Gwiazdorski powrót Eugeniusza Korina

    Gwiazdorski powrót Eugeniusza Korina

    Stefan Drajewski

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Z Eugeniuszem Korinem, o "Uchu van Gogha" i teatrze prywatnym, rozmawia Stefan Drajewski

    Minęło sześć lat, kiedy odszedł Pan ze stanowiska dyrektora Teatru Nowego w Poznaniu? Teraz wraca Pan jako reżyser warszawskiego spektaklu.


    Nigdy nie opuściłem Poznania. Mieszkam tu cały czas i dojeżdżam do pracy w Warszawie. Cieszę się, że będę mógł wreszcie pokazać w Poznaniu to, co w ostatnim czasie zrobiłem. Okres spędzony przeze mnie w Teatrze Nowym uważam za bardzo wartościowy dla mnie jako reżysera i dyrektora teatru. Poznańska widownia jest szalenie wyrobiona i przyjemnie jest grać dla widzów, którzy odbierają spektakl emocjonalnie, wyłapują smaczki. I dlatego bardzo się cieszę, że mogę pokazać "Ucho van Gogha" poznaniakom.

    Tytuł tej sztuki jest mylący, ponieważ nie jest to sztuka biograficzna o wielkim malarzu, tylko...

    Z van Goghiem ma tylko tyle wspólnego, że jest to rzecz o bólu egzystencjalnym, niepokoju człowieka, który zajmuje się sztuką, lękach, niedosycie... Tak naprawdę jest to jednak tekst współczesny niemieckiego autora bardzo dziwny. Nazwałbym go kabaretem metafizycznym lub kabaretem emocjonalnym. Historia jest bardzo prosta. Sąsiadka przychodzi do sąsiada z bardzo dużym problemem: zabiła męża. Prosi go o ratunek, chociaż wcześniej jako sąsiedzi ze sobą nie rozmawiali. On jest muzykiem, który przeżywa męki twórcze. Zaczyna jej pomagać i wdeptywać zarazem na coraz bardziej grząski grunt. Sztuka jest zabawna, ale z czasem ten śmiech zaczyna uwierać i boleć.

    Czyli sięgnął Pan po gatunek, który Pan jako reżyser chyba bardzo lubi?

    To prawda. Lubię w teatrze niejednoznaczność i pomieszanie: śmiech podszyty wzruszeniem i na odwrót; balansowanie na granicy powagi i farsy. Na dodatek znalazłem znakomitych wykonawców do tych ról - Jolantę Fraszyńską i Michała Żebrowskiego, dzięki czemu wytworzyła się pomiędzy nami swego rodzaju symbioza.

    Przez wiele lat kierował Pan Teatrem Nowym w Poznaniu. Od kilku tygodni głośno w środowisku o tym, że z Michałem Żebrowskim zakładacie w Warszawie teatr prywatny?

    Jesteśmy - myślę o mojej spółce z Michałem - dopiero w trakcie podpisywania umów z miastem stołecznym Warszawa. Nasz teatr ma się mieścić w Pałacu Kultury na szóstym piętrze i w związku z tym ma się nazywać "Teatr Szóste Piętro". Ale przed nami jeszcze sporo spraw do załatwienia


    1 »

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo