Syn Eryka Szukały, Marcin, ma dziewięć i pół miesiąca (© Archiwum rodzinne)
2010-03-08 17:33:02, aktualizacja: 2010-03-08 17:34:44
Panowie - ojcowie, od stycznia mają możliwość skorzystania z siedmiodniowego urlopu ojcowskiego pod warunkiem, że ich dziecko nie ukończyło jeszcze roku. Jak sobie radzili z opieką nad dziećmi Piotr Ławrynowicz, Eryk Szukała i Krzysztof Okurowski, sprawdzała Beata Marcińczyk.
Przede wszystkim chciałem ulżyć żonie w codziennych obowiązkach. Mamy troje dzieci , z których najstarsze ma cztery i pół roku, średnie dwa lata i osiem miesięcy, a najmłodszy Józio jedenaście miesięcy - opowiada Piotr Ławrynowicz. Zdawał sobie sprawę, że łatwo nie będzie. Na co dzień, po powrocie z pracy, czyli po godzinie 16, także pomaga żonie w opiece nad dziećmi, więc wiedział, że nie polega ona tylko na podawaniu posiłków.
Tato jest do męczenia, łaskotania i bawienia
Zresztą, ledwie tata przekroczy próg, a już Józio wdrapuje się na niego, uniemożliwiając zdjęcie kurtki. Tata w pracy za dziećmi tęskni. A jednak po tygodniowym pobycie w domu Piotr wyznał żonie to, do czego mężczyźni zazwyczaj nie mają odwagi się przyznać.
- W niedzielę, a więc po ostatnim dniu urlopu ojcowskiego, powiedziałem, że w poniedziałek pójdę do pracy po to, by sobie odpocząć - przyznaje tato Piotr. - To muszę powiedzieć sobie jasno - w pracy mam lepiej niż w domu.
Piotr zdecydował się na skorzystanie z urlopu akurat wtedy, gdy starszy syn był chory. - Siedzieliśmy więc w domu. Trzeba było wykazać się kreatywnością w wymyślaniu zabaw. Około godziny 20-21, gdy dzieci już spały, naprawdę czułem ulgę, że w końcu mam godzinę dla siebie i żony - mówi "urlopowicz". - Kiedy dzieci rano wskakiwały mi do łóżka i łaskotały w nogi, nie chciało mi się wstać.
Piotr był wtedy jeszcze nieprzytomny. Oboje z żoną podjęli decyzję, że Józio przestanie być karmiony w nocy. Piotr wstawanie i tulenie płaczącego synka wziął na siebie. Podobnie było ze starszymi dziećmi. Marzyło mu się więc, że nocne zaległości odeśpi rano, ale właśnie wtedy "napadała" go cała trójka wypoczętych dzieci.
- Niektórzy myślą, że obowiązki kobiety siedzącej w domu z dziećmi to karmienie, zabawa, przewijanie. Do tego ogranicza się funkcjonowanie wielu ojców - mówi Piotr. - A trzeba przecież odkurzyć mieszkanie, czasem je "odgruzować", zrobić zakupy, przygotować posiłki, ugotować obiad, wykąpać dzieci i położyć je spać. Żona bardzo się cieszyła, gdy część tych obowiązków brałem na siebie. Większość życia upływa do godziny szesnastej. Gdy wracam z pracy, to przez półtorej godziny do dwóch bawię się z dziećmi. Potem kolacja, kąpiel i sen.
Żona Piotra myśli o szukaniu pracy jako odskoczni od codzienności. - Teraz już wiem, dlaczego. Gdy wracam do domu, ona woli myć naczynia, niż zająć się dziećmi. Po prostu musi chwilę odpocząć, zacząć myśleć o czymś innym, jest zmęczona - mówi Piotr, który od dwóch tygodni "wypoczywa" w pracy.
Domowe porządki nie dla facetów
Eryk o tym, że może skorzystać z siedmiodniowego, w pełni płatnego urlopu na dziecko, dowiedział się z komunikatu na firmowej gazetce. - Była tam mowa o tym, że ojcom, których dzieci nie ukończyły jeszcze pierwszego roku życia, przysługuje siedem dni kalendarzowych urlopu ojcowskie-go. Trzeba było powiadomić szefostwo firmy siedem dni wcześniej, przed planowanym terminem rozpoczęcia urlopu - opowiada Eryk, który w firmie nie był jedynym młodym tatą, który postanowił pomóc żonie.
Syn Eryka, Marcin, ma dziewięć i pół miesiąca. Jego mama pracuje, więc "chłopcy" mogli pozwolić sobie na przeróżne męskie zabawy. - Zostałem z Marcinem zupełnie sam - opowiada Eryk. Od narodzin synka nie wymiguje się od obowiązków. - Mały ma skazę białkową, więc na śniadanko była paróweczka, jajko albo chlebek z kozim serem. Potem zabawa. Około jedenastej dawałem mu kaszkę i wyruszaliśmy na spacer, a gdy pogoda była gorsza, fundowaliśmy sobie drzemkę w domu.
Kiedy panowie Szukałowie budowali męskie więzi, raczej mało myśleli o rzeczach tak przyziemnych, jak robienie porządków. - Naprawdę starałem się sprzątać, ale zupełnie mi to nie wychodziło - przyznaje z rozbrajającą szczerością Eryk. - Małgosia powiedziała mi wprost, że takiego bałaganu w domu dawno nie miała.
A gdyby mama wyjechała? - No pewnie, że dałbym sobie radę, ale... chyba nie ogarnąłbym wszystkiego - ocenia realnie młody tata.
Mama ma wolne i może sobie wyjść
Krzysztof Okurowski o możliwości skorzystania z urlopu dla ojca dowiedział się w grudniu z internetu. Czekał z niepokojem na styczeń. Jego córka, Wiktoria, w lutym kończyła roczek. - Nasza kadrowa dotarła do niezbędnych informacji, sprawdziła wszystko i od 18 stycznia mogłem skorzystać z "ojcowskiego" - opowiada Krzysztof. Jego żona, Ania, jeszcze wtedy nie pracowała. - Ale tak podzieliliśmy obowiązki, że to ja głównie zajmowałem się dziec-kiem - mówi Krzysztof. - Dzięki temu, że miałem wolne, żona miała więcej czasu dla siebie. Mogła na przykład wyjść na spotkanie z przyjaciółką.
A tata Krzysztof obserwował córkę i codziennie widział zmiany. - Gdy jest się z dzieckiem przez całą dobę, można zaobserwować, jak z dnia na dzień się rozwija. Choć to przecież tylko siedem dni! Dane nam było wspólne wychodzenie, we troje, na długie spacery między godzinami czternastą a szesnastą. Wiadomo, że gdy jedno z rodziców jest w pracy, takiej możliwości nie ma.
Krzysztof ma świadomość, że kobieta "siedząca w domu" wykonuje bardzo ciężką pracę.
- Na przykład opieka nad dzieckiem. Nie można przecież posadzić go, dać zabawki i tyle. Przez cały czas, niemal przez całą dobę trzeba się nim zajmować, pilnować - podkreśla.
Tatusiowie o urlopie
- Kobiety w domu są niedoceniane. Mają naprawdę ogrom obowiązków - mówi Piotr Ławrynowicz. - A urlop ojcowski to naprawdę dobry czas, bardzo wymagający.
- Na co dzień zbyt krótko widzimy się z synkiem. Więc myślę, że ten tydzień urlopu dla ojców to super rozwiązanie, potrzebne i ojcom, i matkom, i oczywiście dzieciom - ocenia Eryk Szukała.
- Urlop ojcowski to jest naprawdę coś dobrego, cennego dla młodych ludzi. Przydałoby się, by był jednak trochę dłuższy - marzy Krzysztof Okurowski. Może kiedyś się uda, bo już niedługo urlop ojcowski będzie obejmował dwa tygodnie kalendarzowe.
Tata na urlopie chroniony
Paulina Ołdziejewska
Kancelaria Skoczyński, Wachowiak Strykowski
Od 1.01.2010 r. ojcom przysługuje urlop , który trzeba wykorzystać przed ukończeniem pierwszego roku życia dziecka. Jego wymiar w 2010 r. i 2011 r. wynosi tydzień. Od 2012 r. - dwa tygodnie. Urlop ma charakter fakultatywny i jest udzielany na wnio-sek złożony najpóźniej 7 dni przed planowanym terminem jego rozpoczęcia. W trakcie urlopu ojcowskiego pracownikowi przysługuje szczególna ochrona stosunku pracy, w szczególności przed jego wypowiedzeniem lub rozwiązaniem.