Kalisz: Obiecywała fortunę z wydobycia ropy. Nie pojawiła...

    Kalisz: Obiecywała fortunę z wydobycia ropy. Nie pojawiła się na rozprawie

    AND

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Przed Sądem Okręgowym w Kaliszu miał ruszyć proces 67-letniej Izabeli L., oskarżonej o oszustwa na dużą skalę. Kobieta pochodząca z niewielkiej wsi koło Szczecina wmówiła trzem przedsiębiorcom, że mogą zbić majątek na wydobyciu ropy w Australii.
    To do niej miało należeć 72 tysiące hektarów ziemi, na której miały znajdować się złoża ropy, gazu ziemnego oraz kamieni szlachetnych. Izabela L. potrzebowała tylko pieniędzy na rozkręcenie petrobiznesu.

    Za pośrednictwem swojego znajomego kobieta dotarła do jednego z ostrowskich przedsiębiorców. Później dołączyło jeszcze dwóch innych i tak miała powstać spółka wydobywająca cenne złoża. Kobietę uwiarygodniło to, że posiada australijskie obywatelstwo.

    W 2004 roku przywiozła biznesmenom mapę i zdjęcia satelitarne wydrukowane z Internetu. Ostatecznie na konto starszej pani trafiło 80 tysięcy dolarów australijskich, czyli ponad 230 tysięcy złotych. Emerytka wróciła z walizką pieniędzy wróciła do Australii, rzekomo przygotować formalności. Ale wszelki słuch po kobiecie zaginął. Przedsiębiorcy pojechali osobiście oglądać roponośną działkę. Nie zdziwiło ich, że Izabela L. mieszkała w komunalnym szeregowcu. Ostatecznie okazało się, że kobieta nie jest też właścicielką żadnych działek w Australii.

    Sprawa trafiła do prokuratury, która wydała za kobietą list gończy. Podejrzewana o oszustwo wpadła w maju bieżącego roku i na dwa tygodnie trafiła do aresztu. Dzisiaj miała stawić się przed sądem na swojej pierwszej rozprawie. Zamiast tego przysłała zeskanowane dokumenty o rzekomym pobycie w szpitalu ze względu na stan przedzawałowy. Do lecznicy miała trafić na początku miesiąca.

    Z wystawionego zaświadczenia nie wynika jednak, aby jej stan był poważny. Lekarz stwierdził, że może ona podróżować samolotem, ale dla pewności powinna zostać pod kontrolą przez tydzień lub dwa.

    Sąd nie dał jednak wiary kobiecie i postanowił, że jeśli tylko pojawi się w Polsce, to ma zostać aresztowana na trzy miesiące. - Przedstawione za pośrednictwem obrońcy zwolnienie lekarskie nie spełnia wymogów polskiego wymiaru sprawiedliwości, a brak umów między Polską i Australią nie pozwala na skorzystanie z pomocy prawnej tamtejszego wymiaru sprawiedliwości - mówił sędzia Marek Bajger.

    Zdaniem sądu, można odnieść wrażenie, że Izabela L. celowo utrudnia rozpoczęcie procesu. Wcześniejsze terminy rozpraw również musiały zostać odwołane z powodu jej nieobecności. Kobieta wyjechała z Polski zaledwie trzy dni po otrzymaniu odpisu aktu oskarżenia i do tej pory nie pojawiła się w kraju. Sędzia uznał jednocześnie, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż kobieta dopuściła się oszustwa, a poza tym grozi jej nawet do 10 lat więzienia.

    Decyzja sądu nie jest prawomocna. Obecny na sali obrońca Izabeli L., mecenas Maciej Nowak zapowiedział, że złoży zażalenie, a jego klientka jest gotowa pojawić się na rozprawie w styczniu lub na początku lutego.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo