Wielkopolanie mają rekordowo dużo dzieci

    Wielkopolanie mają rekordowo dużo dzieci

    Monika Kaczyńska, Danuta Pawlicka

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Z roku na rok rodzi się coraz więcej Wielkopolan. W 2004 roku przyszło na świat 33 tys. 575 dzieci. Cztery lata później było ich w ciągu roku o 7, 5 tys. więcej. Tylko w trzech kwartałach ubiegłego roku przybyło niemal tyle samo nowych obywateli, ile w całym 2004 roku.
    Wielkopolska bije rekordy w tym zakresie. O ile w całym kraju przyrost naturalny wynosi 1,49 proc. , o tyle nad Wartą jest ponad dwa razy wyższy - 3, 44 proc.
    To efekt wyżu demograficznego lat 80., ale i lepszego stanu naszej gospodarki, a także pewnej mody na dzieci.

    - Trudno mówić o wpływie jednego czynnika - uważa dr Krzysztof Bondyra, socjolog. - Jak na tak liczne pokolenie lat 80., które weszło w okres rozrodczy, nasz przyrost naturalny nie jest nadzwyczajny.

    W Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym przy ul. Polnej w Poznaniu, największej wielkopolskiej "porodówce", od pięciu lat notuje się stały wzrost urodzeń.
    W ubiegłym roku przyszło tam na świat o 341 więcej dzieci niż w 2008 roku. Potrzebę dostosowania się do nowej sytuacji demograficznej zauważył Poznań, który wyasygnował pieniądze na rozbudowę i unowocześnienie porodówek w miejskim Szpitalu Raszei: - Już w tym miesiącu otwieramy zmodernizowane, nowoczesne sale, w których będziemy mogli przyjąć o 25 procent więcej porodów - informuje prof. Jacek Koźlik.

    W tym szpitalu jeszcze parę lat temu nie było problemu, gdy rocznie zgłaszało się 2 tys. rodzących. Teraz lecznica, w której gotowych jest pięć luksusowych porodówek, będzie w stanie obsłużyć nawet 2,5 tys. kobiet. Poprawi się komfort, którego dzisiaj oczekują rodzące i zniknie problem poszukiwania wolnych łóżek w samym mieście.

    O systematycznym przyroście urodzeń mówi się także w mniejszych placówkach na terenie całej Wielkopolski. Tutaj z kolei, jak słychać, poza wyżem demograficznym wpływ ma zachowana intymność małych lecznic. Tak jest w Obornikach, gdzie zgłaszają się do porodów również mieszkanki Chodzieży i Szamotuł. Jeszcze wyraźniej poprawiła się statystyka urodzeń w skomercjalizowanym szpitalu we Wrześni.

    - W ostatnich latach przychodzi u nas na świat 1100 dzieci rocznie, a rodzą kobiety także z innym powiatów - powiedział Zbyszko Przybylski, dyrektor wrzesińskiego szpitala. To oznacza, że każdy kolejny rok przynosi wzrost o ok. 15-20 proc. Inną sprawą jest fakt, iż ta placówka wyróżniana jest w rankingu, który wyłania porodówki najbardziej "przyjazne" rodzącym kobietom. Dyrektor zauważa też pozytywną modę na "dwa plus dwa, a nawet troje dzieci" w rodzinie. Jedno dziecko, o czym mówi coraz więcej matek, to już przeszłość.

    - Coraz częściej stawiają na liczną rodzinę ludzie bardzo zamożni - dodaje K. Bondyra .- Z reguły są to ludzie także bardzo religijni i taki model to ich świadomy wybór.

    Przyrost urodzeń według demografów będzie się utrzymywał do 2012 roku. Jest on bardzo dobrze znany lekarzom zajmującym się zdrowiem Wielkopo-lanek.
    - Inna niż kiedyś jest obecna dynamika tych porodów; kiedyś pierwsze dziecko kobieta rodziła w wieku 24 lat, a obecnie po raz pierwszy rodzi w wieku 28 lat - powiedziała dr hab. Mariola Ropacka, wojewódzki konsultant do spraw ginekologii i położnictwa.

    Coraz późniejsze macierzyństwo to zjawisko charakterystyczne dla całego zachodniego świata, coraz wyraźniej widoczne i w Polsce. Jak podkreśla M. Ropacka, z punktu widzenia medycznego nie jest ono pożądanym zjawiskiem. Najlepsze lata do rodzenia dla kobiety przypadają na lata 24-26. Potem spada płodność i rośnie ryzyko chorób i powikłań. Z drugiej jednak strony przyznaje, że kobiety rodzące później są dojrzalsze emocjonalnie i lepiej przygotowane do macierzyństwa.
    Im głębiej w kryzys, tym częściej urodzenie dziecka staje się dla pań drogą ucieczki z coraz bardziej wymagającego rynku pracy. Niektóre, wychowując dziecko, przeczekają najgorsze. Inne do pracy już nie wrócą.

    W Polsce wciąż jeszcze rodzi się zbyt mało dzieci

    Rozmowa z dr. Krzysztofem Bondyrą, socjologiem z UAM w Poznaniu

    Czy sytuacja ekonomiczna ma wpływ na liczbę dzieci w rodzinach?


    Oczywiście, że ma, ale nie jest to sprawa jednoznaczna. Globalnie rzecz biorąc najzamożniejsze społeczeństwa nie mają wcale najwięcej dzieci. Na posiadanie bądź nie potomstwa wpływa wiele czynników.

    Wydawałoby się, że wyższe zarobki i bezpieczeństwo zatrudnienia powinny sprzyjać posiadaniu dzieci.

    W zasadzie tak, ale w różnych społeczeństwach i w różnych grupach działa to rozmaicie. Zbadano na przykład, że w Indiach we wsiach, które zostają zelektryfikowane, spada dzietność. To efekt docierania innych wzorców. Ludzie odkrywają, że można żyć inaczej i ograniczają liczbę potomstwa. Z kolei w Anglii, gdzie następuje bardzo znaczne rozwarstwienie dochodów, maleje liczba dzieci w niższej klasie średniej, która zmaga się z brakiem stałej pracy i której dochody nie rosną. Z kolei w wyższej klasie średniej, gdzie dochody są wysokie i pewne, ludzie decydują się na dzieci częściej.

    A w Polsce? Czy koniunktura gospodarcza sprzyja macierzyństwu?

    Możliwe, że tak, choć po 1989 roku okresy, kiedy wiodło nam się lepiej, były bardzo krótkie i wypadały na czas, kiedy w okres prokreacji wchodziły kolejne fale wyżu demograficznego. Trudno więc rozstrzygnąć, co miało na to większy wpływ. Choć obecny wskaźnik dzietności na poziomie 1,49 to sukces, to jednak, aby liczba ludności nie malała, musiałby wynosić 2,1.

    Czy obecny kryzys zniechęca do posiadania dzieci, czy wręcz przeciwnie.

    Zależy kogo. Zaobserwowano i zbadano widoczną u niektórych kobiet strategię ucieczkową. Macierzyństwo jest dla nich dobrym pretekstem, by opuścić coraz bardziej wymagający i konkurencyjny rynek pracy. Czasem okresowo, czasem na stałe.
    Widać też coraz częściej, że ludzie świadomie religijni i bardzo zamożni decydują się świadomie na dużą liczbę dzieci. Ten popularny model w Ameryce to po prostu realizacja określonych wartości.

    Rozmawiała Monika Kaczyńska

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zapytanie

    tOMasz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    cyt."To efekt wyżu demograficznego lat 80., ale i lepszego stanu naszej gospodarki, a także pewnej mody na dzieci."
    Co prezes miał NA MYŚLI?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Moje Skarby

    tata & mąż (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 18 / 7

    Jestem bardzo dumny z mojej żony i synka Maksymiliana.
    Pozdrawiam caly zespół Głosu Wielkopolskiego.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo