Anna Barańska oskarża byłego pracodawcę

    Anna Barańska oskarża byłego pracodawcę

    Mariusz Kurzajczyk

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Anna Barańska, była siatkarka Calisii Kalisz, a obecnie czołowa zawodniczka reprezentacji Polski, jest rozgoryczona postawą prezesa klubu Wiesława Kostery.
    Była kapitan kaliskiej drużyny od ponad roku broni barw Aluprofu Bielsko-Biała, ale o swoim poprzednim klubie nie zapomniała. Przede wszystkim z powodu należnych jej pieniędzy, których nie dostała i zapewne nigdy nie dostanie. Wprawdzie sąd - jak twierdzi zawodniczka - przyznał jej rację, ale znajdujący się w likwidacji klub nie ma majątku, który pozwoliłby na zaspokojenie choćby części roszczeń kilkunastu byłych zawodniczek.

    Barańska jako pierwsza opowiedziała o sprawie publicznie w wywiadzie dla portalu siatka.org. Ujawniła, że były klub jest jej winien niemal połowę sumy kontraktu, a więc co najmniej kilkadziesiąt tys. zł. Po korzystnym dla niej wyroku sądowym odzyskała zaledwie 1 procent tej kwoty. Z tego powodu zaatakowała byłego prezesa klubu Wiesława Kosterę. - Uważam, że jest człowiekiem bez honoru - te słowa zawodniczki obiegły portale internetowe.

    Konflikt pomiędzy zawodniczkami a prezesem SSK Calisia ciągnie się już od marca 2008 roku. Wtedy siatkarki odmówiły wyjścia na trening z powodu zaległości finansowych. Kaliszanki skarżyły się, że od kilku miesięcy szef klubu zwodzi je obietnicami.

    - Mówił, że pieniądze będą lada dzień, później, że mam poczekać dwa dni... - opowiadała Barańska.

    Wówczas Kostera bagatelizował problem. W rozmowie z dziennikarzem naszej gazety dowodził, że kłopoty finansowe to norma w polskim sporcie, a Calisia ma lepsze perspektywy rozwoju niż późniejsi medaliści ligi męskiej - Bełchatów czy Jastrzębski Węgiel.

    Tymczasem strajk siatkarek był gwoździem do trumny zadłużonego klubu. O proteście szeroko rozpisywały się media, a tego typu rozgłos nie spodobał się tytularnemu sponsorowi, koncernowi Nestle, który wycofał się z finansowania SSK Calisia. Klubu już nie ma, ale długi pozostały. Były prezes, zresztą osoba majętna, współwłaściciel firmy Big Star, nie odpowiada za długi stowarzyszenia. Siatkarki mają jednak inne zdanie na ten temat. - Powiedział, że odda mi wszystkie zaległości - stwierdziła Barańska.

    Z byłym prezesem SSK Calisia usiłowaliśmy skontaktować się przez ostatnich kilka dni, jednak nie odbierał telefonu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo