Wiatr i śnieg sparaliżowały ruch

    Wiatr i śnieg sparaliżowały ruch

    Katarzyna Kamińska, KSOB

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Trwająca pięć godzin podróż z Obornik do Poznania, kilkugodzinne czekanie na przyjazd pługów śnieżnych, zawiane drogi krajowe, nieprzejezdna większość pozostałych... Tak wyglądała Wielkopolska w sobotę. Na większości dróg wojewódzkich panowały bardzo trudne warunki - silny wiatr nawiewał na jezdnie śnieg z pól, tworzyły się potężne zaspy, w których nawet na kilka godzin utknęli kierowcy.
    Właśnie opady śniegu i silny wiatr spowodowały, że drogi w powiecie szamotulskim były przez kilka godzin nieprzejezdne. Najgorzej było w godzinach wieczornych. Strażacy zablokowali przejazd przez drogę łączącą Szamotuły z Obrzyckiem, Szamotuły z Dusznikami oraz Szamotuły z Ostrorogiem. Przejechać można było tylko w stronę Poznania i Obornik. Fatalnie było też na drodze z Dusznik w kierunku Buku. Fragmentami była ona nieprzejezdna.

    - Pierwsze zgłoszenia o utru-dnieniach odebraliśmy już ok. godz. 13 w sobotę - mówi Daniel Wachnik, dyżurny Państwowej Straży Pożarnej w Szamotułach. - Do godziny 22 było ich ponad 80. Nie było żadnych wypadków. Zaledwie kilka kolizji, ale mnóstwo aut zasypanych i zakopanych w rowach, które nie mogły sobie poradzić w tych warunkach. Podjęliśmy więc decyzję o zablokowaniu tych dróg. Wówczas do akcji wkroczyły służby drogowe.
    Wszystkie trasy zostały udrożnione i ruch wznowiono na nich o godz. 22.

    Na zawianych, śliskich i niemożliwych do przejechania drogach dochodziło do dramatycznych sytuacji.
    - Chcielibyśmy bardzo gorąco podziękować strażakom, którzy uwolnili z samochodu naszą córkę i jej czteromiesięczne niemowlę - łamiącym się głosem mówi Roman Krysa z Poznania. - Nie znamy nawet nazwisk strażaków, nie wiemy, komu konkretnie mamy być wdzięczni, ale jesteśmy pełni podziwu dla ich poświęcenia.

    Córka Anny i Romana Krysów wybrała się w sobotę po południu z chorym niemowlakiem do szpitala w Gnieźnie. Gdy wracała do domu, w Kłecku utknęła na całkowicie zasypanej śniegiem drodze.

    - Zadzwoniła do nas zapłakana po jakiejś godzinie stania w tym miejscu - opowiada ojciec kobiety. - Stała gdzieś w polu, samochód już ledwie dyszał, zrobiło się ciemno, a do najbliższych zabudowań było zbyt daleko, by ryzykować wyjście z auta. Zadzwoniliśmy pod numer alarmowy, po chwili oddzwonili do nas strażacy i poprosili o numer telefonu córki i rejestracyjny samochodu.

    Po krótkim czasie strażacy odnaleźli stojącą w korku kobietę z dzieckiem i odwieźli ją do domu.
    Wszędzie wysyłano sprzęt do odśnieżania, ale wiejący wiatr pracę drogowców utrudniał lub wręcz uniemożliwiał. Dyżurni z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego apelowali o pozostawanie w domu i niewyjeżdżanie samochodem w trasy. Najgorzej było na drogach powiatowych, gminnych i lokalnych. Tam nawet wczoraj były miejsca, do których nie dotarły pługi śnieżne.

    - Odśnieżanie i udrażnianie tych dróg potrwa dłużej - tłumaczył wczoraj Łukasz Walkiewicz, dyżurny centrum. - Ale trasy wojewódzkie i krajowe są już w regionie przejezdne. Mogą się pojawić przewężenia spowodowane zalegającym na poboczach śniegiem, jednak nie powinno już być takich kłopotów jak w sobotę.
    Na szczęście, w ten fatalny pod względem aury weekend nie doszło do żadnych poważniejszych wypadków drogowych - kierowcy, widząc, co się dzieje na drodze, jeździli znacznie ostrożniej niż zwykle. Co nie zmienia faktu, że doszło do wielu drobnych stłuczek, kolizji i niegroźnych wypadków.
    Na najbliższe dni synoptycy zapowiadają niewielkie opady śniegu, wiatr umiarkowany i temperaturę w okolicach minus 2-5 stopni C.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (5)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zaspy

    geniu (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 3

    W sobote około godz.16 jechałem samochodem na drodze Obrzycko-Szamotuły i 5 km za Obrzyckiem utknęliśmy w korku spowodowanym przez zamieć śnieżną.Ogromne ilości śniegu nawiewane na szose...rozwiń całość

    W sobote około godz.16 jechałem samochodem na drodze Obrzycko-Szamotuły i 5 km za Obrzyckiem utknęliśmy w korku spowodowanym przez zamieć śnieżną.Ogromne ilości śniegu nawiewane na szose uniemożliwiły dalszą droge.
    I tutaj chcę pochwalić strażaków,policjantów oraz obsługę pługów śnieżnych dzięki którym udało nam się dojechać do Szamotuł,a następnie okrężną drogą przez Każmierz do Poznania.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Sa płotki! Ale nie w wlkp.

    Jotgie (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 5

    Nieprawda. Płotki się ustawia, tyle, że nie wlkp. Na pewno widziałem je w lubelskim i to nawet przy drogach wojewódzkich. Płotki miały nawet wtopiony, kolorowy napis ZDW Lublin (Zarzad Dróg...rozwiń całość

    Nieprawda. Płotki się ustawia, tyle, że nie wlkp. Na pewno widziałem je w lubelskim i to nawet przy drogach wojewódzkich. Płotki miały nawet wtopiony, kolorowy napis ZDW Lublin (Zarzad Dróg Wojewódzkich). Widziałem je także w Dolnoślaskim. Dlaczego ich nie w wlkp, chociażby przy drogach krajowych - nie wiem.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    globalne ocipienie - POdziałało

    bydle bartoszewskiego (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 2

    Niestety zrezygnowano tej zimy z ustawiania płotków zatrzymujących nawiewany z pól śnieg. Donek kazał oszczędzać więc uwierzono w globalne ocipienie i to jest skutek ingolencji rządzących tym...rozwiń całość

    Niestety zrezygnowano tej zimy z ustawiania płotków zatrzymujących nawiewany z pól śnieg. Donek kazał oszczędzać więc uwierzono w globalne ocipienie i to jest skutek ingolencji rządzących tym krajem i województwem.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bzdura! 5 godzin!

    Jotgie (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 3

    Proszę mi pokazać osobę, która z Obornik do Poznania jechała 5 godzin?! Było utrudnienie ale na pewno nikt tak długo nie jechał. Wiem to ze źródła. Krzyczą tylko młodzi, którzy nie pamiętają zim...rozwiń całość

    Proszę mi pokazać osobę, która z Obornik do Poznania jechała 5 godzin?! Było utrudnienie ale na pewno nikt tak długo nie jechał. Wiem to ze źródła. Krzyczą tylko młodzi, którzy nie pamiętają zim 78/79 oraz 86/87. Teraz to jest pestka! Pada śnieg, wieje silny wiatr, do tego rozległe pola - nie ma żadnej siły, by utrzymać bezproblemowo w takich warunkach jakąkolwiek drogę. Do chwili ustąpienia warunków.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Poznan-Oborniki

    rafał (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 3

    Pani artykuł jest niestety nietrafny i nie oddaje sytuacji jaka była na drodze Obirniki-Poznań. Policja , służby drogowe i kryzysowe poza opisaną strażą pożarną nie zrobiły nic! dla udrożnienia...rozwiń całość

    Pani artykuł jest niestety nietrafny i nie oddaje sytuacji jaka była na drodze Obirniki-Poznań. Policja , służby drogowe i kryzysowe poza opisaną strażą pożarną nie zrobiły nic! dla udrożnienia drogi Oborniki- Poznań To że nie zostaliśmy w tym korku do dzisiaj zawdzięczamy tylko i wyłącznie wzajemnej pomocy kierowców.Pomimo że na miejscu były pługi i zrobiliśmy dla nich przejazd na trase w kierunku Poznania nie skierowano do 21.30 żadnego z nich .Sytuacja pod Obornikami pokazała indolencje ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na drodze ,był to absolutny chaos i brak wszelkiej organizacji przynoszący wstyd nam Poznaniakom.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo