Poznań: Gołębie plagą głównego dworca kolejowego

    Poznań: Gołębie plagą głównego dworca kolejowego

    Robert Domżał

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Odsłaniana była z wielką pompą. Dokonał tego sam Ryszard Kapuściński. Obecnie tablica upamiętniająca podróżnika, Kazimierza Nowaka, znajdującą się w holu Dworca Głównego PKP zanieczyszczona jest odchodami gołębi.
    Kolejarze twierdzą, że udostępnili miejsce na zawieszenie tablicy w dobrej wierze. A sprzątanie spadło na nich niejako dodatkowo. - Wyczyścimy tablice, jak najszybciej - obiecuje Ryszard Pluciński, dyrektor Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami PKP w Poznaniu.

    Jednak gołębie zobaczyć można w holu Dworca Głównego nie tylko jak siedzą na tablicy w kształcie Afryki. Często przechadzają się pomiędzy podróżnymi, albo fruwają nad ich głowami. Czy musi tak być? Chociaż są to ptaki chronione, to jednak ich odchody są niebezpieczne dla zdrowi ludzi.

    - Gołębie mogą roznosić choroby pasożytnicze, grzybiczne, roztocza i świerzb. Włąściciel budynku ma obowiązek sprzątać hol, by nie narażać pasażerów - mówi Ireneusz Sobiak, powiatowy lekarz weterynarii w Poznaniu.

    Jakub Ignaszewski z firmy Jacopi twierdzi, że jest wiele sposobów płoszenia gołębi. Można zakładać specjalne kolce na parapetach oraz w miejscach, gdzie ptaki siadają. - To najbardziej rozpowszechniony system, który nie kaleczy tych ptaków. Są też systemy elektryczne działające niczym "elektryczne pastuchy". Najmniej skuteczne są systemy dźwiękowe - wyjaśnia.

    W warszawskim metrze w ubiegłym roku do walki z gołębiami wykorzystywano dwa jastrzębie oraz raroga. - Sokolnik pracował u nas dwa tygodnie. Drapieżniki nie wzlatywały w powietrze, ponieważ nie chcieliśmy drastycznych scen. Siadały na jego rękawicy, trzepotały skrzydłami. Sokolnik podnosił je wysoko nad głowę. Wystarczyło, że zostały zauważone przez gołębie - mówi Krzysztof Maławko, rzecznik prasowy warszawskiego metra.

    Po ich wypłoszeniu w metrze założono kolce i siatki uniemożliwiające gołębiom siadanie na parapetach i gzymsach. Działania byłyby nad wyraz skuteczne, gdyby nie ludzie, którzy dokarmiają ptaki. Bo przecież przylatują one między ludzi wyłącznie w poszukiwaniu pożywienia. W warszawskim metrze, jak twierdzi rzecznik, część dokarmiających ptaki niszczyła siatki i zdejmowała kolce.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dachowe zas.ańce

    heimatschutz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 5

    Mam dość zanieczyszczonych patrapetów zapchanych rynien dachowych i rur spustowych. Powybijanych okien w piwnicach. Żaden z tzw. ekologów do tej pory nie zapłacił za wyrządzone przez zwierzęta i w...rozwiń całość

    Mam dość zanieczyszczonych patrapetów zapchanych rynien dachowych i rur spustowych. Powybijanych okien w piwnicach. Żaden z tzw. ekologów do tej pory nie zapłacił za wyrządzone przez zwierzęta i w ich imieniu szkody na mieniu. Najwyższy już czas skończyć z tymi bzdurami. W Danii przy budowie mostu przez Sund też ekolodzy zablokowali posadowienie filaru mostu na wyspie Saltholm. Niby że to płoszy ptaki. A stało się odwrotnie . Przenosły się one na nowousypaną wyspę. Blamaż ekologów w Danii był kompletny. I do tego musieli zapłacić do skarbu koronnego bardzo dużą sumę pieniędzy - wydaną na wykonanie tej wyspy. I skończyła się ich działalność. Może tak samo uczynić w Polsce. Obciążać organizacje ekologiczne sumami wydanymi na remonty i naprawy szkód wyrządzonych przez zwierzęta. Nie z kieszeni podatnika - czytaj Skarbu Państwa ale właśnie z kieszeni organizacji ekologicznych.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    pseudoekologiczna gadka

    pasażer (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 4

    Żadne media nie robią tyle szkody dla przyrody, jak ludzie, którzy pseudoekologicznymi gadkami robią ludzion wodę z mózgu. Ani gołębie nie są chronione (to zwykłe ptasie kundle zasilane...rozwiń całość

    Żadne media nie robią tyle szkody dla przyrody, jak ludzie, którzy pseudoekologicznymi gadkami robią ludzion wodę z mózgu. Ani gołębie nie są chronione (to zwykłe ptasie kundle zasilane uciekinierami z hodowli), ani ich obecność w mieście nie jest pożądana.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Skończcie z nagonką

    Władysław (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

    Na zwierzęta! Bo jeśli nie odchody gołębi to psie kupy albo sarny na cmentarzach. Powystrzelać, wytruć całą populację i będzie spokój! DOŚĆ TEGO UJADANIA w "Głosie". Co na to ekolodzy i...rozwiń całość

    Na zwierzęta! Bo jeśli nie odchody gołębi to psie kupy albo sarny na cmentarzach. Powystrzelać, wytruć całą populację i będzie spokój! DOŚĆ TEGO UJADANIA w "Głosie". Co na to ekolodzy i przyrodnicy? Żadne media nie robią tyle szkody dla przyrody co to piśmidło.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo