Targowanie się z losem

    Targowanie się z losem

    Zdjęcie autora materiału

    Głos Wielkopolski

    To nie wyrok - mówią lekarze. Ale rodzina patrzy przerażona. Potem jest życie - mówią siostry w niedoli. I im najłatwiej uwierzyć. O niezwykłych przemianach amazonek i walce z rakiem piersi pisze Monika Kaczyńska
    Najpierw jest zdziwienie. Jak to? Ja? Nawet, jeśli ze statystyk wynika, że prawdopodobieństwo zachorowania na raka piersi jest większe niż w przypadku innych kobiet, każda myśli, że jej to nie dotyczy. Zwłaszcza tych świadomych, dbających o zdrowie. Zwłaszcza tych, które wcześnie miały dzieci i długo karmiły je piersią. Zwłaszcza młodych.

    Uśpić czujność może wszystko. Metryka - bo to przecież najczęściej chorują kobiety po menopauzie. Brak zachorowań na raka w rodzinie albo ujemny wynik badania genetycznego, z którego wynika, że nie nosi się uszkodzonych genów sprzyjających chorobie. Regularne badania.
    Czasem nawet lekarz nie dowierza - w pani wieku? Guzek? Nie, to nic poważnego...

    A jednak czasem okazuje się, że owszem. Tylko, że zanim postawiono diagnozę, upłynęło sporo cennego czasu. Tak było z Beatą Nowacką - jedną z poznańskich amazonek. - Nie miałam jeszcze czterdziestki, kiedy wyczułam coś w piersi - opowiada. - Lekarz stwierdził, że to zmiany hormonalne i rok mnie na nie leczył. Kiedy w końcu trafiłam do onkologa, była już akcja błysk. Amputacja piersi.

    Ile kobiet z nowotworem piersi jest poddawanych mastektomii? O pełne statystyki trudno. Na ogół specjaliści mówią o 60- 70 procentach przypadków. Im później nowotwór wykryty, tym więcej. Jeśli w 2007 roku w Wielkopolsce zachorowało 1466 kobiet, pierś straciło prawdopodobnie nie mniej niż 900. I tak co roku.

    Ciało piękne i zdrowe
    Zanim jednak do tego dojdzie, przez głowę przelatują setki myśli. Od tych najczarniejszych o śmierci, przez obawy o pracę, dom, dalsze życie, związek. I jeszcze bliscy, którzy nieraz mają przerażenie w oczach. - Ja byłam pewna, że dam radę - mówi Beata Nowacka - Martwiłam się raczej o pracę, no i o wygląd. Ale mój syn myślał, że umrę. To było trudne.

    Kiedy diagnoza jest już znana, trzeba sobie z nią poradzić. I podjąć walkę. Bo leczenie raka piersi, choć w większości przypadków skuteczne, to nie bułka z masłem. - Nie koncentrowałam się na chorobie - twierdzi Danuta Kot, od dziewięciu lat amazonka, obecnie także wolontariuszka odwiedzająca chore w szpitalach. - Nie zastanawiałam się, co to za raczysko. Myślałam etapami - operacja - ok, po operacji - chemia - dobrze, to teraz chemia, naświetlania - proszę bardzo. To mi przynosiło ulgę.

    Beata Wańkowicz chciała wiedzieć o swojej chorobie wszystko. - To mnie uspokajało.
    Dziś rozsadza je energia. Gdy uśmiechnięte, w pełnym makijażu krążą pomiędzy gośćmi Hot_elarni w Puszczykowie, która we współpracy z nimi zorganizowała imprezę "Zdrowy nawyk, zdrowe piersi", można by sądzić, że choroba nie pozostawiła w nich śladów. Puszczykowski hotel i SPA postanowiły promować zdrowie, ale też wesprzeć finansowo poznańskie amazonki.

    1 3 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo