Polityka: Konferencja prasowa z udziałem Adama Szejnfelda...

    Polityka: Konferencja prasowa z udziałem Adama Szejnfelda znów odwołana

    Zdjęcie autora materiału

    Głos Wielkopolski

    Adam Szejnfeld kolejny raz nie pojawił się na zapowiadanej konferencji która miała się odbyć w Pile. Polityk w związku z aferą stoczniową musiał udać się do Warszawy. Dziennikarze zostali przyjęci przez asystenta wiceministra gospodarki Rafała Kusia i Mieczysława Augustyna, pilskiego senatora Platformy.
    Adam Szejnfeld wyrósł na pilskiej scenie i od lat jest jej niekwestionowanym liderem. Jedyną konkurencją był dla niego w latach dziewięćdziesiątych Marek Borowski; były marszałek Sejmu startował wtedy z Piły. Kiedy Borowski wrócił do Warszawy, Szejnfeld został w Pile sam. Tego pierwszego miejsca nie był mu w stanie odebrać ani Henryk Stokłosa, ani Renata Beger.

    W ostatnich wyborach oddało na niego głos ponad 57 tysięcy wyborców, co było drugim wynikiem wyborczym w Wielkopolsce.
    Podobało im się to, że wprowadził nową jakość do pilskiego życia politycznego. To właśnie jego biuro poselskie organizowało najwięcej konferencji prasowych, w których osobiście brał udział. Z takim traktowaniem pilscy wyborcy nie spotykali się zbyt często, a to przysparzało mu popularności. Stracił ją na krótko, kiedy w 2001 roku zostawił Unię Wolności na rzecz Platformy Obywatelskiej. Udało mu się jednak zbudować mocne poparcie dla nowej partii, co w tradycyjnie lewicowej Pile nie było wcale takim łatwym zadaniem.

    Sukces ten przypięczętował wprowadzeniem dwóch senatorów na Wiejską oraz działacza PO na fotel pilskiego starosty.
    Na scenie samorządowej jest wytrwanym graczem: sam swoją karierę rozpoczynał w 1990 roku od fotela burmistrza w Szamocinie. Do dziś jest członkiem tamtejszego Bractwa Piwnego. Takiego Adama Szejnfelda "na luzie" znają także dobrze miłośnicy bluesa - jest bowiem częstym gościem organizowanego w Zakrzewie Festiwalu Blues Express. Jego wizerunek nie jest jednak żadną wypadkową; buduje go od lat z niezwykłą skrupulatnością. Jest typem polityka, który nie lubi stać w cieniu. Do perfekcji opanował autopromocję - dziennikarze byli informowani o każdym ważniejszym wyjeździe posła Szejnfelda, każdym ważniejszym spotkaniu z jego udziałem, każdej z kilkudziesięciu nagród, które zgromadził na swoim koncie i każdym wyższym szczeblu na jego politycznej drabinie. Kiedy został wiceministrem gospodarki, z jego biura przy placu Trzech Krzyży przychodzą informacje o każdym ważniejszym projekcie, pod którym się podpisał. Teraz unika mediów.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo