Poznań: Młodzi bez oporów okradali starszych

    Poznań: Młodzi bez oporów okradali starszych

    Agnieszka Smogulecka

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Tę metodę kradzieży policjanci określają "na śmieci" lub "na pracę". Dlaczego? Chłopiec pukał do drzwi, a gdy mu otworzono tłumaczył (robiąc minę niewiniątka), że szuka pracy na wakacje. Wyjaśniał, że musi pracować, by zarobić na choćby kilkudniowy wyjazd. Ludzie, których odwiedzał zwykle nie mieli dla niego żadnego zajęcia, ale widząc dziecko zgadzali się zapłacić za drobną przysługę.
    Mieszkanka Jeżyc zaproponowała, że da 5 złotych za wyniesienie makulatury i worka ze śmieciami. Chłopiec zgodził się, uśmiechnął. Kobieta na jego oczach wyjęła portfel, a z niego monetę. Przed wyjściem chłopiec poprosił o napełnienie butelki wodą. Gdy kobieta przygotowywała napój, chłopak ukradł portfel (w środku było 600 złotych, legitymacja emeryta, dowód osobisty) i uciekł trzymając w ręku worek ze śmieciami.


    Kobieta zaczęła krzyczeć. Wybiegła z mieszkania. Sąsiad od razu wybiegł na ulicę i zauważył trzech młodzieńców. Uciekali szybko. Jeden z nich trzymał wypełniony śmieciami worek. To on stał się celem poznaniaka. Sąsiad dogonił i złapał właśnie jego.

    Okazało się jednak, że to 17-latek, w mieszkaniu starszej pani był młodszy chłopak.
    Powiadomiono policję. Wyrostek trafił do komisariatu. Przyznał, że kradzież "na śmieci" zaplanowali. W czasie gdy był przesłuchiwany, kryminalni ustalili nazwiska jego wspólników. Złodziejem okazał się, tak jak mówiła okradziona, nieletni. Chłopak od kwietnia przebywał na ucieczce z ośrodka wychowawczego.

    Wszystko wskazuje na to, że młodzi mają na koncie więcej przestępstw. Jak sami mówili policjantom okradli kobietę, która w parku karmiła koty. Zajmując się zwierzętami odstawiła na bok torbę. Chłopcy ją ukradli i szybko uciekli.

    Przyznali się także do włamania do samochodu zaparkowanego przy ulicy Szamarzewskiego (zabrali z niego telefon komórkowy) oraz do altany na działkach przy Arciszewskiego. Opowiedzieli, jak przechodząc ulicą zauważyli otwarte okno w mieszkaniu. Weszli do niego, zabrali dwa łańcuszki. Chcieli je sprzedać w lombardzie. Gdy okazało się, że są niewiele warte - zniszczyli.

    - Nie mieli oporów, by się wzbogacić wykorzystywali każdą okazję - komentują policjanci z Jeżyc. Jak mówią nadal sprawdzają ile i jakie przestępstwa popełniła grupa, porównują zdjęcia chłopaków z rysopisami nadal poszukiwanych przestępców.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo