Nasza reporterka wsiadła do pociągów. Byle jakich

    Nasza reporterka wsiadła do pociągów. Byle jakich

    Agnieszka Świderska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Stacja Łódź Kaliska. Godzina 15.33. Konduktor daje znak do odjazdu pociągu osobowego do Poznania. Do przejechania jest 251 kilometrów. Czas podróży: 4 godziny i 48 minut. Tyle właśnie zimą musi wytrzymać pasażer bez załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych.
    Może oczywiście zaryzykować wejście do toalety, ale z wyjściem z niej może być już problem, zwłaszcza, gdy pociąg pokonał już połowę drogi i znajduje się w okolicach Ostrowa Wlkp. Z każdym kilometrem maleje bowiem szansa na to, że to, co czeka za drzwiami, będzie się nadawało do użycia. I to nie dlatego, że ci, którzy byli tam wcześniej zapomnieli nacisnąć pedał przy muszli klozetowej, bo samo naciskanie nie wystarczy, jeżeli nie ma wody. A właśnie tej zimy w pociągach jej brakuje.

    EZT, która kursuje z Łodzi do Poznania jest jedną z 860, które jeżdżą po Polsce. I niestety, nie jest wyjątkiem. - Średnia wieku większości naszego taboru to 30 lat - tłumaczy Piotr Olszewski z biura prasowego PKP Przewozy Regionalne. - Niestety, nikt nie montował w nich wtedy systemów podgrzewania wody. Są za to zbiorniki na wodę, które zimą są bezużyteczne. Gdyby teraz napełnić je wodą, to przy tak niskiej temperaturze, mogłaby je rozsadzić. Dlatego nie wodujemy tych pociągów. Systemy podgrzewania wody montujemy jednak przy każdej większej naprawie czy modernizacji. I tak w ramach unijnego programu SPOT udało nam się zmodernizować 75 elektrycznych zespołów trakcyjnych. W każdym z nich jest teraz woda.

    Wsiadanie do EZT przypomina więc trochę rosyjską ruletkę: albo się trafi na jeden ze stu zmodernizowanych pociągów, albo kran w toalecie będzie uparcie milczał. Brak zimą wody w toaletach nie jest jednak problemem tylko Przewozów Regionalnych. Nie zdołała się od niego uwolnić także spółka Inter City. To właśnie jej pociąg odjeżdża o 23.06 z Warszawy Centralnej do Poznania. I tam również na pasażerów czekają niemiłe niespodzianki, jak na przykład spory śnieg na podłodze toalety i temperatura, której nie powstydziłaby się żadna chłodnia. Nie można za to znaleźć wody.

    Niewykluczone, że przewoźnik liczył na pomysłowość pasażerów: w końcu mając śnieg mogli zrobić z niego wodę. W końcu to właśnie członek zarządu PKP SA, Jacek Prześluga otwierając ostatnio konferencję prasową użył słów: "Witam w imieniu PKP - Polskie Koleje Polarne". Pasażerom dowcip Jacka Prześlugi niekoniecznie przypadł do gustu. Na szczęście Paweł Ney, rzecznik PKP Inter City, podobnym poczuciem humoru się nie wykazuje. - Przyznaję, że mamy z tym problem, zwłaszcza w pociągach TLK - mówi Paweł Ney. - To w większości przestarzały tabor bez systemów podgrzewania wody. Jest to jednak problem, który z czasem chcemy całkowicie wyeliminować. W tych składach, które można jeszcze modernizować, będzie obieg zamknięty, albo podgrzewacze. Te, dla których jest już za późno, będą sukcesywnie odstawiane na boczny tor. Na nadrobienie kilkudziesięciu lat zaniedbań, potrzebne są jednak pieniądze, a przede wszystkim czas. Tymczasem z braku wody przewoźników rozliczają nie tylko pasażerowie, ale także sanepid. Tutaj nie ma taryfy ulgowej: woda w toalecie powinna być niezależnie od pory roku, a jak jej nie ma, to jest kara. Kontrola przeprowadzona w grudniu na Dworcu Głównym w Poznaniu wypadła jednak zaskakująco dobrze: wody brakowało tylko w dwóch z ośmiu przygotowanych do wyjazdu pociągach. Cyryla Staszewska, rzecznik Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu, nie ukrywa jednak, że zgodnie z nowymi przepisami, musieli wcześniej PKP o tej kontroli uprzedzić, a na kontrolę woda zawsze się znajdzie.

    Przepraszamy!

    Tak na brak wody w toaletach zareagował Jerzy Kriger, dyrektor departamentu transportu Urzędu Marszałkowskiego.
    Samorząd ustalając z Przewozami Regionalnymi ilość połączeń, ustala również warunki, w jakich mają podróżować pasażerowie. Tyle że nie wszystkie da się wyegzekwować w przestarzałych pociągach. Szansę na to, że kiedyś będzie normalnie, Wielkopolska ma jednak znacznie większą niż inne części kraju. W tym roku samorząd chce kupić 25 nowych EZT. A nowy pociąg to pociąg bez problemu wody. O tym, jak podróżuje się ze stałym dostępem do wody, mogą przekonać się pasażerowie szynobusów. Pod warunkiem jednak, że w Pile czy w Poznaniu nie czeka ich przesiadka.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    autostradą 1:50'

    Jotgie (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 7

    Czyli średnia troszeczkę ponad 50 km/h. Autostradą można przejechać w max 1:50'. Wprawdzie nieco drożej ale i tak warto! I jak tu kolej ma być konkurencyjna?!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    @Olo

    dasm (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10 / 5

    Ciesz się, że szynobusy w ogóle masz. Kilka lat temu na trasie Żnin - Inowrocław też taki szynobus kursował. No właśnie, kursował. W pewnym momencie go w ogóle zdjęli, bo zamknęli linię gdyż była...rozwiń całość

    Ciesz się, że szynobusy w ogóle masz. Kilka lat temu na trasie Żnin - Inowrocław też taki szynobus kursował. No właśnie, kursował. W pewnym momencie go w ogóle zdjęli, bo zamknęli linię gdyż była 'nieopłacalna'. Oczywiście nie można też zapominać o wspomnianej przez ciebie awaryjności tego pojazdu. Bardzo często zdarzało się tak, że autobus jeździł zamiast szynobusu. A na koniec okazało się, że (plotka, nie sprawdzona przeze mnie) taniej było wynająć autobus niż puszczać szynobus.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Szynobusów?

    Olo (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 5

    a to ciekawe. O wygodzie mogą przekonać się pasażerowie szynobusów?! To chyba jakieś kpiny. W szynobusach kursujących na trasie Wągrowiec - Poznań od początku stycznia nieczynna jest toaleta - bo...rozwiń całość

    a to ciekawe. O wygodzie mogą przekonać się pasażerowie szynobusów?! To chyba jakieś kpiny. W szynobusach kursujących na trasie Wągrowiec - Poznań od początku stycznia nieczynna jest toaleta - bo jak mówi kierownik pociągu - zamarzła. Zwracam uwagę, że jest to JEDYNE wc w pojeździe, zatem nie można poszukać jakiejkolwiek innej toalety - jak to ma miesjce w kilkuwagonowych składach. Ponadto ten "nowoczesny" pojazd większość czasu spędza w serwisie, przez co PR podstawiają autobusową komunikację zastępczą - oczywiście też bez WC i w dodatku spóźniającą się przez tkwienie w korkach i dojazd z drogi do stacji. Komu tak się podobają te szynobusy, zapraszam na pouczającą wycieczkę. Pytam tylko Pana Marszałka - czy ktoś Pana w ogóle informuje o usterkowości tego szmelcu? Czy PESA ponosi jakąś odpowiedzialność finansową za sprzedawanie bubli? Czy Pan Marszałek w świetle tych oczywistych danych dalej zamierza kupować za ciężkie pieniądze tę kupę złomu od PESY, która bezczelnie kłamie mówiąc o nowoczesności swoich produktów?!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo