Poznań: Bilety MPK powinny być tańsze

    Poznań: Bilety MPK powinny być tańsze

    Katarzyna Fertsch, Bogna Kisiel

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Prezydent nie uwzględnił podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej w przyszłorocznym budżecie. Zdał sobie sprawę, że nie uda się jej przeforsować. I specjalnie się przy tym nie upierał. Wybory samorządowe w 2010 r. są wystarczającym batem, by w ryzach utrzymać fiskalne zapędy części radnych i władz miasta.
    - Nie należy wracać co roku do debaty o cenach biletów, ale realizować kilkuletnią strategię - twierdzi Ryszard Grobelny.

    W tej kwestii zgadzamy się z prezydentem. Różnimy się jednak zasadniczo. Grobelny mówiąc "strategia" ma na myśli strategię podwyżek, a już obecne ceny biletów są za wysokie. To musi i przekłada się na liczbę pasażerów. Udowodniła to ostatnia zmiana taryf, która spowodowała spadek sprzedaży biletów jednorazowych. Osoby odpowiedzialne za komunikację w Poznaniu powinny dokładnie przeanalizować tę sytuację i wyciągnąć z niej wnioski.
    - Skłonni jesteśmy zgodzić się na ustalenie taryfy na kilka lat, uwzględniając wskaźnik inflacyjny - deklaruje Tomasz Lewandowski, radny LiD, który podkreśla, że punktem wyjścia nie mogą być aktualne ceny biletów, ponieważ są za wysokie.

    Bierze to się stąd, że władze miasta zmierzają do systematycznego zwiększania obciążeń pasażerów. Zdaniem prezydenta, wpływy ze sprzedaży biletów powinny z roku na rok się zwiększać, by miasto coraz mniej musiało dopłacać do komunikacji miejskiej. Ta filozofia jest sprzeczna z zapewnieniami, że Poznań stawia na transport publiczny. Gdyby była to prawda, to miasto nie dążyłoby do wyciągania coraz większych kwot z kieszeni pasażerów. Komunikację miejską należy traktować, jako element podwyższania jakości życia, a nie jako biznes, który musi być dochodowy.

    - Dopłaty miasta do komunikacji to nie dotacja, pomoc społeczna, ale rodzaj inwestycji tylko inaczej wyrażonej - uważa Lewandowski. - Doświadczenie zachodnich metropolii wskazuje, że rozbudowa systemu drogowego nie uwolni od korków.

    Dlatego tam opłaca się zostawić auto w garażu i pojechać metrem czy autobusem. Tak jest w Genewie, gdzie godzinny bilet kosztuje 3 franki, a dzienny 7 franków (Szwajcarzy zarabiają na godzinę średnio 25 franków). U nas bilet godzinny kosztuje 7,20 zł, a 24-godzinny - 13,20 zł). W Genewie jest też mnóstwo buspasów, dlatego autobusy na przystanek podjeżdżają zgodnie z rozkładem. Na obrzeżach miasta stworzono parkingi, na których można zostawić auto. W ramach opłaty za postój otrzymujemy bilet na autobus.

    Wniosek z tego jest prosty. Poznań zamiast podwyższać ceny biletów powinien je ustalić na takim poziomie, by zachęcały do korzystania z komunikacji.
    Kolejną sprawą, która budzi wątpliwości jest pomysł wprowadzenia bonifikat dla mieszkańców Poznania i innej taryfy dla tych, którzy nimi nie są. Nie mamy tutaj na myśli opłat za przejazdy z innej miejscowości, ale podróżowania po samym mieście. Taka segregacja nie służy wizerunkowi miasta otwartego, przyjazdnego.
    - Jedną z cech metropolii jest to, że bierze ona na siebie pewną część zobowiązań - powiedział podczas jednej z debat prof. Rafał Drozdowski, socjolog.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo