- Tak, stawiam na kobiety - przyznaje w rozmowie z nami Dzikowski. A pytany, skąd ta nagła decyzja, tłumaczy: - Nie ma tu nic nagłego! Panie w naturalny sposób zajmują w polityce coraz więcej ważnych stanowisk, a wybory nowego zarządu regionu to świetny moment, żeby pokazać, że to popieramy.
Jeżeli Dzikowski wygra z Rafałem Grupińskim zaplanowane na 17 kwietnia wybory na szefa regionu, to chwilę później zaproponuje delegatom do przegłosowania skład zarządu z co najmniej trzema kobietami.
Jakimi? - Za wcześnie na nazwiska - mówi poseł.
Ze źródeł w wielkopolskiej PO udało nam się jednak zdobyć nazwiska kobiet, którym Dzikowski miałby złożyć propozycję wejścia do zarządu. To posłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, Krystyna Poślednia z zarządu województwa, wicestarosta koniński Małgorzata Waszak, szefowa wielkopolskiej młodzieżówki Platformy Marta Janas i eurodeputowana Sidonia Jędrzejewska. Cztery pierwsze deklarują, że jeżeli taka propozycja padnie, to chętnie do zarządu regionu wejdą.
- Przyjmę taką propozycję z przyjemnością, zwłaszcza, że już wcześniej zdecydowałam, że będę kandydować - mówi Małgorzata Waszak. - Kobiety powinny mieć swój głos w zarządzie, to oczywiste. Dlaczego dotychczas nie miały? Nie wiem, być może, żeby je ośmielić, potrzebna była dyskusja o parytetach - dodaje wicestarosta z Konina.
Jedną z pań, których głos w dyskusji o wprowadzeniu parytetów brzmiał najmocniej, była poznańska posłanka PO Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. To ona napisała projekt ustawy gwarantującej kobietom (ale też mężczyznom) 30 proc. miejsc na listach wyborczych do Sejmu, Senatu, europarlamentu i w wyborach
samorządowych. Platforma miała zgłosić ten projekt jako swój, ale okazało się, że gwarantowanie kobietom niemal co trzeciego miejsca na listach wyborczych nie wszystkim się w partii podoba. - Prawe skrzydło, z Jarosławem Gowinem i Pawłem Grasiem, zablokowało mój projekt - mówi Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. Zaraz jednak dodaje: - Nie poddaję się. Zgłoszę ten projekt jako poprawkę, kiedy Sejm zajmie się parytetami.
Z deklaracji Waldego Dzikowskiego Kozłowska-Rajewicz jest bardzo zadowolona. - Najwyższy czas! - mówi posłanka. - Kobiety z wielkopolskiej PO już od dawna powinny być reprezentowane w zarządzie regionu. Ja sama propozycję kandydowania do zarządu przyjmę. Dlaczego? Bo chcę współdecydować o tym, co dzieje się w województwie, to proste.
Współdecydować na równi z mężczyznami chce też Krystyna Poślednia. - Choć taka oferta na razie nie padła - zastrzega Poślednia. Zapewnia jednak, że jako kobieta wniosłaby do zarządu nowe spojrzenie. - Mężczyźni myślą głównie o tym, jak władzę zdobyć i utrzymać. Nas interesuje bardziej, jak ją realizować. Jak skutecznie rządzić, pamiętając cały czas o potrzebach zwykłych ludzi.
Najmłodszą kobietą, która może wejść do zarządu regionu PO, jeżeli Waldy Dzikowski utrzyma stanowisko szefa partii w Wielkopolsce, jest Marta Janas. 28-letnia przewodnicząca młodzieżówki PO w Wielkopolsce na pewno nie powie Dzikowskiemu nie. - W zarządzie chciałabym pilnować interesów młodszych działaczy, zwłaszcza podczas układania list wyborczych - zapowiada Janas.
Propozycji wejścia do zarządu - jeżeli taka padnie - może za to nie przyjąć europosłanka Sidonia Jędrzejewska. - To byłoby kuszące, ale mam mnóstwo pracy w Brukseli - mówi Jędrzejewska.
A jak pomysł Waldego Dzikowskiego podoba się mężczyznom z PO? - Jestem za - odpowiada marszałek województwa Marek Woźniak. - Sam chętnie zatrudniam kobiety na stanowiskach kierowniczych i najczęściej bardzo dobrze na tym wychodzę.
Jak z Wielkopolski, to... kobieta
Być może któraś z kobiet, którą Waldy Dzikowski wypromuje, już wkrótce zrobi większą karierę niż on sam...
Nie od dzisiaj bowiem wiadomo, że Wielkopolanki potrafią odnosić sukcesy w polityce. Jedyną kobietą premierem była urodzona w Pleszewie i wykształcona w Poznaniu Hanna Suchocka. Absolwentka UAM była też ministrem sprawiedliwości (w rządzie Jerzego Buzka), a obecnie jest ambasadorem RP w Watykanie.
Ministrami były też Aldona Kamela-Sowińska i Krystyna Łybacka. Ta pierwsza w rządzie Jerzego Buzka szefowała Ministerstwu Skarbu. Krystyna Łybacka była z kolei ministrem edukacji narodowej i sportu u Jerzego Millera. Łybacka robiła też swego czasu karierę w partii. Podobnie zresztą jak Renata Beger, niezapomniana eks- gwiazda Samoobrony.
A przyszłość? W Parlamencie Europejskim coraz śmielej radzi sobie europosłanka PO Sidonia Jędrzejewska, która była wcześniej wiceszefową UKIE. Ministerstwo na Brukselę zamieniła też ostatnio Hanna Jahns - poznanianka pracuje obecnie w Komisji Europejskiej.