Wojsko nie przeje

    Wojsko nie przeje

    Agnieszka Świderska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Zawodowych żołnierzy nie wypada karmić salcesonem, nawet jeżeli jest saperski, a ci zawodowi to saperzy właśnie.
    W polskim wojsku zmieniło się wiele przez ostatnie lata; zmieniły się również nawyki żywieniowe. Armia nie ma już po co produkować konserw z mielonką czy słoniną, które "koty" zabierały z sobą na poligon, bo nie ma już "kotów". Brak poborowych widać właśnie najlepiej po pełnych magazynach. Tej masy żywności, która tam zalega, cała 100-tysięczna polska armia z pewnością nie jest w stanie przejeść do końca roku. Na szczęście, wcale tego nie ukrywa. Minęły bowiem czasy, kiedy wojsko swoje "wstydliwe" problemy rozwiązywało na swój wojskowy sposób, czyli za zamkniętymi drzwiami. I chociaż taki saperski salceson może u niejednego wywołać uśmiech na twarzy, to taką cenę wojsko jest w stanie zapłacić. Tym bardziej że to, co zarobi na sprzedaży swoich zapasów, zamierza włożyć w Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych RP.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo