A wystawa się kurzy...

    A wystawa się kurzy...

    Marcin Kostaszuk

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Wyrwać sobie cały dzień z tygodnia dla jednej wystawy w Berlinie? Kiedy przypomnę sobie moje wątpliwości, czerwienię się ze wstydu. Wystawa, którą pewnego wiosennego dnia obejrzałem w berlińskim Stadtmuseum, była jak objawienie: historii nie trzeba pokazywać w gablotach za szkłem.
    Można ją odkryć samemu, idąc po śladach zostawionych przez wizualnego wizjonera.
    Po tamtym dniu został tylko entuzjastyczny tekst w "Głosie" i trochę zdjęć. Trafiły w próżnię - jakoś nikt nie uwierzył, że Dorota Słomczyńska, poznanianka aranżująca wystawę o berlińskich Polakach (także poznaniakach) i Niemcach, zrobiła coś naprawdę nieprzeciętnego.

    Wiadomość o nagrodzie Red Dot za tę wystawę nie powinna jedynie łechtać naszej poznańskiej dumy, ale też pobudzić do działania. Tyle było narzekań, że Poznaniowi brakuje "czegoś takiego jak Muzeum Powstania Warszawskiego", co olśniłoby nowatorskim podejściem do historii. A przecież mieliśmy coś takiego na wyciągnięcie ręki! I mamy nadal - ekspozycja kurzy się w jakimś berlińskim magazynie. Może teraz ktoś wreszcie zadzwoni do jej autorki? Służę numerem...

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo