Sport

    Anna Barańska: Pół życia spędzam w dresie

    Anna Barańska: Pół życia spędzam w dresie

    Radosław Patroniak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Z Anna Barańską, 26-letnią siatkarką reprezentacji Polski i Aluprofu Bielsko-Biała oraz byłą zawodniczką Winiar Kalisz, o turnieju w Poznaniu, kulisach bycia znanym sportowcem, "delikatnej" sesji w "Playboyu" oraz mającym się odbyć w czerwcu ślubie z Sebastianem Werblińskim spod Kalisza rozmawia Radosław Patroniak.
    O wdziękach Anny Barańskiej mówi się ostatnio częściej niż o jej występach na boisku. Nic dziwnego, bo przecież wciąż w kioskach można kupić wydanie "Playboya" z Panią na okładce. Zdziwiłbym się jednak, gdyby Pani powiedziała, że myśli o zmianie zawodu. Jedyny plus byłby chyba taki, że miałaby Pani więcej czasu na popołudniową drzemkę...
    Pewnie ma pan rację, ale w moim życiu nie zanosi się na radykalne zmiany, przynajmniej jeśli chodzi o sprawy zawodowe. To prawda, że chętnie śpię popołudniami. Codziennie muszę zdrzemnąć się minimum pół godziny. Czasami jednak śpię nawet 2-3 godziny. To, że jestem śpiochem, nie ma wpływu na to, jak jestem odbierana przez otoczenie. Kiedy trzeba wstaję. Nikt nie musi mnie ściągać z łóżka dźwigiem. Trenerzy na pewno, by to potwierdzili.

    Jak miała Pani 14 lat to ciągle coś Panią bolało: ręka, noga, głowa, brzuch. Czy właśnie wtedy Pani kariera była najbardziej zagrożona?
    To były zwykłe wymówki. Wtedy w rodzinnej Świdnicy nie zdawałam sobie sprawy, że siatkówka może być moją pracą. Z młodzieńczym podejściem do treningów skutecznie walczyli rodzice. To oni przekonali mnie do poważnego traktowania sportu. Szczerze mówiąc, to chwile zwątpienia wciąż mam i to kilka razy w roku. Czasami jest tak, że nie chcę trenować i grać. Miewam głupie myśli, zwłaszcza kiedy patrzę na koleżanki i przyjaciółki. Najbardziej motywacji brakuje mi, kiedy zaczyna się dzień. Na szczęście, jak ruszam w stronę hali, jest już znacznie lepiej. A jak do niej wchodzę, to wydaje mi się, że ta rozkojarzona Barańska w ogóle nie istnieje.

    Zamiast wyjazdu do Turcji pięć lat temu, wybrała Pani ofertę Winiar Kalisz. Spędziła Pani w klubie wspaniałe chwile, ale teraz się z nim procesuje o zaległe pieniądze. Nie żałuje Pani tamtej decyzji?
    Wtedy miałam dużo ofert, nie tylko z Turcji. Pewnego dnia zadzwoniłam do mojego ówczesnego menedżera Andrzeja Grzyba i powiedziałam, że przenoszę się do Kalisza. Nie żałuję tego wyboru, bo w mieście nad Prosną przeżyłam piękne momenty. Do koleżanek z drużyny nie mam żalu, do kibiców zresztą też. Mam natomiast do działaczy, bo nas zwodzili i oszukiwali. Nie odzyskałam i pewnie już nie odzyskam pieniędzy z połowy kontraktu, a nie jest to wcale mała kwota. Największe mam pretensje do prezesa Wiesława Kostery, który obiecał mi słownie, że pokryje część mojego kontraktu. W obecności prawnika przyznał się do tego i złośliwie dodał, że i tak nic mu nie możemy zrobić. Proces z klubem przy Sądzie Polubownym PZPS wygrałam, ale siatkarska centrala pokryła jedynie koszty sądowe. Podobno zasądzona kwota wpłynęła na konto związku, ale z nieznanych mi przyczyn blokuje on wypłatę należnych mi pieniędzy. Straciłam nadzieję na pozytywny finał tej sprawy i przy okazji straciłam zaufanie do niektórych osób.

    Stawia sobie bardzo wysokie wymagania i czasem zbyt wiele od siebie wymaga. Tak powiedział o Pani trener Andrzej Niemczyk. Czy zgadza się Pani z tą opinią?
    Wymagam od siebie bardzo dużo, tak jak każdy ambitny sportowiec. Zawsze gram na maksymalnych obrotach i nie widzę w tym nic złego. Trener Niemczyk nie miał jednak nigdy do mnie przekonania. Powołał mnie tylko dlatego, że naciskały na to media. Mówił, że jestem za niska i jednostronna. Ze wzrostem 178 cm nie jestem najniższą siatkarką w lidze i nie uchodzę za taką, która umie tylko atakować pod hasłem "ile fabryka da''. Śmieszyły mnie takie argumenty. Najprościej było powiedzieć, że nie pasuję do koncepcji. Niemczyk jednak tego nie zrobił. O drugim dnie niechęci do mojej osoby nie chciałabym mówić, bo go nie znam.
    1 »

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    1 Jagiellonia Białystok Live 18 36 11 3 4 32-16
    2 Lechia Gdańsk Live 18 36 11 3 4 28-22
    3 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 18 30 9 3 6 22-23
    4 Legia Warszawa Live 18 29 8 5 5 33-21
    5 Lech Poznań Live 18 28 8 4 6 27-18
    6 Zagłębie Lubin Live 18 27 7 6 5 25-20
    7 Pogoń Szczecin Live 18 25 6 7 5 30-24
    8 Wisła Kraków Live 18 24 7 3 8 29-33
    9 Arka Gdynia Live 18 23 6 5 7 20-24
    10 Korona Kielce Live 18 23 7 2 9 25-37
    11 Śląsk Wrocław Live 18 22 5 7 6 20-24
    12 Piast Gliwice Live 18 22 5 7 6 19-26
    13 Cracovia Live 18 19 4 7 7 27-25
    14 Wisła Płock Live 18 18 4 6 8 19-23
    15 Ruch Chorzów Live 18 17 5 2 11 24-33
    16 Górnik Łęczna Live 18 15 3 6 9 18-29