Plaga napadów: poznański SKOK okradziony

    Plaga napadów: poznański SKOK okradziony

    Agnieszka Smogulecka

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Zamaskowany bandyta wczoraj przed godziną 10 napadł na placówkę SKOK przy Głogowskiej w Poznaniu. Na głowie miał czapkę, twarz zasłaniał szalik. Zagroził czymś, co wyglądało jak pistolet i zażądał gotówki. Dostał kilka tysięcy złotych i uciekł.
    - To klasyka - komentują policjanci. W ten sposób dokonywanych jest większość napadów, nie tylko w Wielkopolsce. - Sprawdzamy, czy ktoś widział, w którą stronę uciekł napastnik, spisujemy jego rysopis, przeglądamy zapis monitoringu. Szukamy go - dodają.

    - Sprawcy zwykle działają według podobnej taktyki. Wybierają małe placówki w dużych miastach. Często maskują twarz czapką z daszkiem, ciemnymi okularami, kominiarką, kapturem - mówi Wojciech Stawski, ekspert ochrony osób i mienia z Instytutu Bezpieczeństwa Gospodarczego.
    - Terroryzują personel najczęściej przedmiotem przypominającym broń, ale rzadko strzelają. Raczej nie zdają sobie sprawy, że w małych placówkach nie są przechowywane duże kwoty, i że większość banków wprowadziła przepisy ograniczające kwoty gotówki przechowywanej przy kasach.

    Po rekordowym 2000 roku (kiedy naliczono w kraju 91 napadów) nastały lata względnego spokoju. Do 2009 roku. Teraz znów mówi się o pladze - w zeszłym roku w Polsce napadano na banki 121 razy, z czego 13 razy w Wielkopolsce. Ile wśród tych przestępstw popełnił "wędrowniczek"? Tak poznańscy policjanci nazywają mężczyznę, który tylko w styczniu mógł napaść na trzy banki: w Poznaniu, Kaliszu i Pabianicach.

    W tych ostatnich miastach mężczyzna był tego samego dnia, 6 stycznia. 28 stycznia natomiast pojawił się w Poznaniu, w banku przy ul. Dąbrowskiego. Jego twarz zasłaniały czapka i szalik. Miał przedmiot przypominający broń i... czas. Najpierw podszedł do jednej kasjerki, pokazał jej broń, kazał otworzyć podręczny sejf. Później tego samego zażądał od następnej kobiety. - Ten sam mężczyzna napadł na nas dwa lata temu! - powiedziała, relacjonując policji przebieg zajścia, jedna z kasjerek.

    - Dlatego sądzimy, że napastnik jest "wędrowniczkiem". Od lat mógł jeździć po kraju i napadać na placówki - twierdzą kryminalni, choć zaznaczają, że nie mają pewności, że wszystkich trzech napadów dokonał ten sam człowiek. Oceniają to na podstawie nagrań z kamer.

    Poszukiwany ma 30-35 lat, mierzy 180-185 centymetrów. Nosi ciemną odzież i charakterystyczne buty, przypominające wojskowe, z tzw. opinaczami, torbę na laptopa, przewieszoną przez ramię.

    Z prognoz Instytutu Bezpieczeństwa Gospodarczego wynika, że plaga napadów w tym roku nie ustanie. Złapanie napastników utrudnia, że to amatorzy, działający w pojedynkę, rzadko znani w półświatku.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Plaga napadów

    Marych (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

    Najwiekszym złodziejem w finansowym "systemie" jest bank, a te drobne straty odbije sobie na "regularnych" klientach podnosząc opłaty za usługi.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Napady na agencje

    sk4mj (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Zadziwiająca jest beztroska banków, które - z sobie tylko wiadomych powodów - nawet nie udają, że zależy im na zabezpieczeniu swojego majątku.
    Istnieje taki bardzo prosty system do stosowania w...rozwiń całość

    Zadziwiająca jest beztroska banków, które - z sobie tylko wiadomych powodów - nawet nie udają, że zależy im na zabezpieczeniu swojego majątku.
    Istnieje taki bardzo prosty system do stosowania w niewielkich pomieszczeniach. Polaga on na tym, że w sytuacji zagrożenia pracownik uruchamia urządzenie zadymiające w ułamku sekundy całe pomieszczenie. Daje to czas na ucieczkę na zaplecze i dezorientuje napastnika na czas wystarczający na wezwanie pomocy. I tanie i proste. Więc o co chodzi ?
    Bankowcy czekają, aż napastnik uzyje prawdziwej broni ?zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo