Sport

    Piłka nożna: Ligowcy Smudy pokonali Tajów

    Piłka nożna: Ligowcy Smudy pokonali Tajów

    Rafał Romaniuk

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Gdy Hubert Małowiejski, szef banku informacji reprezentacji Polski, powiedział tuż przed wczorajszym meczem z Tajlandią, że nasi piłkarze są na innym etapie przygotowań od rywali, powiało grozą. W końcu Tajowie, gospodarze turnieju o Puchar Króla, to 105. drużyna w rankingu FIFA, więc bać się nie mieliśmy prawa. Nawet jeśli pojechaliśmy do Tajlandii w ligowym składzie.

    Gorzej jednak, że w pierwszej połowie nasi piłkarze wzięli sobie do serca słowa Małowiejskiego. Ich podania były zbyt krótkie, bez pomysłu i przewidywalne nawet dla tak słabych rywali. Było jednak wiadomo, że mimo niemrawej postawy gole dla biało-czerwonych paść muszą. Wprawdzie trener Tajlandii Bryan Robson, były kapitan reprezentacji Anglii, zapowiada, że jego drużyna awansuje do mundialu w 2014 roku, ale to myślenie życzeniowe.
    Na razie jego piłkarze opanowali kilka schematów akcji, choć i tak momentami byli od nas szybsi, a Maciej Sadlok, który grał na lewej obronie, został kilka razy ośmieszony przez niewielkich Tajów.

    Choć i tak miano najsłabszego ogniwa było zarezerwowane dla sędziego z Tanzanii, który już w pierwszej połowie pokazał, że albo kurs sędziowski kończył korespondencyjnie, albo trafił na boisko przez przypadek. Wyjmował kartki wtedy, gdy nie trzeba, przerywał grę w nieodpowiednich momentach. Podsumowaniem jego indolencji była sytuacja z końcówki spotkania. Przy stanie 3:0 dla Polaków podyktował rzut karny dla Tajlandii. Chyba tylko on widział, jak Sadlok niby nieprzepisowo powstrzymywał napastnika gospodarzy. Zarówno nasz obrońca, jak i jego rywal tylko się uśmiechnęli. Strzał z 11 metrów obronił wprawdzie Sebastian Przyrowski, ale arbiter kazał powtórzyć uderzenie (wykorzystał fakt, że "Przyroś" nie stał na linii bramkowej w momencie uderzenia). Druga próba była już skuteczna.

    Podopieczni Smudy wepchnęli pierwszą bramkę tuż przed przerwą. Tak, wepchnęli, bo stwierdzić, że ją strzelili, to powiedzieć zbyt wiele. Dośrodkował Maciej Rybus, do piłki wyskoczył Kamil Glik, uderzył głową, bramkarz zdołał odbić strzał, ale po zamieszaniu piłka wpadła do siatki.

    Glik zdobył gola w debiucie, miał też kilka udanych interwencji w obronie. A jeszcze kilka tygodni temu mogło się wydawać, że nie należy do ulubieńców selekcjonera. Podczas poprzedniego zgrupowania kadry musiał zaciskać zęby. Choć Smuda obiecał wielokrotnie, że w listopadowych spotkaniach z Rumunią i Kanadą zagrają wszyscy powołani, ostatecznie nie dał szansy tylko obrońcy Piasta Gliwice.

    - Nie mam żalu, absolutnie. Wtedy nie zagrałem, bo akurat tak wyszło. Rozumiem, że trenerowi bardziej zależało na wyniku - tłumaczył Glik, który ma ponoć oferty gry w Premiership w barwach Fulham.

    W drugiej połowie dołożyliśmy dwie bramki: Patryka Małeckiego (po podaniu Iwańskiego źle uderzył Rybus, a napastnik Wisły zakończył akcję) i Marcina Robaka. Jednak Małecki zadowolony być nie może. Tracił piłkę, podawał za lekko, a swoboda i fantazja, jaką kilka miesięcy temu imponował w lidze, zanikła. Młody napastnik dostał kolejną lekcję, a uczyć musi się jeszcze sporo. Pytanie, czy wychowanek Wigier Suwałki wyciągnie odpowiednie wnioski.
    Słabo zagrał Tomasz Jodłowiec, który wyglądał tak, jakby był przywiązany na linie. Niewiele lepiej Maciej Iwański. No i Robert Lewandowski, którego trzeba zacząć rozliczać nie tylko za to, jak porusza się po boisku, ale też za strzelanie goli.

    W sobotę Polacy grają ostatni mecz w Pucharze Króla. Zmierzymy się z Singapurem, 110. zespołem rankingu FIFA.

    Bramki: Chaiman 90 karny - Glik 43, Małecki 52, Robak 87.
    Widzów: 20.000.
    Sędziował: Odan Charles Mbaga (Tanzania).
    Tajlandia: Kawin - Suttinan (79 Panupong), Cholratit, Nattaporn, Rangsan I - Pichitphong, Adul (59 Anon), Therdsak, Datsakorn (46. Sompong), Sutee (65. Suree) - Keerati (87. Anawin).
    Trener: Bryan Robson.
    Polska: Przyrowski I - Mierzejewski, Jodłowiec, Glik (79. Piotr Brożek), Sadlok - Peszko III, Bandrowski, Iwański I (83. Gol), Rybus (90. Brzyski) - Małecki I (70 Robak), Lewandowski (90. T. Nowak).
    Trener: Franciszek Smuda.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    1 Jagiellonia Białystok Live 18 36 11 3 4 32-16
    2 Lechia Gdańsk Live 18 36 11 3 4 28-22
    3 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 18 30 9 3 6 22-23
    4 Legia Warszawa Live 18 29 8 5 5 33-21
    5 Lech Poznań Live 18 28 8 4 6 27-18
    6 Zagłębie Lubin Live 18 27 7 6 5 25-20
    7 Pogoń Szczecin Live 18 25 6 7 5 30-24
    8 Wisła Kraków Live 18 24 7 3 8 29-33
    9 Arka Gdynia Live 18 23 6 5 7 20-24
    10 Korona Kielce Live 18 23 7 2 9 25-37
    11 Śląsk Wrocław Live 18 22 5 7 6 20-24
    12 Piast Gliwice Live 18 22 5 7 6 19-26
    13 Cracovia Live 18 19 4 7 7 27-25
    14 Wisła Płock Live 18 18 4 6 8 19-23
    15 Ruch Chorzów Live 18 17 5 2 11 24-33
    16 Górnik Łęczna Live 18 15 3 6 9 18-29