeridoo), a także dostrzegalna ironia tekstów z balangowym muzycznym tłem. Najpełniej ten charakter oddaje "One Scotch Please" - piosenka wręcz przebojowa, mocno korespondująca z rockowymi hymnami Thin Lizzy za sprawą gitarowego riffu.

    Zespół Titusa nie powstał po to, by zaskakiwać - raczej dlatego, by lider mógł spełnić swoje muzyczne marzenia. Zrobił to jednak z dużym dystansem i luzem, co ułatwia spotkanie z "penerską swawolą" (tak można by przetłumaczyć tytuł) nawet nieswawolnym nie-penerom.

    Titus Tommy Gunn zagra dziś jako gwiazda koncertu z okazji 20-lecia radia Afera. Wystąpi również zespół Deleted. Początek o godzinie 18 w poznańskim klubie U Bazyla (ul. Św. Wojciech 28), bilety: 20 zł

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo