Niepozorny bóg gitary

    Niepozorny bóg gitary

    Marcin Kostaszuk

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Bóg gitary? Na takie hasło w pamięci pojawiają się obrazy kipiącego energią Jimiego Hendrixa, wyprostowanego jak struna Jimmiego Page'a czy monumentalnego Johna Mayalla. A tu na scenę wprowadzają chudziutkiego starszego człowieka, który siada na krześle z adekwatną do malutkich dłoni gitarą. Ale gdy Johnny Winter uderzył w struny...
    Poznański klub Eskulap nie przeżył wczoraj oblężenia - wielu fanów odstraszyła cena biletów, innych ciężko było przekonać, że szykuje się naprawdę wielkie wydarzenie. Johnny Winter nie mógł chwycić się magii "starych przebojów" - bo ich po prostu nigdy nie wylansował.

    Poznański występ rozpoczął od klasycznego "Hideaway", po którym nastąpiła ogłuszająca (aż za bardzo) seria porywających boogie.
    Nie przechylając się zbyt gwałtownie ani w stronę stylistyki bluesowej, ani rockowej, pomieścił w programie zarówno własne kompozycje, jak i sporo standardów, między innymi wspomnianego Freddiego Kinga i Boba Dylana.

    Obojętnie jednak, co grał czteroosobowy zespół, na pierwszym planie od razu słychać było dźwięki wyczarowywane spod palców lidera. Publiczność doceniła także klasę jego współpracowników, cieszących się zasłużoną sławą muzyków sesyjnych: gitarzystę Paula Nelsona, basistę Scotta Spray'a, a zwłaszcza perkusistę (i czasami wokalistę) Vito Liuzziego.

    Wspólnie tworzyli nienagannie pracującą machinę, której operator manewrował nastrojami widzów z wielką zręcznością.

    Ostatni album Wintera to zapis występu na Woodstock z 1969 roku. Nawet po 40 latach widać, że gwiazdy tamtego festiwalu są ponadczasowe.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jimmi

    Dawid G (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 6

    Faktycznie, jak wchodził na scene trochę się przestraszyłem, ale gdy chwycił gitare i wydobyły się pierwsze dzwięki stracił co najmniej 40 lat! Fajnie było posłuchać i zobaczyć na żywo człowieka...rozwiń całość

    Faktycznie, jak wchodził na scene trochę się przestraszyłem, ale gdy chwycił gitare i wydobyły się pierwsze dzwięki stracił co najmniej 40 lat! Fajnie było posłuchać i zobaczyć na żywo człowieka który grał z największymi tego świata! Fantastyczne jest to, że taki człowiek przyjeźdza do Polski na zaproszenie Polaka.
    Dzięki za wczorajszy wieczór, królowi gitary, kapali no i Krzysztofowi Ranusowi. Brawo!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zdjecia z koncertu

    art (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 2

    zdjęcia z wczorajszego koncertu do obejrzenia na naszym portalu.
    http://blubry.pl/galeria766,johnny_winter_w_eskulapie.html
    zapraszam do oglądania innych galerii!!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo