Leszno: Odpowie za udzielanie fikcyjnych ślubów

    Leszno: Odpowie za udzielanie fikcyjnych ślubów

    AND

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Była kierowniczka leszczyńskiego Urzędu Stanu Cywilnego Halina J. stanie wkrótce przed sądem. Prokuratura oskarża ją o niedopełnienie obowiązków służbowych podczas udzielanie ślubów obcokrajowcom. Dzięki temu trzy obywatelki Wietnamu mogły ubiegać się o obywatelstwo polskie i zupełnie legalnie przebywać i pracować na terenie kraju.
    Halina J. była kierowniczką USC od 1990 roku. Po 17 latach pracy na tym stanowisku przeszła na emeryturę i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie okoliczności, w jakich pożegnała się z magistratem.

    - Pani kierownik przeszła na emeryturę po kontroli, którą Wielkopolski Urząd Wojewódzki przeprowadził w Urzędzie Miasta Leszna w zakresie zawierania związków małżeńskich przez obcokrajowców. Pojawiły się uwagi dotyczące procedur - informuje Maciej Dziamski, sekretarz UM Leszna. - Wojewoda poinformował, że prosi o odwołanie pani kierownik. Prezydent rozwiązał więc z nią stosunek pracy.
    Sprawa wyszła na jaw w sierpniu 2006 roku, kiedy jedna z Wietnamek została zatrzymana na niemieckiej granicy. Pogranicznicy byli bardzo zdziwieni faktem, że nie mówi ani po polsku, ani po czesku, choć kilka dni wcześniej poślubiła w Lesznie obywatela Republiki Czeskiej. Poinformowali więc Wielkopolski Urząd Wojewódzki, który zlecił kontrolę. Wyniki nie pozostawiały złudzeń. O sprawie powiadomiono prokuraturę, która wszczęła postępowanie wyjaśniające.

    - Ustaliliśmy, że Halina J. w sierpniu 2006 roku udzieliła trzech małżeństw obywatelkom Wietnamu z obywatelami Czech, podczas których wykryliśmy szereg nieprawidłowości. Umożliwiła w ten sposób Wiet-namkom uzyskanie możliwości stałego pobytu w kraju, a należy zauważyć, że kobiety te kwalifikowały się do deportacji - tłumaczy Jerzy Maćkowiak, prokurator rejonowy w Lesznie.

    - Nie ustaliliśmy natomiast, by robiła to w celach osiągnięcia korzyści materialnych. Halina J. nie weryfikowała dokumentów składanych przez przyszłych małżonków, które nie były w dodatku oryginałami. Były to kserokopie, których nie przetłumaczono na język polski. Brakowało też podpisów. Choć procedury udzielania ślubu z udziałem obcokrajowców wymagają odczekania ustawowych 30 dni, Czech mógł poślubić Wietnamkę w Lesznie już w dniu złożenia dokumentów.

    Halina J. tłumaczyła kontrolerom, że w chwili zawierania związku małżeńskiego Wietnamki mówiły biegle po polsku. Także Czesi posługiwali się poprawną polszczyzną, więc nie widziała konieczności tłumaczenia druków na język polski. Jeśli chodzi o tłumacza, to w USC w Lesznie nigdy podobnych procedur nie praktykowano.

    Prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia przeciwko Halinie J. Postawiono jej zarzuty niedopełnienia obowiązków oraz poświadczania nieprawdy. Grozi za to kara do pięciu lat więzienia. Halina J. nie przyznaje się do winy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo