Pobiedziska: Król morsów nad jeziorem Biezdruchowo

    Pobiedziska: Król morsów nad jeziorem Biezdruchowo

    Robert Domżał

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Król i prezes Klubu Morsów Swarzędz prezentują zdobycze ze Zlotu w  Mielnie
    1/4
    przejdź do galerii

    Król i prezes Klubu Morsów Swarzędz prezentują zdobycze ze Zlotu w Mielnie ©Robert Domżał

    Nad jeziorem Biezdruchowo w Pobiedziskach pojawiły się morsy czyli pasjonaci zimnych kąpieli. Do wody wprowadził ich jegomość w kąpielówkach i koronie, czyli król morsów. Jest nim przynajmniej do połowy lutego 2011 roku Janusz Smoczyński. Tytuł ten swarzędzkiemu morsowi nadano w czasie Międzynarodowego Zlotu Morsów w Mielnie. Przypomnijmy, że odbył się on w Walentynki. Włodzimierz Turkiewicz, prezes klubu przywiózł z Mielna statuetkę morsa. Klub otrzymał ją jako jedna z najliczniejszych grup na zlocie.

    - W Mielnie było wspaniale. Kąpiel poprzedzona była rozgrzewką. Prowadziła ją ze sceny instruktorka. Na plaży były telebimy. Było więc widać ćwiczenia.
    Kiedy weszliśmy do wody nadleciał wielki śmigłowiec Marynarki Wojennej. Na morzu powstały fale, co było dodatkową atrakcją. A z góry ratownicy czuwali, czy ktoś nie wyszedł za daleko w morze - mówi Marek Szurkowski.

    Jak mówi Janusz Tomawski po raz pierwszy kapał się w zimnej wodzie. - Po tej kąpieli moje stopy były rozognione. Bałtyk był mieszanką wody z lodem. Wspaniale to wpłynęło na mój organizm - mówi Janusz Tomawski. Swarzędzanie uczestniczyli też w biciu rekordu Guinessa.

    - W Mielnie w południe poprowadziłem 1500 morsów do wody - opowiada Janusz Smoczyński. W ten sposób pobity został rekord Guinessa. Poprzednio w Nowym Jorku kąpało się 500 osób. W Pobiedziskach rekordów nie bito, ale wręczono certyfikaty początkującym morsom. Wśród nich byli Bartłomiej i Zbigniew Maćkowiakowie, czyli syn i ojciec.

    - Po kąpieli już wiem, że obserwatorom morsów jest zimniej niż samym kąpiącym się. Kto wejdzie do przerębla, będzie do niego wracał - mówi Zbigniew Maćkowiak z Biskupic. Przemysław Raszkowski z Pobiedzisk zwraca zaś uwagę na to, że wszyscy wchodzący do wody uśmiechają się. Za tydzień morsy zawitają do gminy Kórnik.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo