Data dodania: 2010-01-12 06:51:09 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-01-12 06:52:37
Zanim będzie można postawić maszt z wiatrową siłownią, przez rok trzeba obserwować ptaki (© Andrzej Szozda)
W Wielkopolsce jest w sumie kilkanaście miejsc, w których mają powstać lub już powstają farmy wiatrowe. Przygotowanie takiej inwestycji trwa długo, ponieważ jeszcze przed uzyskaniem pozwolenia na budowę konieczny jest raport oddziaływania na środowisko, zawierający m.in. wyniki rocznego monitoringu ptaków i nietoperzy. Przynajmniej teoretycznie.
oburzony obywatel (gość), 14.01.10, 13:47:41
To oburzajace, że Regionalna Dyrakcja Ochrony Środowiska -Organ który powinien stać na straży prawa i profesjonalizmu w rozpatrywaniu tak istotnych dla naszej przyrody inwestycj, dokonuje zaniedbań i egzekwuje wymagań odnośnie wystarczającego zakresy pełnych badań przez specjalistów w tej dziedzinie.Przecież regionalne dążenia i osób zaangażowanych ale nie o pełni wiedzy / nie podej żewając już o materialnie zainteresowanych / mogą być szkodliwe i nie korzystne . Na "zachodzie" i w świecie takie farmy powstają po dogłębnych badaniach i w wyznaczonych rejonach kraju z dala od osiedli i terenów migarcji ptactwa.W obecnych czasach przesył energii na większe odległości nie jest wielkim problemem. W tym temacie nie mogą zwycięzać partykularne interesy, zaangażowanie ludzi nawet w dobrych intencjach ale o niepełnej wiedzy przekonanych do zadania, nie zapominając ponadto o oczywistych interesach inwestorów nie ponoszących przecież odpowiedzialności za negatywne skutki tychże inwestycji. Niedopełnienia staranności przez RDOŚ natomiast po powstaniu szkody w przyrodzie nie zrekompensują nigdy ewentualne utraty stanowisk przez winnych zaniedbań czy to z uwagi na niestaranność czy też własny interes. Czy zawsze "Polak musi być mądry po szkodzie?" W tym wypadku nawet nie pojedyńczy Polak ale niedoodrobienia szkody może ponieść nasza przyroda, którą mamy przecież obowiązek moralny i obywatelski /to wcale nie puste hasło/ strzec i dla siebie i dla przyszłych pokoleń. Tu nie powinny mieć miejsca pospieszne i nieprzemyślane decyzje nie poparte wystarczającymi badaniami opartymi o autorytety w tej dziedzinie, które właśnie o to tylko jak czytamy bezskutecznie zabiegają. Nie popierajmy ciemnoty i prymitywnych a przecież olbrzymichnakładów inwestycyjnych bez uzasadnień opartych o wiedzę. Stać już nas chyba na europejski poziom a nie na dalszą jak za dawnych czasów dewastację dóbr narodowych? Wyłania się obraz, że mieszkańcy bardzie czuwaja niż władze, których obowiązkiem jest strzec naszych dóbr i w tym przyrody szczególnie. Oburzony obywatel.
odpowiedzi (0)
Tak: 1
Nie: 0
Ryszard Ochódzki (gość), 12.01.10, 19:54:36
"Miś" Stanisława Barei jest najlepszą ilustracją sytuacji w Dusznikach: "Prawdziwe pieniądze robi się na drogich, słomianych inwestycjach...". Helikoptera potrzeba tylko. Zaraz. Helikoptery są już na horyzoncie - jest ich prawie 100 i mają 100 m wysokości.
odpowiedzi (0)
Tak: 0
Nie: 1
Inspektor (gość), 12.01.10, 17:43:12
Do "Gość". Waść z Urzędu Gminy w Dusznikach? Po co człowieku podajesz linka do strony nie na temat? Taka minidywersja? Czy przyjaciołom urzędników w Dusznikach nie starcza argumentów i muszą posuwać się do prymitywnych metod siania zamętu? Ta szkodliwa inwestycja NIGDY nie powstanie i szlag trafia... Co nie?
odpowiedzi (0)
Tak: 0
Nie: 1
Obserator (gość), 12.01.10, 11:17:55
Jeszcze infradźwięki. Przy tak dużej ilości wiatraków infradźwięki (czyli fale o bardzo niskiej częstotliwości) będą niebezpieczne dla ludzi mieszkających blisko wiatraka (nawet istnieje specjalna, "poinfradźwiękowa" jednostka chorobowa; choroba ta objawia się uszkodzeniami narządów wewnętrznych po długotrwałym poddawaniu się oddziaływaniu infradźwięków). A wiatraki te to niezłe giganty - 100 m wysokości! W dodatku mają ich być 64 sztuki. Niezły ruchomy Nowy Jork szykuje się pod Poznaniem (odległość wiatraków od Poznania będzie wynosiła od 25 do 45 km).
odpowiedzi (0)
skomentujObserwator (gość), 12.01.10, 10:26:22
Ta potężna inwestycja przyniesie zyski tylko i wyłącznie inwestorom! Dlaczego? Wpływy do kasy gminy będą, wbrew obiegowym opiniom, małe. Na pewno nie takie, żeby można z nich pobudować drogi czy podciągnąć kanalizację. Stracą mieszkańcy - bo cena ziemi mocno spadnie, a rolnicy prawdopodobie będą musieli zmierzyć się z plagą owadów i gryzoni (wiatraki wybiją i przepłoszą ptactwo). Energetyka kręci nosem na tego rodzaju "wspomaganie", bo odbiór takiej ilości energii sam w sobie nie jest problemem. Problemem jest niesamowita nieregularność dostaw. Jak zawieje, to prądu jest dużo - jak nie wieje - nie ma go wcale. To dlaczego zyska tylko inwestor? Bo dostanie duże, kilkusetmilionowe dotacje z kasy państwa. I głównie o te pieniążki, podatników (czyli nasze) się rozchodzi... Mieszkańcom figę z makiem - inwestorom bungalowy na Hawajach :)
odpowiedzi (0)
Tak: 0
Nie: 1
Kontakt: infolinia 800-171- 801, 61 8606026, 61 8606029, 61 8606030, 61 8606032 od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16
email:prenumerata@glos.com
Biuro Reklamy Filia Poznań
ul. Grunwaldzka 19
60-782 Poznań
tel. 61 869-4196, 61 869-4267
fax. 61-869-4190
Reklama
Reklama
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GłosWielkopolski.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.