Poczekalnia marzeń o sławie

    Poczekalnia marzeń o sławie

    Marek Zaradniak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Co łączy Justynę Szafran, Kasię Klich, Reni Jusis, Barbarę Melzer z "Metra", Pawła Stasiaka z Papa Dance? Wszyscy doskonalili swe umiejętności w poznańskim Policealnym Studium Piosenkarskim im. Czesława Niemena. W ubiegłym tygodniu szkołę opuściło kolejnych 9 absolwentów, marzących o muzycznej karierze. Czy odniosą sukces?
    Podczas koncertu podsumowującego dokonania tegorocznych absolwentów zdecydowanie najciekawszą osobowością był Zbyszko Tuchołka. Nie tylko nieźle śpiewa, ale i dobrze się rusza, i łatwo nawiązuje kontakt z publicznością zachęcając do wspólnej zabawy. Sięga po światowy pop, ale i po rodzime utwory z pogranicza rocka i folku, co wzbudza skojarzenia z Krzysztofem Krawczykiem. Podobać mógł się w pochodzącej z repertuaru grupy De Press piosence "Bo jo cię kocham", brawurowo wykonał "Freedom" George'a Michaela, a na koniec swej prezentacji zaserwował przebój U2 o symbolicznym dla siebie i kolegów tytule "Jeszcze nie znalazłem tego, czego szukam".
    Tuchołka ma za sobą występy w Poznańskich Słowikach, śpiewa w dwóch zespołach (reggae i bluesowy) , ale zamierza studiować... inżynierię środowiskową.
    - Nauka tutaj otworzyła mi oczy na słowa piosenki. Na to, ile można z nich wydobyć zarówno podtekstów jak i emocji, ale podstawy śpiewania dał mi profesor Stuligrosz. Wśród dziewięciorga absolwentów jest jeszcze jeden chłopak. Filip Popów pochodzi z Bydgoszczy, w Poznaniu jest od trzech lat. Studiuje filologię polską z czeską na UAM.
    - Przyszedłem do studium dwa lata temu, aby zasmakować śpiewania, które jest moją pasją. Teraz chcę wrócić na uczelnię - mówi Popów.
    Filip także sięga po szeroki repertuar od "Washing of the Water" Petera Gabriela po "Spain" Chicka Corei i Al Jareau, ale brakuje mu jeszcze owego luzu, który ma Zbyszko.
    Z dziewcząt najlepiej wypadła Dorota Pusz, która tydzień wcześniej wygrała poznańskie eliminacje do FAMY. Stylistycznie bardzo przypomina Hannę Banaszak. Mogła się podobać w międzywojennym przeboju "Ada to nie wypada", ale także w jej swobodnej i spontanicznej interpretacji pochodzącej z repertuaru Natalie Cole piosenki "Love".
    - Chociaż pochodzę z województwa podkarpackiego moja decyzja, aby uczyć się w Poznaniu była spontaniczna. Dużo się tu nauczyłam, choć raz było pod górkę, raz z górki. Chciałabym dostać się na Wydział Jazzu w Katowicach - mówi Dorota.
    Justynę Krówczyńską zapowiedziano jako "femme fatale polskiego rocka".
    - Pochodzę z Buku. Mam swój zespół rockowy Lalka. Chłopcy są z Kościana i tam mamy próby. Jedziemy niebawem w pierwszą trasę koncertową i zobaczymy, jak nas przyjmie publiczność.
    Marta Nowak błysnęła wykonaniem legendarnego przeboju Abby "Waterloo", mogła podobać się także w wylansowanym przez Marylę Rodowicz "Dworcu". Śpiewanie to wielka pasja Marty, dlatego stawia na... teatr.
    - Przygotowuję się do pracy w Teatrze Buffo. Interesują mnie musicale. Na razie przeszłam przez casting do dalszego przyuczenia - mówi Marta.
    W kierunku piosenki spod znaku Edyty Geppert idzie poznanianka Agnieszka Mag-da. Śpiewała dwie jej piosenki. "Nie żałuję" oraz pochodzącą z musicalu "My Fair Lady" "Czekaj no Higinszczaku". Czy piosenka będzie jej przyszłością? To nie jest jeszcze przesądzone.
    - Śpiew traktuję jako hobby. Mam swój zawód. Jestem masażystką - mówi Agnieszka.
    Ciekawą osobowością jest Kasia Hołtra. Potrafi być spokojna i stateczna w piosence Seweryna Krajewskiego i Agnieszki i Osieckiej "Sama chciała", to znów przemienić się w rockowego wampa w "Light My Fire" z repertuaru grupy The Doors.
    - Pochodzę z Góry koło Leszna. Na naukę przy Głogowskiej zdecydowałam się bo... w Poznaniu mieszkałam z Kasią Wilk w jednym pokoju. Studiuję intermedia na Akademii Sztuk Pięknych, chciałabym też studiować fotografikę, ale będę też śpiewać. Dzięki nauce w tej szkole poznałam swoją ekspresję, to ile w człowieku siedzi.
    Studium jest unikatowe - to jedyna taka dwuletnia szkoła państwowa.
    - Nauka w studium daje solidne podstawy jeśli chodzi o interpretację piosenki i emisję głosu. Jesteśmy otwarci na to, co młodzież przyniesie, ale chcemy pokazać im, ile w piosence jest wnętrza, ile jest tam teatru, ile przekazu aktorskiego. Wokalista musi się nauczyć myśleć, jak prowadzić głos - mówi nauczyciel interpretacji piosenki Antoni Urban.
    Na absolwenckim koncercie każdy z kończących naukę w studium zaśpiewał po sześćutworów, ale nikt nie sięgnął po przeboje patrona szkoły. Może nie chcą zapeszać - nie wszyscy zapewne pójdą jego drogą absolutnego oddania muzyce, o czym świadczą zazwyczaj odległe kierunki ich dalszej nauki. Marzenia o sławie na razie tkwią w poczekalni.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo