Raperskie sumienie

    Raperskie sumienie

    Jacek Sobczyński

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Nie ronił krokodylich łez, nie błagał o wybaczenie, a równocześnie nie chował głowy w piasek, zasłaniając się tezą Macieja Maleńczuka, głoszącą, że "artyście wolno więcej".
    Nie, stający wczoraj przed zielonogórskim sądem raper Peja grzecznie przyznał się do swojego nagannego zachowania. I bardzo dobrze. Cieszy sytuacja, w której kreowany przez antagonistów hip-hopu na trzygłową, ziejącą ogniem bestię Peja udowodnił, że potrafi zwyczajnie, po ludzku powiedzieć "przepraszam".

    Przyklaskuję raperowi, ale równocześnie wciąż nie mogę pozbyć się z pamięci pewnego obrazka. Sześć dni po feralnym, zielonogórskim incydencie miałem okazję być na imprezie, promującej ostatni album artysty "Na serio". Mijałem wówczas Peję wielokrotnie i widziałem, że pomimo szalejącej właśnie nad jego głową medialnej burzy raper wydawał się być całym larum kompletnie niezainteresowany. Dziś mam nadzieję, że Peja nie przyznał się do winy tylko po to, by całą zielonogórską historię mieć już w końcu za sobą.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    re:

    jack.sobczynski (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 21 / 8

    Zosiu, po części masz rację. Tyle, że pokorne przyznanie się do winy, czy choćby wspomaganie dobroczynnych fundacji (i to bez medialnego rozgłosu) stają na kontrze do tego, jak Peję widzą nie tylko...rozwiń całość

    Zosiu, po części masz rację. Tyle, że pokorne przyznanie się do winy, czy choćby wspomaganie dobroczynnych fundacji (i to bez medialnego rozgłosu) stają na kontrze do tego, jak Peję widzą nie tylko niektóre media, ale i zagorzali przeciwnicy (patrz: Ryszard Nowak). Zgadzam się, że dla 95% społeczeństwa skrucha byłaby czymś normalnym, pamiętajmy jednak, że po zielonogórskim incydencie Peja musiał po prostu znów udowodnić, że posiada ludzkie oblicze.
    pozdrawiam!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Sumienie ?

    zosia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 19 / 12

    Nie podzielam radości redaktora,który z mocno spóźnionej i nieszczerej,pokazowej "skruchy" rapera czyni niezwykłe wydzrzenie.To tak,jakby dziwić się ,że wchodząc do sklepu mówimy "dzień dobry", czy...rozwiń całość

    Nie podzielam radości redaktora,który z mocno spóźnionej i nieszczerej,pokazowej "skruchy" rapera czyni niezwykłe wydzrzenie.To tak,jakby dziwić się ,że wchodząc do sklepu mówimy "dzień dobry", czy po przepuszczeniu nas w drzwiach "dziękuję".To dla ludzi kulturalnych normalne.I to nie "przeciwnicy hip-hopu wykreowali Peję na bestię".Bestia została wykreowana przez media,które utwierdziły Peję,że jest artystą i spełnia jakąś misję.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo