- Polska Plus jest nową, polityczną inicjatywą centroprawicową - przekonuje poseł Jarosław Sellin, który zapowiada, że w ciągu dwóch, trzech miesięcy odbędzie się kongres nowej, niezależnej polskiej prawicy.
Jeśli z koła wyrośnie partia, to akces do niej deklaruje także były europoseł Marcin Libicki. Są w tym gronie również inni członkowie tak zwanej "rodziny", którzy odeszli z PiS, gdy pół roku temu Libicki senior z racji problemów lustracyjnych został przez Jarosława Kaczyńskiego skreślony z listy kandydatów do europarlamentu.
- Gdy ten projekt przekształci się w ugrupowanie, to w naturalny sposób widzę w nim dla siebie miejsce. Za wcześnie jednak na jednoznaczne deklaracje o powstaniu na przykład koła w Radzie Miasta Poznania. Myślę, że na to potrzeba kilku, a może nawet kilkunastu tygodni - mówi Norbert Napieraj, kiedyś w PiS, dziś radny niezależny.
W ślad za Libickimi mogą także pójść radni Krzysztof Mączkowski i Wojciech Wośkowiak oraz radny wojewódzki Artur Różański. Razem z Libickimi ze struktur poznańskiego okręgu odeszło około 40 członków PiS. Ilu z nich byłoby skłonnych zasilić Polskę Plus? Tego na razie nie wiadomo.
Polityczna konkurencja nie widzi w nowym tworze poważnego rywala.
- Przy całym szacunku dla tych ludzi nie sądzę, by mieli duże szanse na odegranie w polityce znaczących ról. Na pewno nie są zagrożeniem dla Platformy, choć mogą odebrać trochę wyborców PiS - mówi poseł Dariusz Lipiński (PO). Szef Platformy w Poznaniu wątpi, by ewentualna nowa partia odniosła sukces w skali ogólnopolskiej. Jego zdaniem więcej szans będą mieli w samorządach. Na przykład w Poznaniu, gdzie wyborców mogą przyciągnąć znane nazwiska. Odwrotnie myślą za to obecni członkowie PiS.
- To ważny ruch na ogólnopolskiej arenie politycznej, ale bez większego znaczenia dla regionów - przekonuje Tomasz Górski, jedyny poznański poseł PiS. - Nowe koło poselskie tworzy dziewięć osób, a do utworzenia klubu potrzeba piętnaście. A nowy klub to stanowiska, choćby wicemarszałka Sejmu, szefów komisji sejmowych czy miejsce w komisji śledczej. I tak naprawdę o te stanowiska w tym wszystkim chodzi.