Realna kontrola

    Realna kontrola

    Beata Marcińczyk

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Doczekaliśmy się - teraz naprawdę niemal wszyscy jesteśmy obserwowani. Monitoring miejski to już nie nagrywanie filmów typu "ale to już było i nie wróci więcej", tylko obserwacja miasta "na żywo".
    Podobno tak jest po warszawsku. Szkoda tylko, że trzeba było na takie rozwiązanie czekać kilka lat - przede wszystkim z przyczyn technicznych i finansowych. Pamiętam pobitego mężczyznę, który opowiadał, jak chuligani go kopali. A on nie bronił się, tylko skulony czekał, aż nadjedzie policja lub straż miejska. Nikt się jednak nie pojawił, bo nikt tego napadu nie widział. Gdyby było inaczej, pewnie chłopak nie miałby kilku blizn na twarzy i nie bałby się już wyjść wieczorem "na miasto". Nie trzeba by było wielkiej akcji poszukiwawczej wandali, którzy zrzucili do niecki Bamberkę. Być może udałoby się ich złapać na gorącym uczynku. Chwilę przecież tam jeszcze siedzieli i niemal pozowali do zdjęć. Na razie ekrany obserwują policjanci. Wkrótce zostaną zatrudnieni specjalni obserwatorzy. Życzyć im trzeba dobrego wzroku, wytrwałości i sowitej zapłaty. Od nich naprawdę może zależeć czyjeś zdrowie, mienie, a może i życie?

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo