Szpital dla serca i dziecięcy obok siebie?

    Szpital dla serca i dziecięcy obok siebie?

    Danuta Pawlicka

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Poznaniacy łączą siły w walce o dwie ważne inwestycje: Zachodnie Centrum Chorób Serca i Naczyń oraz szpital dziecięcy. I choć obie lecznice mają być finansowane z różnych źródeł, to według najnowszego projektu mają powstać w jednym miejscu.
    Pierwotny plan związany z budową kardiologicznego ośrodka sytuował go przy ul. Bukowskiej w Poznaniu. Uniwersytet Medyczny, który jest właścicielem tego gruntu, nie wahał się, aby go nieodpłatnie przekazać na ten cel. Z kolei koncepcja lecznicy dla dzieci, o którą od początku zabiega wielkopolski Urząd Marszałkowski, kilkakrotnie się zmieniała. Ostatecznie zdecydowano, że lecznica powstanie przy ul. Szwajcarskiej, w pobliżu Szpitala Strusia.

    - Kilkanaście dni temu powstał pomysł, aby obie te inwestycje ze sobą połączyć i ulokować w jednym miejscu, przy Szwajcarskiej - mówi prof. Stefan Grajek kierujący Kliniką Kardiologii poznańskiego Uniwersytetu Medycznego.

    Z prof. Grajkiem od początku związana jest idea podniesienia rangi poznańskiej kardiologii przez budowę Zachodniego Centrum Chorób Serca i Naczyń. Będzie to placówka ponadregionalna, której zasięg obejmie cały zachodni rejon Polski. Z pierwszych założeń wynika, że w jej skład wejdą oddziały związane z kardiologią, w tym również te zajmujące się przeszczepami serca, jak i te specjalizujące się w leczeniu naczyń. Takie rozwiązanie akceptują wszystkie zainteresowane strony - Uniwersytet Medyczny, samorządy Wielkopolski i Poznania, parlamentarzyści i politycy. Największym problemem, przed jakim stanął komitet organizacyjny, są pieniądze (potrzeba ok. 500 mln złotych).

    Bogdan Poniedziałek, kanclerz poznańskiego UM, uważa, że budowa dużego ośrodka kardiologicznego z pieniędzy budżetu państwa i szpitala dziecięcego finansowanego z innych źródeł nie przeszkadza, aby wspólnie o nie zabiegać. Wybudowanie tych dwóch lecznic w jednym miejscu, na gruntach państwowych, przyniesie wymierne korzyści w ich administrowaniu. W ten sposób zaoszczędzi się na wspólnym prowadzeniu tak ważnych usług, jak choćby kuchnia i pralnia.

    Kryzys gospodarczy na razie nie wpływa na zmianę planów związanych ze szpitalem dziecięcym, chociaż trzeba zapomnieć o wsparciu rządu. - Szukamy innych pieniędzy, unijnych i kredytów komercyjnych - mówi wicemarszałek województwa Krystyna Poślednia.

    Nikt nie kwestionuje potrze-by wybudowania nowego, regionalnego szpitala dla dzieci. Szpitalowi Krysiewicza w Poznaniu nie grozi wyprowadzka z budynków, tak jak klinicznemu Szpitalowi Przemienienia Pańskiego, którego umowa zobowiązuje do opuszczenia obiektu do 2017 roku. Zagrożenie ma inny charakter. Rodzi się więcej dzieci, co zwiększa potrzebę liczbt łóżek, aby je leczyć.

    Jacek Profaska, dyrektor Szpitala Krysiewicza jest co prawda zaskoczony łączeniem wysiłku placówek, ale nie widzi w tym zagrożenia: - Każdy pomysł jest dobry, jeżeli doprowadzi do tej inwestycji, bo brak jest łóżek pediatrycznych i nie można leczyć w takim ścisku i ciasnocie, jak obecnie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo