Kultura nie tylko fizyczna

    Kultura nie tylko fizyczna

    Marcin Kostaszuk

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Trzecia wspólna debata "Polski Głosu Wielkopolskiego" i Urzędu Miasta Poznania jest logiczną konsekwencją poprzedniej: 27 listopada, podczas dyskusji o strategii rozwoju miasta, hasło "kultura" powtarzało się nader często w kontekście dalekosiężnych inwestycji.
    5 stycznia zamierzamy skupić się właśnie na tej dziedzinie życia, zadając naszym gościom pytanie: czy Poznań ma być "artystyczną kuźnią" lokalnych talentów czy też raczej "sceną gościnną" dla dużych wydarzeń o międzynarodowym zasięgu?

    Gdy przychodzi do podsumowania kulturalnego dorobku Poznania w 2009 roku, okazuje się, że jest nim niemal wyłącznie kalendarium wydarzeń. Często znaczących i unikalnych, takich jak koncert Radiohead czy bardzo udane edycje festiwali Malta i Ethno Port, ale jednak będących jednorazowymi pokazami fajerwerków autorstwa zaproszonych gwiazd. Sztuczne ognie mają zaś to do siebie, że przepadają gdzieś w przestworzach, zostawiając po sobie miłe, acz ulotne wspomnienia.

    Przykład Malty pokazuje, że tak do końca być nie musi. W 2010 roku czeka nas jego 20. edycja, ale już teraz widać efekty konsekwentnego, corocznego inwestowania w wydarzenie stwarzające - przy okazji zjazdu światowych sław teatru - możliwość rozkwitu prężnej, lokalnej sceny. Bo kimże są reżyserzy, scenarzyści i aktorzy licznych poznańskich teatrów niezależnych? Otóż właśnie dziećmi Malty, które podczas pierwszych edycji zaglądały za kulisy wielkich wydarzeń i spotykały swoich mistrzów na Starym Rynku.

    Efekt? Poznań cieszy się opinią zagłębia teatrów offowych, choć nie ma w nim żadnej placówki edukującej twórców z tej dziedziny sztuki. Nawet jednak tam, gdzie jest się uczyć, perspektywy dalszego rozwoju nie są różowe. Mogą o tym powiedzieć wiele choćby absolwenci poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych. - Pierwszych pięć lat po studiach to skok w przepaść - taka opinia jest wśród nich powszechna. Podobnie jest z talentami rodzącymi się na Akademii Muzycznej. Obu uczelniom nie można zarzucić dobrych chęci: w tym roku muzycy uruchomili oczekiwany od dawna wydział jazzowy, a plastycy stworzyli nowoczesną, wielofunkcyjną witrynę promocyjną swych studentów i absolwentów.

    Problem Poznania zaczyna się, gdy utalentowany człowiek szuka przystani, pracowni, stabilizacji. W artystyczną drogę wpisane są wzloty i upadki, okresy weny i jej braku, projekty celne i chybione. Ale żyć trzeba i gdzieś musi być kotwica osadzająca artystów w rzeczywistości. To dlatego dzieci Malty, ale też młodzi plastycy, kompozytorzy i inni artyści na dorobku liczą na stworzenie miejsc, w których ich aspiracje mogłyby rozkwitnąć. Na co mogą liczyć? Przykłady orkiestry "Amadeus" i Polskiego Teatru Tańca - zespołów cenionych nie tylko w kraju - nie są zbyt budujące.

    Trzeba zatem postawić pytanie: czy Poznań, będący już coraz bardziej atrakcyjną sceną gościnną (a przecież w tle jest jeszcze projektowany na 2011 rok festiwal Rock In Rio), nie zaniedbuje roli kuźni własnych artystycznych elit? Gołym okiem przecież widać, jak wielką rolę w lokalnej społeczności odgrywa sukces jej uzdolnionych członków - gdy za sprawą popularnego programu telewizyjnego rozbłysła gwiazda zespołu AudioFeels, Urząd Miasta zaangażował ich do kampanii promującej Poznań w całej Polsce. Nawiasem mówiąc, ich sukces to także konsekwencja rozsądnego, długoletniego mecenatu nad poznańskimi chórami. Oczywiście plastycy czy jazzmani aż tak medialni nie są, ale też mają opiniotwórczy potencjał, na którym stolica Wielkopolski może zyskać. Lub stracić.

    Obecne władze Poznania deklarują: kultura tak, nie tylko fizyczna. Stąd udział w konkursie na Europejską Stolicę Kultury, stąd przychylność dla budowy (na razie jednak w odległej przyszłości) nowego centrum kultury Starej Gazowni. Lektura założeń budżetowych na 2010 rok ujawnia jednak nieco inną filozofię: priorytet mają rozbudowa Biblioteki Raczyńskich, oraz stworzenie Interaktywnego Centrum Historii Ostrowa Tumskiego. Obie inwestycje niewątpliwie przysłużą się Poznaniowi, ale nie wykreują w nim zupełnie nowej jakości. Większą nadzieję budzą natomiast wieści o rozwijaniu idei kontenerowej dzielnicy artystycznej na Chwaliszewie, jako przyczółku dla Nowej Gazowni, ale też zapowiedzi Sławomira Hinca, zastępcy prezydenta Poznania, że jego priorytetem będzie promocja poznańskich twórców.
    Problem balansu między "sceną" i "kuźnią" będzie tematem naszej wtorkowej debaty, na którą wspólnie z Urzędem Miasta zaprosiliśmy reprezentantów poznańskich środowisk twórczych. Ważny będzie także głos naszych czytelników: czekamy na Państwa komentarze i propozycje pytań.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo