Mirosławiec: Myśliwy ustrzelił żubra, bo myślał, że to dzik

    Mirosławiec: Myśliwy ustrzelił żubra, bo myślał, że to dzik

    Michał Nicpoń

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Fatalna pomyłka podczas polowania w lasach koło Mirosławca. Zamiast do dzika, 21-letni myśliwy, członek pilskiego oddziału Polskiego Związku Łowieckiego, strzelił w ubiegłym tygodniu do będącego pod ochroną żubra. Zabił zwierzę. Sam złożył już rezygnację z członkostwa w PZŁ. Sprawę bada prokuratura.
    Wiadomo że polowanie było zorganizowane legalnie. Uczestniczyło w nim około 30 myśliwych. W pewnym momencie, w stronę biegnącego zwierzęcia został oddany śmiertelny strzał. Okazało się, że zwierzęciem tym był żubr. Dlaczego strzelał do będącego pod ochroną zwierzęcia? Policji wyjaśniał, że pomylił go z dzikiem. 21-letni myśliwy był trzeźwy i posiadał pozwolenie na broń.

    Mężczyzna musi się teraz liczyć z konsekwencjami. Za zabicie zwierzęcia będącego pod całkowitą ochroną prawną grozi wysoka grzywna, w tym przypadku 50-60 tysięcy złotych, a nawet kara pozbawienia wolności do lat pięciu.

    Dodatkowo do odpowiedzialności pociągnąć może go Polski Związek Łowiecki, którego pełnoprawnym członkiem jest od początku sezonu 2009/2010, a właściwie był.

    - Myśliwy sam złożył rezygnację. Gdyby jednak tego nie zrobił, sprawa najpewniej zakończyłaby się wykluczeniem go ze związku - mówi Sławomir Jaroszewicz, łowczy Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Pile. - Sąd Łowiecki z pewnością miałby problemy, aby znaleźć okoliczności łagodzące - dodaje.

    Jak można pomylić żubra z dzikiem. Na to pytanie pilscy myśliwi nie bardzo umieją odpowiedzieć. Nieoficjalnie wiadomo, że młody myśliwy złamał przepisy. Miał strzelać do zwierzęcia ze zbyt dużej odległości, ponadto oddał strzał, mimo że całkowicie nie rozpoznał celu.

    - Z jednej strony to niewątpliwe zachowanie zdecydowanie naganne oraz złamanie przepisów, które muszą podlegać karze. Z drugiej jednak myśliwy okazał skruchę, bardzo przejął się tym, co się stało - mówi Sławomir Jaroszewicz.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo