Biznesmen znał plany CBŚ

    Biznesmen znał plany CBŚ

    Łukasz Cieśla

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Stanisław P., były dyrektor poznańskiego banku, sam zgłosił się do CBŚ na kilkanaście godzin przed planowaną wizytą funkcjonariuszy w jego domu. Chodziło o sprawę dotyczącą nieprawidłowości przy przyznawaniu kredytów klientom banku. Skąd znał datę swojego zatrzymania?
    Miał mu ją zdradzić biznesmen Bogdan S., który powoływał się na znajomości w poznańskim CBŚ. Skasował za to od bankiera 70 tys. zł. Później domagać się miał kolejnych 150 tysięcy. Wiedzą biznesmena na temat planowanej akcji CBŚ zainteresowała się poznańska Prokuratura Apelacyjna.

    - Najpierw dałem Bogdanowi S. 70 tysięcy. Mówił, że pieniądze są do podziałkowania. Znał nazwiska funkcjonariuszy z CBŚ i te osoby wykonywały potem czynności w mojej sprawie. S. wymieniał także firmy i kredyty. Większość z nich pojawiła się później w zarzutach, które usłyszałem - zeznał dyrektor podczas śledztwa. - S. powiedział też, że za 150 tysięcy złotych można zaradzić mojemu zatrzymaniu. Ale wtedy już odmówiłem, czułem się zagubiony - dodawał.
    Prokuratura postawiła Bogdana S. przed sądem, uznając, że działał na szkodę dyrektora banku, bo doprowadził go do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Niekorzystnego, bo zdaniem prokuratury S. nie miał wpływów w policji.

    W akcie oskarżenia czytamy: "stwierdzić należy, że informacja o zatrzymaniu wydostała się poza CBŚ i prokuraturę, ale nie udało się ustalić, gdzie doszło do przecieku. Ustalono też, że S. bezpodstawnie powoływał się na swoje wpływy w CBŚ". Dlaczego bezpodstawnie? - Można znać datę zatrzymania przez CBŚ, ale to jeszcze nie oznacza, że ma się wpływy w tej instytucji - mówi Andrzej Laskowski z poznańskiej Prokuratury Apelacyjnej.

    Z akt sprawy wynika, że biznesmen miał się chwalić szerokimi znajomościami. Ponoć mawiał, że "poznańskie miasto może mu skoczyć". A w Polsce zna wiele osób począwszy od prezydenta RP, przez wszystkie władze pośrednie do portiera włącznie. Śledczy nie ustalili, skąd wiedział o akcji CBŚ. Funkcjonariusze biura zaprzeczyli zaś, by przekazywali mu informacje. Dwa miesiące temu poznański sąd rejonowy uznał biznesmena za winnego zarzucanych mu czynów. Wymierzył mu karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Wyrok nie jest prawomocny. S. nie przyznawał się do winy.

    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    a co z aferą Eureko ?

    Widukind (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 7

    bo cisza jakaś/

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Afery

    cia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

    Na Akademii Rolniczej pamiętam jakąś grubszą aferę z gruntami. Czy ona już się zakończyła?

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo