Proszę, zwolnij mnie z Enei

    Proszę, zwolnij mnie z Enei

    Łukasz Cieśla, Piotr Talaga

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    - W Enei można nie przykładać się do pracy, bo mamy gwarancje zatrudnienia. Wiele razy słyszałem, jak podwładny mówi do swojego przełożonego, że może mu skoczyć, gdy ten domagał się większej efektywności. Oczywiście takiego lenia można zwolnić, ale wtedy trzeba mu wypłacić wysoką odprawę - mówi pracownik poznańskiej spółki energetycznej.
    W grupie Enea gwarancje zatrudnienia dla załogi są regulowane różnymi porozumieniami. Podpisywały je zarządy kojarzone zarówno z lewicą, jak i prawicą. Ostatnie porozumienie, zawarte przed dwoma laty, daje gwarancję utrzymania stanowiska pracy do 2017 roku. Teoretycznie jest to obciążenie dla poznańskiej spółki sięgające kilkuset milionów złotych. W praktyce jednak tak nie jest.

    Trudno sobie wyobrazić, że nagle zwolnieni zostaliby wszyscy pracownicy.
    Problem polega na tym, że przyjęte gwarancje są demotywujące do zaangażowania w pracę. W spółce są podziały na starych (mających gwarancje zatrudnienia) i nowych, którzy do spółki przyszli po lipcu 2007 r. Ci ostatni muszą się bardziej starać, by utrzymać swe stanowisko, ale i tak w pierwszej kolejności mogą zostać zwolnieni. Przez ostatnie lata fali zwolnień nie było. To się jednak może zmienić.

    - Oceniam, że w grupie Enea bez większych problemów można zmniejszyć zatrudnienie o około 30 procent - mówi osoba w przeszłości pracująca w branży. - Gdyby pojawił się w spółce inwestor strategiczny, to zapewne będzie to dla niego jeden z poważniejszych problemów do rozwiązania. Objętych gwarancjami jest obecnie ponad 80 procent załogi liczącej około 10 000 osób.

    Gwarancje zatrudnienia to bardzo silny oręż w rękach związkowców. Zgodnie z zapisami porozumienia, w uzasadnionych przypadkach, można zwolnić pracownika bez konieczności wypłacania mu wieloletnich odpraw. Warunkiem jest jednak uzyskanie pozytywnej opinii w tej sprawie ze strony związków zawodowych. W praktyce takich zwolnień nie było, bo spółka nie chce płacić wielkich odpraw. Zdarzało się jednak, że pracownicy odchodzili i w oparciu o gwarancje dostawali spore odprawy lub odszkodowania.

    W zeszłym roku z firmy odszedł Andrzej Nitecki, ówczesny dyrektor departamentu kadr i administracji. Nitecki utracił zaufanie obecnego zarządu latem ubiegłego roku. Było to krótko po naszym tekście ujawniającym kulisy zwolnienia i ponownego przyjęcia do pracy w spółce obecnego wiceprezesa Enei Marka Malinowskiego. W firmie nieoficjalnie mówi się, że Nitecki był podejrzewany o przekazanie nam informacji w tej sprawie. Sam zainteresowany wypowiada się dyplomatycznie: - Pracodawca zawsze ma prawo dowolnie kształtować stosunki zatrudnienia i decydować, z kim chce pracować, a z kim nie. Zawarliśmy stosowne porozumienie. Nie wnoszę do byłego pracodawcy żadnych pretensji.

    Na mocy ugody Nitecki uzyskał około 700 tys. zł brutto. Nie tylko dlatego trudno się dziwić, że nie chce źle mówić o byłym pracodawcy. Obecnie piastuje funkcję prezesa w jednej ze spółek powiązanych z Eneą (największym udziałowcem są w niej związki zawodowe). - Ludzie w firmie są oburzeni, że Andrzej wziął grube pieniądze za odejście, a potem trafił do innej spółki związanej z Eneą - mówi nasz informator. - Z mego rozeznania wynika, że podziękowano mu za pracę kadrowca, bo nowy zarząd źle ocenił jego kompetencje do kierowania tym działem.

    1 »

    Komentarze (17)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do Enka

    Zdziwiony (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 15 / 15

    Widzisz może nie on musi się wstydzić? Ktoś się na dokumencie porozumienia podpisał. Ktoś wziłął odpowiedzialność. Widać nie zależało nikomu na usunięciu go z grupy a jedynie na wolnym stołku. Poza...rozwiń całość

    Widzisz może nie on musi się wstydzić? Ktoś się na dokumencie porozumienia podpisał. Ktoś wziłął odpowiedzialność. Widać nie zależało nikomu na usunięciu go z grupy a jedynie na wolnym stołku. Poza tym co dziwnego, że ktoś idzie do pracy gdzie mu dobrze? zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do Enka

    Zdziwiony (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 15 / 14

    Widzisz może nie on musi się wstydzić? Ktoś się na dokumencie porozumienia podpisał. Ktoś wziłął odpowiedzialność. Widać nie zależało nikomu na usunięciu go z grupy a jedynie na wolnym stołku. Poza...rozwiń całość

    Widzisz może nie on musi się wstydzić? Ktoś się na dokumencie porozumienia podpisał. Ktoś wziłął odpowiedzialność. Widać nie zależało nikomu na usunięciu go z grupy a jedynie na wolnym stołku. Poza tym co dziwnego, że ktoś idzie do pracy gdzie mu dobrze? zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do Zdziwionego

    enek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 16 / 16

    Jeśli Nitecki był takim wspaniałym, odnoszącym sukcesy zawodowe managerem to dlaczego po zwolnieniu z ENEA nie ustawiła się do niego kolejka headhunterów? Dlaczego nie znalazł sobie normalnej pracy...rozwiń całość

    Jeśli Nitecki był takim wspaniałym, odnoszącym sukcesy zawodowe managerem to dlaczego po zwolnieniu z ENEA nie ustawiła się do niego kolejka headhunterów? Dlaczego nie znalazł sobie normalnej pracy tylko załatwił sobie kolejną ciepłą posadkę w związkowej spółce żerującej jak pasożyt na ENEA? Czy Nitecki poza związkami zawodowymi i ENEĄ świata nie widzi?
    Manager tak wysokiego szczebla powinien mieć szersze horyzonty nie wspominając już o elementarnym poczuciu godności i honorze.
    Po prywatyzacji większość zwalnianych z ENEA pseudo-managerów będzie miała ten sam problem co Nitecki - bo jaka firma, znając specyfikę "pracy" w państwowych spółkach energetycznych, da im pracę?zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kolejny "chory człowiek"

    zetem (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 15 / 23

    ENEA to kolejny "chory człowiek" polskiej gospodarki - oczywiście państwowy. Póki prąd będzie potrzebny, póty ofiarami opisanych ekscesów i tzw."polityki personalnej" będą obywatele płacący...rozwiń całość

    ENEA to kolejny "chory człowiek" polskiej gospodarki - oczywiście państwowy. Póki prąd będzie potrzebny, póty ofiarami opisanych ekscesów i tzw."polityki personalnej" będą obywatele płacący rachunki. Tylko prywatny inwestor jest w stanie zmienić ten stan rzeczy i pogonić całe towarzystwo. Związki zawodowe doskonale wiedzą, gdzie w państwowych spółkach stoją "konfitury", a właściciel - czyli de facto obywatele mają za to płacić. Chory system!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do ENEA

    zdziwiony (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 28 / 34

    Chyba kolego oceniając Niteckiego "lekko" się mylisz. Po pierwsze to związki zawodowe cisnęły żeby go wyrzucić, bo nie chciał jeść z ręki. Nie zapominaj, że to członek zarządu z wyboru załogi...rozwiń całość

    Chyba kolego oceniając Niteckiego "lekko" się mylisz. Po pierwsze to związki zawodowe cisnęły żeby go wyrzucić, bo nie chciał jeść z ręki. Nie zapominaj, że to członek zarządu z wyboru załogi zaczął totalną wojnę. Nitecki awansował za Marciniaka, który ze związkami był w totalnym konflikcie. A skoro wiesz tak dobrze że niby pomyliły mu się rolę, to chyba równie dobrze wiesz, że Owczarkowi podpadł bo nie chciał firmować spółek doradczych, sprzeciwił sie wydaniu dokumentów TFS i miał swoje zdanie. Owczarek sam przyznał, że gdyby go posłuchał sporo problemów miałby mniej. Poza tym czy istnieje choć jeden dokument potwierdzający, ze zarząd miał pretensje? nie ma nic. Za Niteckiego coś się przynajmniej działo. Pracownicy mogli brać udział w szkoleniach, realizowane były działania związane z tą jego strategią. Załatwił parę baniek z EFS. Uzyskał jakieś nagrody. Gdyby miał cokolwiek za pazurami wyleciałby dyscyplinarnie. JEszcze przez miesiąc po odejsciu był prokurentem, 2 miesiące zasiadał w radzie nadzorczej spółki córki. po prostu musiał zwolnic miejsce i tyle.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ENEA

    Pracownik (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 16 / 39

    Nitecki był przeciętnym, szeregowym pracownikiem aż do momentu wstąpienia do Związków Zawodowych, które później zadbały o rozwój jego kariery zawodowej. Nitecki chcąc się odwdzięczyć pogubił się w...rozwiń całość

    Nitecki był przeciętnym, szeregowym pracownikiem aż do momentu wstąpienia do Związków Zawodowych, które później zadbały o rozwój jego kariery zawodowej. Nitecki chcąc się odwdzięczyć pogubił się w końcu dla kogo pracuje, czy dla kolegów związkowców czy może dla przełożonych? Każdy normalny Zarząd, nawet państwowej spółki, zrobiłby to samo co Zarząd Enea, a fakt, że Nitecki wrócił do pracy do związkowej spółki powiązanej z Enea potwierdza tylko jego związkowe układy, a także brak kompetencji i szans na znalezienie pracy na wolnym rynku np.: w normalnej prywatnej firmie.
    Przykre jest również to, że takich przypadków jest w Enea bardzo dużo. Ten polityczno-związkowy twór rządzi się swoimi prawami, a za wszechobecne w spółce patologie i bardzo wysokie pensje pracowników płacą niestety klienci Enea.
    Po prywatyzacji nowy inwestor będzie musiał posprzątać tę stajnię Augiasza i przeprowadzić restrukturyzację wiążącą się między innymi ze zwolnieniem około 30-40% pracowników. Biorąc pod uwagę anormalne gwarancje pracy walka z ogromnym przerostem zatrudnienia będzie wymagała od prywatnego właściciela cierpliwości i konsekwencji w działaniu, lecz może kiedyś dzięki temu będzie to normalne przedsiębiorstwo. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Energia

    Dziadek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 25 / 41

    Szlag by ich trafil. Zlodzieje . I to wszystko miedzy innymi za moje pieniadze.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kolena POrażka

    krzysiek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 25 / 24

    A co na to Wielkopolska PO, minister w Warszawie? Czy minister skarbu nie może tupnąć nogą i zrobić porządek?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    WOJENKA KOSZTEM MALUCZKICH

    ZWALNIANY (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 24 / 42

    Wasz informator zapomniał wspomnieć o zwykłych ludziach pracujących w spółce,jak określił,powiązanej z ENEĄ.Tam właśnie szykują się masowe wypowiedzenia i to dzięki "wojnie" między związkami a...rozwiń całość

    Wasz informator zapomniał wspomnieć o zwykłych ludziach pracujących w spółce,jak określił,powiązanej z ENEĄ.Tam właśnie szykują się masowe wypowiedzenia i to dzięki "wojnie" między związkami a zarządem ENEI.O tych pracownikach powinni pamiętać zarówno "szlachetni" związkowcy, zarząd ENEI jak i panowie redaktorzy z GŁOSU.To ci pracownicy wypracowywali przez 13 lat zysk dla wszystkich zainteresowanych !!!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    odszkodowania

    ktoś (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 40

    Wyobrazcie sobei ze zarzad enei sam doprowadza do takich sytuacji bo jak mozna zwalniac tak cenionych ekonomistów i dzialac fimie na strate? nikt juz nie pomysli jak sie czuly rodziny i osoby...rozwiń całość

    Wyobrazcie sobei ze zarzad enei sam doprowadza do takich sytuacji bo jak mozna zwalniac tak cenionych ekonomistów i dzialac fimie na strate? nikt juz nie pomysli jak sie czuly rodziny i osoby zwolnione bo przeciez rozprawy z dnia na dzien nie trwaly. Lepiej zajelabym sie wladzami enei a nie teraz pisac bzdury nie majac zielonego pojecia jak bylo !!!!!!! i przepraszam ale za lenienie? moze i w waszej gazecie pracujac lenicie sie i dostajecie za to pieniadze ale zielonego pojecia nie macie jak to jest pracowac w enei. Przynajmniej na tak odpowiedzialnych stanowiskach.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo