Prywatyzacja i szybkie pociągi uratują PKP

    Prywatyzacja i szybkie pociągi uratują PKP

    ak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Oddłużenie PKP, remonty linii kolejowych, budowa połączeń szybkobieżnych i linii łączących dworce z największymi lotniskami w kraju, odnowienie dworców - tak w zarysie wygląda pomysł na zmiany w polskim kolejnictwie. Być może do końca roku w ogóle zniknie spółka Polskie Koleje Państwowe.
    - Największym problemem są długi PKP wynoszące 5,7 mld zł, gdyż utrudniają modernizację kolei - tłumaczył Juliusz Engelhardt, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za kolej, prezentując "Program działań dla rozwoju transportu kolejowego do roku 2015".

    Dlatego Engelhardt zaproponował program spłaty w ratach zadłużenia. Zakłada on, że do 2011 r. uda się zlikwidować ponad 3 mld zł długu.
    Pieniądze mają być pozyskane ze sprzedaży akcji poszczególnych firm kolejowych. Największe i najbardziej atrakcyjne kąski PKP, jak spółki InterCity czy Cargo, mają trafić na warszawską giełdę. Mniejsze będą prywatyzowane poprzez sprzedaż udziałów w nich inwestorom branżowym.

    Ale ucieczka z pętli zadłużenia ma być tylko pierwszym krokiem naprawy kolei. Równocześnie z nim mają ruszyć prace remontowe. Do 2013 r. ma zostać wyremontowanych 1,5 tys. km linii kolejowych - tak by pociągi mogły po nich jeździć z prędkością 160 km/godz. Niezależnie od tych prac wystartuje projekt budowy połączeń, na których pociągi będą mogły jeździć z prędkością nawet 450 km/godz. Do 2020 r. ma powstać odcinek łączący Warszawę z Łodzią i Kaliszem. Tam tory mają się rozdwajać i docierać do Wrocławia i Poznania. Według założeń w 2020 r. pociągi ze stolicy do tych dwóch miast będą dojeżdżać w godzinę i 40 minut.

    Jeszcze przed Euro 2012 Ministerstwo Infrastruktury chce połączyć najważniejsze polskie dworce z lotniskami. Takie pociągi mają jeździć w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu. Plany obejmują także Szczecin, Katowice i Trójmiasto, choć w tych miastach raczej nie powstaną one przed 2012 r.

    - Najtrudniejsza sytuacja jest na Śląsku, gdzie linia musi biec właściwie przez całą aglomerację. Już teraz mamy całą stertę protestów od mieszkańców, którzy nie chcą pociągów jeżdżących koło ich okien - podkreśla Engelhardt.

    Wiceminister zapowiada także remonty dworców. W tym roku przeznaczono na to 250 mln zł, co starczy na modernizację 30 budynków. Engelhardt zakłada jednak, że ten program będzie obowiązywał nawet 10 lat.

    Sposobem na pozyskiwanie funduszy na dbanie o wyremontowane dworce ma być wprowadzenie opłaty dworcowej. Podobnie jak ma to miejsce przy kupnie biletów samolotowych, do których doliczana jest opłata lotniskowa, tak samo w kasach kolejowych będziemy musieli uiścić opłatę za korzystanie z dworców. Choć Engelhardt ma nadzieję, że nie będą one poniżej złotówki za jeden kurs.

    - Założenia reformy PKP zaproponowane przez ministerstwo na pewno są słuszne. Choć są one spóźnione co najmniej o kilka lat - mówi nam Tadeusz Syryjczyk, były minister infrastruktury.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Opłata dworcowa

    Marych (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 32 / 24

    Opłata dworcowa? Co to, UE już nie chce płacić za remonty dworców kolejowych w PL? No to trzeba naród autobusami do Brukseli zawieźć i opony tam palić i protestować. Co oni sobie myslą, a?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Polak potrafi

    spokojny

    Zgłoś naruszenie treści / 23 / 30

    Hurra! Polak potrafi. Już gdzieś koło roku pamiętnego 2020 pojedzie u nas coś 160 na godzinę. Podobno są plany. Dziesięciolecia po socjaliźmie pojedziemy szybciej jak za Bieruta, Gomułki czy...rozwiń całość

    Hurra! Polak potrafi. Już gdzieś koło roku pamiętnego 2020 pojedzie u nas coś 160 na godzinę. Podobno są plany. Dziesięciolecia po socjaliźmie pojedziemy szybciej jak za Bieruta, Gomułki czy Gierka. Może. Takie 160 to zwykła kolejka miejska na zachodzie też pojedzie a szybki pociąg proszę kolejarza to wali tyle ile we Francji TGV albo taki ICE w Niemczech czyli spoko ponad 300 (słownie trzysta). Ale jest rada żeby „w godzinę dojechać do miasta wojewódzkiego”. Po prostu zadeklaruje się wszystko od wielkości Włoszczowej jako województwo i będziemy mieli 150 województw i każdy sobie nawet pieszo do wojewody dojdzie. A resztę pociągów się turystycznie uatrakcyjni napisami „zbieranie grzybów w czasie jazdy dozwolone” i rozreklamuje linie typu Sromowce Górne-Sromowce Dolne żeby sobie górale w Bieszczadach mogli codziennie na wypał lasu dojeżdżać do roboty.

    165 lat temu pierwszy pociąg przejechał na trasie Warszawa - Pruszków, po raz pierwszy pokonując nowo wybudowany odcinek torów Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Siedzącym w salonce dostojnikom droga zajęła 26 minut, a powrotna 20 minut. Dziś, teoretycznie, pociągi pokonują tę trasę w podobnym czasie. Praktycznie, jak wiadomo pasażerom, trwa to jeszcze dłużej.
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zlodzieje

    onufry (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 21 / 14

    Dlaczego pasarzerowie,mieli by placic oplaty dworcowe,to jest zlodziejstwo,kolej powinna w pierwszej kolejnosci zlikwidowac przerosty administracji.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo