- Prób samobójczych nie komentujemy - uciął Romuald Piecuch z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji. I skierował nas do prokuratury Poznań-Stare Miasto. Jej szef, prokurator Mateusz Pakulski, przyznał wczoraj, że w sprawie poniedziałkowych wydarzeń nie wszczęto na razie śledztwa. - Musimy zacząć od przesłuchania kobiety. Czekamy, aż jej stan zdrowia poprawi się na tyle, że będzie mogła rozmawiać - powiedział nam Pakulski.
I dodał: - To, czy będzie śledztwo, zależy od tego, dlaczego kobieta skoczyła. Bo jeżeli na przykład czuła się mobbingowana, to z pewnością sprawą się zajmiemy.
Sytuacja w Telekomunikacji Polskiej od dłuższego czasu jest napięta. Tylko w tym roku z firmą ma rozstać się 2 tysiące spośród 21 tysięcy pracowników.
- Tak wynika z umowy, którą związki zawodowe wynegocjowały z zarządem- mówi Maria Piechocka z poznańskiego biura prasowego TP. I zapewnia, że osoby, które odejdą z pracy dobrowolnie, mogą liczyć na rekompensaty finansowe. Na pieniądze za odejście mogą jednak liczyć tylko ci, którzy przepracowali w firmie minimum 6 lat.
- Ci, którzy takiego stażu nie mają, muszą odchodzić na bardzo kiepskich warunkach - przyznaje Ryszard Zielonka, związkowiec z NSZZ "Solidarność" Pracowników Telekomunikacji w Poznaniu.
Według Zielonki atmosfera w firmie bardzo się ostatnio po-psuła. - Jest coraz gorzej - mówi związkowiec. - Tak właściciel, jak i rynek wprowadzają ciągłą presję wydajności i efektywności. Liczą się tylko tabelki, w których mają rosnąć przychody i spadać koszty.
Rzecznik Maria Piechocka przyznaje, że w firmie oprócz zwolnień trwa również reorganizacja. Zmiany - zwolnienia i przeniesienia do innych działów - dotknęły również komórkę, w której pracuje niedoszła samobójczyni.
- Ta pani jest zatrudniona u nas od 14 lat, pracowała w dziale analiz. Ostatnio była na ministażu w Błękitnej Linii, zapoznawała się z pracą telefonistki - mówi Piechocka.
Zastrzega jednak, że w firmie nie zapadła ostateczna decyzja, że kobieta zostanie przeniesiona na to stanowisko. - Nie mam też żadnych informacji, żeby była z powodu możliwego przeniesienia niezadowolona. Dlatego w ogóle nie będę komentowała doniesień, jakoby zmiana stanowiska miała ją pchnąć do tego desperackiego kroku - ucina Maria Piechocka.
Pewne jest za to - przyznają to również związkowcy - że kobiecie nie groziło zwolnienie. Jest bowiem społecznym inspektorem pracy, a takiej osoby wyrzucić, nawet podczas grupowych odejść, nie można.
Telekomunikacja Polska zapewnia, że poniedziałkowa próba samobójcza jej pracownicy była pierwszym takim przypadkiem w historii firmy. W TP zdarzył się już jednak przypadek mobbingu, a we France Telecom - koncernie, który jest z 49,79 proc. akcji największym udziałowcem "Tepsy"- cała seria samobójstw.
Jak podawały media, 20 pracowników FT targnęło się na swoje życie z powodu stresu w pracy. Problemy zaczęły się, kiedy po prywatyzacji firma musiała zacząć walczyć o pozycję na rynku.
Sąd nad TP SA
W 2006 r. sąd stwierdził, że w Telekomunikacji Polskiej doszło do mobbingu.
Jego ofiarą był Wojciech Dudziński z poznańskiego oddziału firmy. Mężczyzna był wzorowym pracownikiem, piął się po szczeblach kariery, aż do momentu, w którym jego przełożeni zaczęli utrudniać mu życie. Dudziński był szykanowany, dręczony, aż w końcu bezprawnie zwolniony. Po dwóch latach walki sąd orzekł, że mężczyzna był mobbingowany. Wątpliwości nie miał też sąd wyższej instancji, który prawomocnie nakazał TP przywrócić Dudzińskiego do pracy i wypłacić mu odszkodowanie.