Przepraszamy, pasażerów z komórkami nie... wozimy

    Przepraszamy, pasażerów z komórkami nie... wozimy

    Katarzyna Fertsch

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Jeden z warszawskich kierowców wyprosił z autobusu pasażera, który za głośno rozmawiał przez komórkę. Jak się okazało, dopuszczał to regulamin przewozów. Informacja zbulwersowała warszawiaków i rozśmieszyła mieszkańców innych polskich miast. W tym momencie pojawiło się też pytanie o granice absurdu.
    Skoro kierowcy przeszkadza pasażer zbyt głośno rozmawiający przez telefon, to zakażmy także innych czynności, które mogłyby rozproszyć jego uwagę. Niech pasażerowie nie jeżdżą w grupach, bo naturalną rzeczą jest, że wtedy ze sobą rozmawiają. Nie wpuszczajmy do naszych autobusów osób ze słuchawkami na uszach. Przecież wielokrotnie głośno i wyraźnie słyszymy muzykę. A jak wiadomo, gusta muzyczne są różne. Absolutnie nie wpuszczajmy par!
    Przecież całujące się osoby mogą przykuć uwagę kierowcy bardziej niż piesi. Kontrolujmy też czystość wsiadających pasażerów, albo zamontujmy w pojazdach odświeżacze powietrza. Nie pozwalajmy też jeść ani pić, ani żuć gumy - mlaskanie może być naprawdę denerwujące. I koniecznie kneblujmy małe dzieci, bo jak nikt inny potrafią zadawać krępujące innych pasażerów niewygodne pytania (na dodatek ich mnóstwo).

    Dlaczego aż tak drastycznie? Warszawski Zarząd Transportu Miejskiego sens takiego zapisu w regulaminie tłumaczy tym, że głośna rozmowa przez telefon może przeszkadzać kierowcom i innym pasażerom. Podobnie jak zbyt głośne słuchanie muzyki (czasem zdarza się, że młode osoby w ogóle nie podłączają słuchawek, włączając jedynie głośniki telefonu czy radyjka). O wprowadzeniu zakazu rozmawiania przez komórkę w autobusach miejskich myślał także Kalisz.

    - Faktycznie czasami taka rozmowa przeszkadza - mówi Grzegorz Łukomski, poznański kierowca. - Zwłaszcza, kiedy pasażer stoi przy samej kabinie i krzyczy do słuchawki. Albo kiedy pary umawiają się na wieczór i opowiadają sobie, co będą robić, a my musimy tego słuchać. To naprawdę rozprasza.

    Szwecja zdecydowała się więc wprowadzić w pojazdach komunikacji miejskiej "strefy wolne od telefonów". W pierwszym i ostatnim wagonie metra nie wolno rozmawiać przez komórkę. Podobnie jak w przedniej części autobusu (do pierwszych drzwi). Poznańskie MPK nie rozważa jednak takiej możliwości.

    - To jest kwestia kultury osobistej pasażerów. Bylibyśmy przecież śmieszni, próbując zabraniać pasażerom korzystania z komórek - mówi Iwona Gajdzińska, rzecznik prasowy MPK.

    Choć przyznaje, że pasażerowie skarżą się czasami na współtowarzyszy podróży: że głośno rozmawiają, że hałasują, że muzykę z ich mp3 słyszą wszyscy w autobusie. Dyrekcja poznańskiego MPK rozważała jednak wprowadzenie podobnego zakazu. W 2001 roku argumentowano, że komórki zakłócają pracę komputerów pokładowych. Naklejki z przekreślonymi telefonami komórkowymi pojawiły się nawet na niektórych autobusach (firmy MAN).

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo