Tatuś mówi: Sprawdzam

    Tatuś mówi: Sprawdzam

    Zdjęcie autora materiału

    Głos Wielkopolski

    Dostępność badań genetycznych może zrewolucjonizować naszą obyczajowość, ale też doprowadzić do wielu dramatów - piszą Dorota Abramowicz i Danuta Pawlicka.
    Porodówka w jednym z pomorskich szpitali. Na świat przychodzi zdrowy, śliczny chłopiec. Pielęgniarka podaje syna matce, ta patrzy uważnie w twarz dziecka, przytula je, a potem... wybucha niepohamowanym śmiechem. - Aż się zanosiła - wspomina pielęgniarka. - Zlecieliśmy się do niej, zaczęliśmy ją uspokajać. Myśleliśmy, że to jakiś poporodowy atak histerii. Wreszcie kobiecina zdołała z siebie wydusić, że mąż przez osiem lat oskarżał ją o bezpłodność. A jej wystarczył jeden skok w bok, by dać mu pięknego i zdrowego syna.

    I scena z Poznania. Ojciec przez 17 lat wypominał żonie, że ich syn Marcin dziwnie nie pasuje do ich pozostałych dzieci. Miał ciemniejszą karnację skóry, bardziej przylegające uszy niż bracia, przerastał ich o głowę.
    - Tak, podejrzewałem żonę, że mnie zdradziła. Bardzo było mi z tym ciężko, chociaż o moich podejrzeniach nigdy nie dowiedziały się dzieci - opowiada Jan spod Poznania, który cztery miesiące temu odebrał wyniki DNA Marcina i od tej pory jest najszczęśliwszym tatusiem na świecie. Marcin jest biologicznym synem Jana. Dla genetyków nie ma w tym nic nadzwyczajnego, że któreś z dzieci nie dziedziczy wprost charakterystycznych cech ojca i matki. Czasami kompilacja genów ojca i matki jest bardzo odległa od pierwowzorów, a niekiedy odzywa się krew dalekiego przodka, o którym rodzina już zapomniała.

    Liczy się wiedza



    Według Robina Bakera, autora książki "Wojna plemników", co dziesiąte dziecko na świecie jest wychowywane przez mężczyznę nieświadomego faktu, iż to nie on jest biologicznym ojcem. Polskie laboratoria, oferujące niepewnym tatusiom testy DNA, powołują się na krajowe badania Rafała Płoskiego z Akademii Medycznej w Warszawie, który twierdzi, że w naszym kraju dotyczy to siedmiu do ośmiu proc. dzieci.

    Jeszcze do czerwca tego roku, czyli do wejścia w życie znowelizowanych przepisów kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, mężczyzna mógł podważyć swoje ojcostwo tylko przez rok od momentu uznania dziecka. Po tym okresie z takim pozwem mógł wystąpić jedynie prokurator. Nierzadko mężczyźni dysponujący prywatnie wykonanymi testami DNA, wskazującymi, że niesłusznie płacą alimenty, nie mogli się przebić przez barierę określaną dwoma słowami: "dobro dziecka". Od trzech miesięcy nowe przepisy zezwalają mężczyznom na sądowne kwestionowanie swojego ojcostwa, aż do momentu, w którym dziecko osiągnie pełnoletność. - To oznacza rewolucję - twierdzi mec. Roman Nowosielski. - Badania genetyczne znane są od 15 lat, teraz tę wiedzę w pełni uwzględnia prawo.
    1 3 4 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo