Hard-rock: Gdy pojawiła się iskra

    Hard-rock: Gdy pojawiła się iskra

    KOSTA

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    - Znowu pojawiło się zapotrzebowanie na prawdziwą muzykę, nie sztuczną. A my zawsze byliśmy prawdziwym zespołem - tak w 2004 roku Stefan Machel wyjaśniał przyczyny niespodziewanego powrotu na scenę zespołu TSA.
    Wizytówka polskiego hard-rocka i prekursorzy heavy-metalu nad Wisłą - na te określenia pracowali w pocie czoła w latach 80. A potem coś się zacięło: zespół rozpadł się najpierw na dwie frakcje (koncertowały obie, w tym jedna pod szyldem TSA Evolution), a później nawet fani mieli problem z ustaleniem, kto z kim trzyma i dlaczego nie prowadzi to do zgody i reaktywacji zespołu. W końcu jednak grupa skrzyknęła się w 2004 roku i nagrała świetnie przyjęty album "Proceder".

    - Ja miałem poważne wątpliwości. Andrzej Nowak i ja byliśmy na początku przeciwni reaktywacji. Bałem się, że to będzie powrót dinozaurów, dziadków, którzy wychodzą na scenę i brzęczą. Bałem się, że między nami nie ma już iskry. Pięciu różnych facetów musi stworzyć coś razem i musi to dać zupełnie nową wartość, zrodzoną z tych przeciwieństw - mówił wtedy Marek Piekarczyk.

    Szkoda tylko, że zespół napędzany niezwykłą weną Stefana Machela nie poszedł za ciosem i od sześciu lat nie nagrał nowych piosenek. Z tego względu w ostatnich latach ukazują się głównie płyty solowych projektów poszczególnych członków TSA.

    TSA
    Blue Note
    (ul. Kościuszki 76/78)
    niedziela 7.02, godzina 20
    bilety: 46 zł

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo