Sport

    Leczenie polskich kompleksów Małyszem

    Leczenie polskich kompleksów Małyszem

    Sławomir Kmiecik

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Adam Małysz jest wielkim skoczkiem, ale musi być jeszcze większym siłaczem. Bo znów ma dźwigać polskie kompleksy, podnosić morale i dumę narodową. To leczenie duszy Polaka odbywa się także za pomocą dowcipów, których pan Adam... ponoć nie cierpi - pisze Sławomir Kmiecik.
    Jesteś boski! - krzyczeli polscy kibice do naszego mistrza po tym, jak w sobotę zdobył srebrny medal na igrzyskach olimpijskich w kanadyjskim Vancouver. Nagle nowego wyrazu nabrał kawał z lat 2001-2002, czyli z okresu, gdy Polska przeżywała pierwszą małyszomanię. Już wtedy bowiem w naszym kraju - szarpanym politycznymi sporami, borykającym się z dziurą budżetową i cierpiącym na brak sukcesów - objawienie sportowca wygrywającego z najlepszymi na świecie uchodziło za zjawisko nadprzyrodzone:

    - Małysza Polakom zesłał Pan Bóg.
    - A niby skąd to wiadomo?
    - Nie wiesz? To przeczytaj wspak nazwisko Małysz.


    Faktycznie, odwrócone nazwisko rewelacyjnego skoczka z Wisły układa się w wyraz "zsyłam".
    Zadajmy sobie zatem pytanie: po co Małysz został zesłany na polską ziemię? Otóż myli się ten, kto uważa, że misją naszego zawodnika miało być "tylko" czterokrotne uzyskanie tytułu mistrza świata, zdobycie cztery razy Pucharu Świata, wygranie Turnieju Czterech Skoczni (dużo tych czwórek), a także wywalczenie czterech (o, pardon, na razie trzech, ale to jutro może się to zmienić, bo wyraźnie widać tu magię czwórki) medali olimpijskich. Już osiem lat temu na temat trofeów zdobytych przez Małysza na igrzyskach w amerykańskim Salt Lake City powstawały dowcipy krzepiące ducha narodowego. Na przykład taki:

    Przychodzi Małysz do kiosku i mówi:
    - Poproszę bilet?
    - Trzy złote - odpowiada kioskarka.
    - A nie wystarczy jeden srebrny i jeden brązowy?


    Ten kawał po jutrzejszych zawodach w Vancouver może odżyć w całkiem nowej wersji, ale teraz wróćmy do "boskiej" misji pana Adama. Otóż jego oczekiwanym powołaniem jest nie tylko święcenie triumfów sportowych, ale także ogrzewanie swym blaskiem polskich polityków. Na wieść o tym, że Małysz zdobył w Kanadzie srebrny medal olimpijski, z gratulacjami natychmiast zadzwonił do niego prezydent RP Lech Kaczyński, a w ślad za głową państwa także inni notable i działacze. Zasada politycznego marketingu jest prosta: pokazuj się z ludźmi sukcesu, a sam zostaniesz ich sukcesem opromieniony. Na tej zasadzie premier Donald Tusk, uprzedzając sprytnie prezydenta, w ubiegłym roku przyjął na śniadaniu polskich siatkarzy nazajutrz po tym, jak zdobyli mistrzostwo Europy.

    Lech Kaczyński niedawno postanowił być szybszy i piłkarzy ręcznych zaprosił z wyprzedzeniem, gdy wydawało się, że pewnie kroczą po pierwszy w historii medal na mistrzostwach kontynentu. Te rachuby nieco zawiodły, bo skończyło się na miejscu czwartym, czyli najgorszym z najlepszych, ale i tak nasi szczypiorniści zyskali opinię "moralnych zwycięzców".

    Małysz na początku tej dekady był gwarantem zwycięstw realnych, więc z jego sławy tym chętniej korzystał premier Jerzy Buzek, który wtedy nie miał ani sukcesów, ani popularności. Przeciwnie, ówczesny szef rządu był powszechnie potępiany za wprowadzenie reform społecznych, które wywołały bałagan w państwie. Telefony prezesa Rady Ministrów do utytułowanego skoczka wywoływały zatem śmiech:

    - Jakie jest największe osiągniecie premiera Buzka?
    - Udało mu się dodzwonić do Małysza.

    - Jak to się stało, że Małysz tak świetnie skacze?
    - To pierwsze efekty reform rządu Buzka.


    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    1 Lechia Gdańsk Live 19 39 12 3 4 31-22
    2 Jagiellonia Białystok Live 18 36 11 3 4 32-16
    3 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 18 30 9 3 6 22-23
    4 Legia Warszawa Live 18 29 8 5 5 33-21
    5 Lech Poznań Live 18 28 8 4 6 27-18
    6 Zagłębie Lubin Live 19 28 7 7 5 26-21
    7 Pogoń Szczecin Live 19 26 6 8 5 31-25
    8 Wisła Kraków Live 18 24 7 3 8 29-33
    9 Arka Gdynia Live 18 23 6 5 7 20-24
    10 Korona Kielce Live 18 23 7 2 9 25-37
    11 Śląsk Wrocław Live 19 22 5 7 7 20-27
    12 Piast Gliwice Live 18 22 5 7 6 19-26
    13 Cracovia Live 18 19 4 7 7 27-25
    14 Wisła Płock Live 18 18 4 6 8 19-23
    15 Ruch Chorzów Live 18 17 5 2 11 24-33
    16 Górnik Łęczna Live 18 15 3 6 9 18-29