Sąd: Trzy lata więzienia dla byłego księdza

    Sąd: Trzy lata więzienia dla byłego księdza

    M. Kopiński, K. Koziolek

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Sędzia Małgorzata Susmaga nie zdecydowała się na nadzwyczajne złagodzenie kary i skazała 39-latka na trzy lata bezwzględnego więzienia. Przekonywała, że napad jest czynem o wysokiej społecznej szkodliwości. Na niekorzyść Norberta J. przemawiał też fakt, że to, co wydarzyło się 21 września 2009 r., dokładnie zaplanował.

    Obrońca byłego księdza, mec. Tomasz Musiał, prosił sąd o karę więzienia w zawieszeniu. - Oskarżony zasługuje na szansę - tłumaczył w mowie końcowej. - Działał nieudolnie, nie przygotował sobie żadnej drogi ucieczki, a podczas napadu zachowywał się tak, żeby nikomu nic się nie stało. W dodatku skradzione pieniądze zostały odzyskane, więc nie ma w tej sprawie żadnej szkody materialnej - przekonywał. Przedstawił też sądowi dziesięć listów od kapłanów z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, gdzie do czerwca ub. roku Norbert J. był księdzem. - Przyzna sąd, że to niezwykłe, aby byłego księdza bronili kapłani - mówił mec. Musiał.

    O tym, że Norbert J.
    różni się bardzo od typowego przestępcy napadającego z nożem na kasjerkę, mówił nawet prokurator. - Oskarżony z całą pewnością był wówczas na życiowym zakręcie. Musiał utrzymać konkubinę i chorujące dziecko. Był w ciężkiej sytuacji, ale to w żaden sposób nie usprawiedliwia przestępstwa - mówił. I zażądał dokładnie takiej kary, jaką wymierzył oskarżonemu sąd: trzech lat więzienia bez zawieszenia.

    Norbert J. od początku przyznawał się do winy. Tłumaczył, że potrzebował pieniędzy, ponieważ po zrzuceniu sutanny popadł w problemy finansowe. Pracował w markecie, gdzie kiepsko zarabiał, a musiał utrzymać rodzinę. Na poprzedniej rozprawie opowiedział, jak to się stało, że przyjechał z Poznania do Szamotuł i napadł na ajencję bankową. - Po przyjeździe kilkakrotnie wchodziłem do ajencji, pytając, jaką kwotę można tam maksymalnie wypłacić - opowiadał. Kiedy upewnił się, że kasjerka ma kilka tys. zł, poszedł do baru i wypił dwa piwa.

    Z baru wrócił do ajencji, wyjął 30-centymetrowy nóż i zażądał od kasjerki pieniędzy. Ta oddała mu ponad 6 tys. zł. Norbert J. wyjaśniał przed sądem, że cały czas stał od kobiety na tyle daleko, żeby nawet przypadkiem jej nie zranić. Kasjerka tego nie potwierdziła. - Cały czas stał bardzo blisko mnie, widziałam tylko skierowane w moją stronę ostrze - tłumaczyła kobieta. Wyrok jest nieprawomocny.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    kolejny zdegenerowany klecha

    POLAK NIE KATOLIK (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    na koszt prawicowej chołoty dali takie uprawnienia czarnej mafii to teraz zbieraja zniwa...najpierw skandal z paetzem a teraz ksiadz jebacz konkubina bastard i napad... typowy rynsztok...rozwiń całość

    na koszt prawicowej chołoty dali takie uprawnienia czarnej mafii to teraz zbieraja zniwa...najpierw skandal z paetzem a teraz ksiadz jebacz konkubina bastard i napad... typowy rynsztok PoPiSowskiego kato prawico wstecznictwazwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ksiądz z nożem

    Gabriel P. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Jak ten człowiek został księdzem ?? Trochę nic
    dziwnego; kobiety kosztują.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo