Obecni na rozprawie mieszkańcy słuchali słów przedstawiciela nadzoru budowlanego i łapali się za głowy. - Nic już nie rozumiem. Najpierw uznali nasze racje, uchylili pozwolenie na użytkowanie linii, a teraz chcą legalizować samowolę - żali się Eugeniusz Szekiełda z Kamionek. - Pozwolenie na budowę dotyczyło obiektu o innych parametrach, a we wniosku o pozwolenie na użytkowanie wpisane są inne.
Mieszkańcy zwracają uwagę na fakt, że PINB nakazał Polskim Sieciom Elektroenergetycznym w listopadzie 2009 dostarczyć dokumenty budowy linii do 15 lutego. PSE nie zrobiły tego. PINB obiecał pisemnie, że zakończy sprawę przed 1 marca. - Nakaz rozbiórki powinien być natychmiastowy - dodaje Damian Zawieja z Kamionek.
Wczoraj PSE starało się przekonać sąd, że nie ma związku między pozwoleniem na budowę, a pozwoleniem na użytkowanie obiektu. Zdaniem Janusza Siekańskiego, prawnika PSE znane są przypadki, gdy wydawana była decyzja o pozwoleniu na użytkowanie dla inwestycji powstałych bez pozwolenia na budowę. Reprezentujący inwestora wykazywali, że PINB nie przeprowadził w tej sprawie merytorycznego postępowania.
Mieszkańcy Kamionek widzą taki związek. Dlatego zwrócili się do PINB o cofnięcie pozwolenia na użytkowanie linii. Wczoraj przedstawiciel nadzoru mówił, że jego obowiązkiem jest zalegalizowanie samowoli budowlanej. Ale by tak się stało WINB musi doprowadzić do wznowienia postępowania o pozwolenie na budowę. Uchylenie pozwolenia na użytkowanie jest więc tylko chwilowe.
- To dowód na to, że mieszkańcy Kamionek znów są osamotnieni w walce z gigantem - podkreśla Ewa Sztuczyńska, pełnomocnik mieszkańców. Oni sami zapowiadają, że nie ustaną w walce o swoje prawa.
Przypomnijmy, że PSE postawiły prawie 60-metrowej wysokości słupy i rozpięły między nimi liny przewodzące prąd najwyższych napięć. Stoją one między wybudowanymi domami w Kamionkach.
Do rozprawy doszło, ponieważ PSE odwołała się od decyzji Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego dotyczącej zakazu użytkowania wybudowanej linii.
Sąd ma rozstrzygnąć czy decyzję podtrzymać, czy uchylić. Wyrok poznamy za dwa tygodnie.