Żabikowo: Naliczyli 300 tysięcy złotych kary za wycinkę...

    Żabikowo: Naliczyli 300 tysięcy złotych kary za wycinkę drzew

    Robert Domżał

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Trzysta tysięcy złotych kary za samowolną wycinkę drzew może zapłacić Muzeum Martyrologiczne w Żabikowie. Być może się tak nie stanie, bo miejscy urzędnicy zarządzili jednak ponowną wizję lokalną.
    O trzy topole, dwie brzozy i jedną wierzbę za dużo wycięto na terenie Muzeum w Żabikowie. Urzędnicy naliczyli już karę. Na dzisiaj jednak zarządzili ponowną wizję lokalną.

    Pozwolenie na wycinkę wydał Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Poznaniu. W uzasadnieniu wniosku napisano, że drzewa są w złej kondycji. Zdaniem dyrektor muzeum spowodowane było to obniżeniem poziomu wód. Stało się tak na skutek budowy autostrady.
    - Do likwidacji drzew przystąpiliśmy na wniosek wspólnoty mieszkaniowej z ulicy Niezłomnych, którzy sąsiadują z terenem muzeum - wyjaśnia dyrektor Anna Ziółkowska. Część drzew rośnie blisko budynków mieszkalnych. Ich lokatorzy obawiają się o swoje bezpieczeństwo. O dziwo, pilarze wycięli nie te drzewa, które wskazywali mieszkańcy, lecz stojące nieco dalej od domów.

    Widok pilarzy i padających drzew zaniepokoił za to właścicieli innych domów z ulicy Niezłomnych. To oni nagłośnili sprawę. Według Magdaleny Nyćkowiak, która oglądała wycięte drzewa, wyglądały one na zdrowe.

    Wojewódzki Konserwator Zabytków zgłosił więc sprawę do Urzędu Miasta Lubonia. Samorząd zaś naliczył karę za samowolną wycinkę. Kwota jest ogromna, to około 300 tysięcy złotych. - Nic nie wiem o wysokości kary. Żadnego pisma z Urzędu Miasta nie otrzymałam - mówi dyrektor muzeum.

    Zdaniem mieszkającej w Żabikowie Anny Masłowskiej wycinka trwa od 2000 roku i najprawdopodobniej w tym czasie wycięto nawet 60 drzew. - W roku 2000 nad Żabikowem przeszła potężna wichura, która połamała wiele drzew na terenie muzeum. Jedno z nich spadło nawet na nasz budynek i poważnie go uszkodziło. Rosnące do dzisiaj drzewa nasadzono w latach 60. minionego stulecia. Nie chcemy ogołocić terenu byłego obozu z roślinności. Nasadzimy nowe drzewa - tłumaczy Anna Ziółkowska.

    Ma się to stać po zakończeniu prac archeologicznych i odkopaniu fundamentów byłych baraków. Mają być też odtworzone dawne ścieżki. - Gdyby muzeum wystąpiło o pozwolenie na wycięcie większej liczby drzew, zgodzilibyśmy się. Większość z nich to były topole, czyli bardzo kruche drzewa. Bywały już przypadki, że spadające konary raniły przechodniów - tłumaczy Aleksander Starzyński.

    Dzisiaj odbędzie się kolejna wizja lokalna, by ustalić, czy rzeczywiście wycięto sześć drzew więcej niż dopuszczało pozwolenie. - Kwota kary, o jakiej mowa, to tylko wstępna przymiarka. Sytuacja jest kłopotliwa. To, że drzewa zostały wycięte, to fakt. Ale gałęzie topoli są bardzo kruche - mówi Marian Walny, wiceburmistrz Lubonia.

    Zdaniem rzecznika Urzędu Miasta Lubonia mieszkańcy mają prawo złożyć w urzędzie wniosek o wycinkę drzew, które ich zdaniem zagrażają bezpieczeństwu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo