Poznań: Urzędnicy i biznesmen na ławie oskarżonych

    Poznań: Urzędnicy i biznesmen na ławie oskarżonych

    Michał Kopiński

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Proces trójki miejskich urzędników z Poznania oraz byłego właściciela działki, na której stanął apartamentowiec Dwór Marcelin zmierza ku końcowi. We wtorek przed Sądem Rejonowym dla Starego Miasta odbyła się jego przedostatnia odsłona.
    Sprawa miała początek kilka lat temu. Właścicielem działki przy ul. Marcelińskiej 62 był wówczas wielkopolski biznesmen. Mężczyzna chciał sprzedać teren deweloperowi z Warszawy. Interes został ubity, ale firma postawiła jeden warunek: działka ma mieć aktualne pozwolenie na budowę.

    Przedsiębiorca stosowne pozwolenie posiadał, ale miało ono wkrótce stracić ważność. Chyba, żeby... ktoś rozpoczął na działce prace budowlane.
    Mężczyzna znalazł więc geodetę i budowlańca, którzy co prawda nic przy ul. Marcelińskiej nie zrobili, ale w dzienniku budowy poświadczyli wykonanie prac. Kiedy sprawa wyszła na jaw, geodeta i budowlaniec przyznali się do winy i poddali karze. Biznesmen idzie w zaparte, stąd jego obecność na ławie oskarżonych i zarzut nakłaniania do poświadczenia nieprawdy.

    Budowlaniec był jednak na tyle sprytny, że nagrał biznesmena. We wtorek sąd odtworzył nagranie, z którego jasno wynika, że przedsiębiorca nakłaniał go do tuszowania sprawy przed policją. - Pan powie policji, jak mówię. I będzie po sprawie, pan wychodzi cało! - mówił w nagranej rozmowie biznesmen.

    Trójka urzędników (sąd nie zgodził się na ujawnienie ich inicjałów) ma zupełnie inne zarzuty. Dwoje pracowników wydziału urbanistyki i architektury wydało pozwolenie na budowę na działce przy ul. Marcelińskiej, bez sprawdzenia, czy autor projektu miał odpowiednie uprawnienia. Skutek? Kiedy okazało się, że nie miał, warta grube miliony inwestycja została zatrzymana. W osobnym procesie cywilnym warszawski deweloper domaga się od władz Poznania 10 mln zł odszkodowania za dwuletni poślizg w budowie, który spowodował, że mieszkania nie były gotowe przed nadejściem załamania na rynku nieruchomości.

    W procesie karnym stawką może być nawet kara więzienia dla urzędników z wydziału urbanistyki- prokuratura oskarżyła ich bowiem o niedopełnienie obowiązków. Podobny zarzut ma trzecia urzędniczka - miejska konserwator zabytków. Ta nie zgłosiła do budowy zastrzeżeń, choć według prokuratury powinna.

    Oskarżeni nie przyznają się do winy. Ostatnia rozprawa 26 kwietnia. Być może tego samego dnia sąd ogłosi wyrok.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo